Hentai vs. Evil

W sumie nie wiem czego się spodziewałem…

Gry złe są najczęściej złe przez kumulację mniejszych i większych katastrof w trakcie produkcji. Budżet może niespodziewanie się uszczuplić, wymagania producentów mogą być zbyt oderwane od rzeczywistości lub produkcja przechodzić zbyt wiele resetów wraz ze zwiększającymi się ambicjami. Wątpię jednak, aby którykolwiek z tych scenariuszy miał miejsce w trakcie produkcji Hentai vs. Evil. To po prostu bardzo tania meme gierka złożona z gotowych asetów dostępnych w sieci, która jakimś cudem znalazła sposób na dostanie się ze czeluści Steama do cyfrowego sklepu Nintendo.

Nie liczcie, że zawartość zmiecie was z nóg. Hentai vs. Evil to bardzo prosta strzelanka z perspektywy trzeciej osoby, która pozwala nam wejść w buty (o ile je wyekwipowaliśmy) anime bab walczących z armią zła, będącą mieszanką żywych trupów, dziwnych zielonych świń oraz ponurych żniwiarzy. Protagonistki posługiwać się mogą kilkoma rodzajami karabinów, które znaleźć można przemierzając trzy mapy. Każdą arenę możemy odpalić w dwóch trybach – survival zmusza nas do odpierania fal wrogów, a rescue do uratowania innej cycatej damy w opałach.

I to w sumie tyle. Ciężko nawet znaleźć punkt, nad którym mógłbym się bardziej poznęcać. Animacje są sztywne jak… patyki (nie, nie będę się nawet wysilać na żarty związane z organami rozrodczymi), sztuczna inteligencja przeciwników tępa jak wspomniany nieistniejący but, a po pierwszych pięciu minutach zobaczycie już wszystko co gra ma do zaoferowania.

Oczywiście nazwa zobowiązuje i najwięcej pracy włożono chyba w edytor pozwalający na zwiększenie proporcji poszczególnych części ciała bohaterek. Istnieje nawet tryb NSFW usuwający pozostałości szczupłego ubioru modelki.

Cały sukces swojej gry twórcy oprali tak naprawdę jedynie na rzucającym się w oczy tytule. Pewnie liczyli też na jakieś kontrowersje, ale na tym etapie nagość w grach – nawet w tych wydawanych na platformy Nintendo, już chyba nikogo nie szokuje (Wiedźmin 3?). Część z was mogła nawet myśleć nad zakupem “dla beki”, ale uwierzcie mi – po prostu nie warto. Gra znudzi was po kilku minutach, a za sugerowaną kwotę znajdziecie w eShopie masę gier, których powstanie faktycznie jest efektem pasji i ciężkiej pracy.


Omijać z daleka


Serdecznie dziękujemy eastasiasoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Axyos Games, Catness Game Studios
Wydawca: eastasiasoft
Data wydania: 27 maja 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 2.4 GB
Cena: 40 PLN


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.