Space Moth: Lunar Edition

Kojarzę, że grałem w strzelankę z ćmą na Amidze. Myślałem, że to to samo, ale nie, dopiero po czasie przypomniało mi się, że tamta była biała.

I tak właściwie Space Moth Lunar Edition jest przykładem na to, jak nostalgia potrafi z nienacka uderzyć i zachęcić do wzięcia się za daną grę. Trochę też minęło, odkąd grałem w shoot’em upa. Poza tym często teraz nawet starym grom wydawcy i devi dodają różne ułatwienia, jak nielimitowane kontynuacje w trybie łatwym czy tym podobne. Po pierwszym odpaleniu nieprzyjemnie się zdziwiłem. Oczywiście nie chodzi o to, że bardzo szybko straciłem wszystkie życia, ale że nie ma trybów trudności, a konkretniej opcji przelecenia na luzie przez wszystkie plansze. Twórcy okazali jednak trochę łaski, i do wykorzystania mamy trzy kontynuacje po stracie wszystkich żyć. W menu znajdziemy też tryb do ćwiczenia, jednak ćwiczyć można tylko to, co się odblokuje; wybrać możemy same plansze lub bossów. I właściwie na tym kończą się formy zabawy. Dla własnej satysfakcji można spróbować zdobyć wszystkie trofea, które na pewno będą stanowiły wyzwanie. Istotą tej produkcji jest też próba zdobycia jak najwyższego wyniku, ale ranking jest ograniczony tylko do własnych punktów w podziale na dwie dostępne ćmy. Swoją drogą, ale się nakląłem przy pierwszym wpisaniu zdobywcy punktów… Okazało się, że nie można wklepać jednej literki i mieć z głowy, trzeba minimum trzy, i dopiero gdy się je ma, można zatwierdzić plusem. Poza tym pseudo trzeba wpisywać za każdym razem…

Jako że zostałem postawiony pod ścianą, w której stronę leciała masa pocisków, musiałem się postarać… Po kilkunastu podejściach stwierdziłem, że są postępy, nawet udało mi się dotrzeć czwartego bossa z pięciu. Gdy jeszcze potrenuję, to kto wie, może uda mi się pokonać tę grę? Dla Was jednak jest ważne, na co w międzyczasie zwróciłem uwagę. Przede wszystkim sterowanie na analogu Pro Controllera jest bardzo precyzyjne, a ma to ogromne znaczenie w takich produkcjach. Poza tym wciśnięcie stałego ognia wpływa na prędkość poruszania się ciem, więc też trzeba nieraz pamiętać, że szybciej uciekniemy, jeśli puścimy atak. Na Joy-Conach też nie gra się źle. Jednak problemem zabawy na handheldzie jest bardzo mały ekran, dopiero gdy przerzuciłem się na monitor zacząłem robić większe postępy. Niby jest też opcja tiltu, ale jest dość nieprzydatna. W przypadku grania mobilnego sterowanie nie przełącza się na jednego Joya, więc jedyne, co można z tym zrobić, to albo ustawić konsolę pod kątem i grać na kontrolerach bezprzewodowych, albo kupić specjalne akcesorium do grania w tilcie. Z kolei na monitorze też niezbyt ma sens ta opcja, bo trzeba mieć opcję obrócenia ekranu o 90 stopni.

Gdy już ustaliłem optymalną formę podejścia do Space Moth, to bawiłem się dobrze. Pocisków do omijania jest dużo i bywa bardzo ciasno, ale z czasem można nauczyć się rozstawu przeciwników i ich form ataku. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba się mieć ciągle na baczności (dużo głupich zgonów zaliczyłem…). Interesującym ułatwieniem, które odkryłem, było to, że każda strata życia resetuje liczbę posiadanych bomb do trzech sztuk. Są one niezwykle pomocne, szczególnie przy bossach, bo też niszczą wrogie pociski. Interesującym dodatkiem jest tryb czaszek, w którym aktywujemy specjalne pole, które chwilowo anuluje wrogi ostrzał oraz zadaje dodatkowe obrażenia. Co sprawniejsi gracze pewnie też wykorzystają system podbicia punktacji przez wcześniejsze zmiękczenie przeciwnika słabszym ogniem i dobicie go mocniejszym laserem.

Niby fajny duży obraz daje ten tilt, ale trzeba obracać razem z nim ekran.

Space Moth jest ciekawym shumpowym klasykiem (nigdzie nie mogę znaleźć daty wydania oryginału), który nie odpycha trudnością. Jeśli poświęci się grze dość czasu, można nie tylko ją przejść, ale także uzyskiwać coraz lepsze wyniki. Oczywiście piszę to z myślą o graczach o podobnym skillu do mojego w takich produkcjach, czyli średnim albo i słabszym nawet. Ci lepsi pewnie bez większego problemu grę nie dość, że przejdą, to jeszcze będą nabijać wysokie wyniki i w pełni wykorzystają dostępne w grze systemy. Największym minusem jest ta opcja tiltu, co utrudnia granie przenośne, ale jeśli macie sokoli wzrok i dobry refleks, może tak nie odczujecie małego obrazu. Na dużym ekranie kolorowa grafika i przyjemne audio cieszą. Gra kosztuje 28 PLN, więc przy tej cenie mogę spokojnie polecić zakup Space Moth Lunar Edition.


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Chorus Worldwide
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: 1CC Games
Wydawca: Chorus Worldwide
Data wydania: 18 listopada 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 114 MB
Cena: 28 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *