Super Soccer Blast America vs Europe

Pierwsze dni Euro 2020 za nami. W inauguracyjnym meczu Włochy gładko ograły Turcję 3:0, co było raczej do przewidzenia. Ciekawe, czy równie mało zaskakująca okaże się najnowsza piłeczka wydana na Pstryczka.

Otrzymując do sprawdzenia kolejną wirtualną gałę od niewielkiego studia, nie mam jakichkolwiek nadziei na to, że przykuje mnie ona do konsoli na okres dłuższy niż absolutne minimum potrzebne do napisania recenzji. Mali developerzy już dawno postawili krzyżyk na komputerowym futbolu, oddając pole gigantom ze stajni EA Sports oraz Konami. Z racji startu piłkarskich mistrzostw starego kontynentu spodziewałem się jednak kilku premier w tym temacie. Niezależni twórcy nie zawiedli w tej materii, toteż spośród przedwczorajszych nowości wybrałem Super Soccer Blast America vs Europe. Nazwa długa i enigmatyczna, ale sama gra… okazała się całkiem niezła!

Oczywistym jest, że rywalizacja z FIFĄ czy PES-em jest dziś z góry skazana na porażkę. W mojej opinii jedyna szansa na sukces tkwi w arcade’owym podejściu do tematu, co ma właśnie miejsce w przypadku recenzowanego tytułu. Żadnych statystyk, gwiazdek za umiejętności czy klubowych licencji. Wprawdzie możemy grać zarówno reprezentacjami, jak i ligowymi ekipami, ale doprowadzenie biało-czerwonych do mistrzostwa jest tak samo łatwe, jak uczynienie tego Brazylią. Poszczególni zawodnicy są w sposób umowny podobni do swoich realnych odpowiedników, ale już ich nazwiska są zagadką na miarę pytań z wiedzy o tańcu na tegorocznej maturze. Czy to w jakikolwiek sposób przeszkadza? Absolutnie nie, gdyż kwintesencja omawianej produkcji zawarta jest w krótkich i prowadzonych w szalonym tempie meczach.

Zaskakujący może być fakt, iż w prostej rozgrywce nie przeszkadza skomplikowane sterowanie żywcem wyjęte z pełnoprawnych piłek. Co więcej, klawiszologia występuje w dwóch wariantach – standard oraz pro. Różnią się one jednak tylko i wyłącznie rozkładem przycisków – standardowe odpowiada temu z FIFY, a pro, zgodnie zresztą z nazwą, jest kopią z PES-a. Zawsze stałem na straży założenia, że w tego typu grach tylko do bólu uproszczone sterowanie ma rację bytu. Po raz pierwszy dostrzegłem jednak, że przeniesienie funkcji przycisków wprost z popularnych tytułów sprawia, że większość graczy już po pierwszym wirtualnym gwizdku czuje się na boisku jak w domu. Tak też jest w przypadku Super Soccer Blast America vs Europe, dzięki czemu tytuł ten może być świetną opcją na rozgrywanie partyjek np. w przerwach oglądanych razem z przyjaciółmi meczów. Tego typu zabawie zresztą sprzyja bardzo niski próg wejścia – wystarczy, że  ktoś zagrał trzy mecze w jakikolwiek inny tytuł piłkarski, aby przy odrobinie szczęścia wbił nam kilka efektownych bramek. Obopólnej radości (nawet jeśli tracimy gola!) jest wówczas naprawdę co niemiara.

Brak skomplikowania widać zresztą tuż po odpaleniu gry. Zapomnijcie o FUT czy innych rozbudowanych trybach kariery. Wzorem lat 80. i 90. w menusach rządzą tradycyjne rozgrywki pucharowe i ligowe, tutaj dodatkowo uzupełnione o kilka ciekawostek jak np. rywalizacja w tiki-takę. Grafika jest z jednej strony bardzo prosta, ale dzięki feerii barw wylewającej się z ekranu przyciąga oko. Luźne podejście do koncepcji gry sprawia, że bramki wpadają naprawdę często (hokejowe wyniki to norma) i potrafią być bardzo satysfakcjonujące. Mnogość zagrań powoduje, że akcje są ze wszech miar różnorodne, zaś tempo rozgrywki sprawia, że na ekranie trwa nieustanna wymiana ciosów. Ponadto, przyjazny gameplay pozwala zdobywać bramki po niezwykle ekwilibrystycznych strzałach, zaś bardzo swobodne podejście do zasad (np. brak kartek za przewinienia) tylko przysparza dodatkowych emocji.

Do tego wszystkiego dochodzi fajne udźwiękowienie, które w połączeniu z oprawą graficzną z jednej strony przywodzi od razu na myśl dawne czasy, a z drugiej tworzy klimat kreskówki. “Kapitan Jastrząb” to oczywiście nie jest, ale przyjęta dla Super Soccer Blast America vs Europe stylistyka naprawdę świetnie się sprawdza. A jeśli komuś coś nie do końca gra e takiej oprawie, to część elementów można dopasować pod swoje preferencje, poczynając od personalizacji zawodników, a na planowaniu własnych turniejów skończywszy. Miło, że wzorem dawnych czasów pozwolono graczom znacząco ingerować w zawartość tytułu.

Czyżbyśmy wreszcie doczekali się więc futbolu (a w zasadzie to raczej soccera) na poziomie? Do samego produktu nie mam większych zastrzeżeń, bo to poprawnie wykonana gra. Jej problemem jest jednak żywotność. Zaliczenie wszystkich trybów w pojedynkę zajmuje ok. cztery godzinki, więc jeśli nie mamy kompana do mierzenia się na kanapie, to w pewnym momencie zwyczajnie możemy się tytułem znudzić. Paradoksalnie, cena za ten okres spędzony przed konsolą jest rozsądnie skalkulowana. Problem jednak w tym, że za mniej więcej drugie tyle można już spokojnie znaleźć FIFĘ 21, a tam mamy niewspółmiernie więcej do roboty. I to przy pełnej licencji. Pamiętajcie jednak, że pomimo braku licencji na oryginalne składy, Super Soccer Blast America vs Europe ma licencję na oryginalność.


Jeśli macie ceniącego czystą rozrywkę kompana do gry to tytuł…

Polecamy!

Jeśli jednak nie posiadacie kogoś pod ręką do szpilania to, niestety…

Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy Unfinished Pixel
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Unfinished Pixel
Wydawca: Unfinished Pixel
Data wydania: 11 maja 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 282 Mb
Cena: 40 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.