Yuoni

Yuoni pokazuje, jak mogą skończyć się podstawówkowe zabawy w wywoływanie Krwawej Mery.

Yuoni to nasycona klimatem legend miejskich i japońskiego folkhorroru opowieść o Ai, nieco wycofanej społecznie uczennicy, która jednak zostaje zaproszona przez rówieśników na wspólny wypad do opuszczonego budynku. Mają testować przetestować pewien rytuał związany z podaniem o Tsunie – ślepym chłopcu, który zginął tu w tragicznych okolicznościach. Należy schować gdzieś lalkę, a następnie odejść, policzyć do dziesięciu i odnaleźć ją, nie zostając zauważonym. Jeśli to wszystko się uda, uniknie się niepowtarzalnej okazji do nieskończonej zabawy w chowanego z duchem. Co innego jednak, jeśli zostanie się przyłapanym… Każde z dzieci wykonuje rytuał i wydaje się wracać bez szwanku, lecz sama Ai trafia do krainy nigdy nie zachodzącego słońca, gdzie zostaje zaproszona do przerażającej zabawy burzącej granicę między fikcją a rzeczywistością.

Rdzeniem zabawy w Yuoni jest swoista gra w chowanego. Każdy z pięciu rozdziałów zaczynamy z celem znalezienia lalki w plątaninie pomieszczeń, a następnie, gdy już ją mamy, wycofaniu się z tego labiryntu (nie mając przy tym żadnej nici Ariadny), uciekając przed zmutowaną masą oczu i czarnej, mrocznej masy. Dodatkowo w tym zadaniu przeszkadzać będą trzy rodzaje przeciwników – „Nasłuchujący”, którzy nie mogą zobaczyć Ai, lecz mogą ją usłyszeć; „Widzący”, którzy nie reagują na dźwięk tłuczonego szkła, ale za to trzeba się przed nimi chować; no i sam Tsun, który rzekomo ma nie mieć dobrego wzroku, lecz jest ekstremalnie reaktywny i mobilny.

Taka formuła rozgrywki wymaga wprowadzenia odpowiednich mechanik pozwalających na udoskonalenie sztuki chowania się. Dlatego dużo bardziej niż krycie się po kątach cenione będzie gospodarowanie wstrzymywanym oddechem i poruszanie się w jak najwolniejszy i jak najcichszy sposób, chociaż oczywiście szkolne szafki również okażą się sprzymierzeńcem w tej śmiertelnej grze. Potrafi to zbudować napięcie, lecz pewne kwestie techniczne – takie jak np. zacinanie się gry podczas prób otwierania drzwi czy “wyśmienity” balans światła powodujący, że cały czas jest albo za ciemno, albo za jasno i w obydwu tych przypadkach niczego nie widać. Zasadniczym  problemem jest jednak monotonia wynikająca z ciągłego widzenia tych samych przeciwników i tych samych pomieszczeń; kolejne poziomy gry nie wprowadzają urozmaiceń do gameplayu, przez co nawet interesujący pomysł okazuje się po prostu nudną grą. Na tyle nudną (i uciążliwą, bowiem łatwo zginąć po prostu gubiąc drogę i przypadkiem trafiając na jakiegoś ducha), że wolałam w którymś momencie włączyć sobie Bubble Shootera na telefonie, a do Yuoni nigdy nie wrócić.

O strachu też raczej nie ma mowy, ponieważ szybko uczymy się, że Nasłuchujący wymagają tylko szybkiego wstrzymania oddechu podczas naszego przechodzenia obok nich, a dużo duchów ma bardzo sztywną trasę patrolu i ogarnięcie jej też nie jest problemem. Ponadto, nie ma też zbyt dużych stawek –   checkpointy rozłożone są gęsto, więc nie pojawia się  nawet lęk przed koniecznością powtarzania dużej części giery od nowa. Wspomniana już monotonia też nie pomaga, a na pojedyncze straszaki w rodzaju nagle zamykających się drzwi czy toczących się i chichoczących lalek szybko przestałam zwracać uwagę.

A szkoda, bo nie tylko koncept jest fabularnie interesujący, ale także jego rozwinięcie – przedstawione w formie suchego tekstu pojawiającego się między rozdziałami oraz flashbacków pojawiających się w ich trakcie. Obiecująca fabuła wchodzi w naprawdę mroczne zakamarki, których niestety nie czuć w repetetywnym gameplayu, a „prawdziwe” zakończenia można odblokować dopiero przy drugim przejściu całej gry w Another mode. W nim przed utopieniem/spaleniem lalki twórcy wymagają od gracza jeszcze zebrania pięciu karteczek. Oczywiście tego nie zrobiłam, ale pozwoliłam sobie obejrzeć same zakończenia xD

Gra wygląda całkiem dobrze, potrafi zachwycić wiecznym światłem zachodzącego słońca, obrazami opuszczonych sal lekcyjnych i szpitalnych czy tradycyjnych japońskich pomieszczeń (oraz odpowiedniej ilości przerażających lalek). Design Nasłuchujących jest super, ledwo ich widać, sprawiają wrażenie niemal jakiegoś zakłócenia na obrazie, a jednak są prawdziwi. Problemem jest już wspomniana niemożliwa do odpowiedniego zbalansowania jasność, ale reszta zdaje egzamin, chociaż przydałoby się więcej różnorodności, chociażby dla lepszego rozpoznawania sal między sobą. Strefa audio, bardzo uwypuklająca dźwięk oddechu Ai oraz jej kroków, a także tłuczonego szkła czy chichotu duchów, sprawdza się w kreowaniu atmosfery czujności i niepokoju.

Podsumowując, mnie Yuoni nie kupiło, chociaż widzę, że produkcja studia Tricore była zdecydowanie realizowana z pomysłem i może się podobać. Nie potrafię sobie jednak wyobrazić, żeby kiedykolwiek stała się kultowym klasykiem lub czymkolwiek innym niż growy odpowiednik nocnego horroru na Polsacie, który dostał dwie na trzy gwiazdki w Telegazecie. Można, gdy ma się ochotę na klimacik i odrobinę (ok. 4 godziny) czasu. Ale czy trzeba? Raczej nie.


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy Chorus Worldwide Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Tricore
Wydawca: Chorus Worldwide Games
Data wydania: 28 lipca 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 2,6 GB
Cena: 60 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.