Legend of Kay Anniversary

Na przestrzeni dziejów gier wideo powstało wiele ciekawych tytułów, a jeszcze więcej średnich i kiepskich. Jak kiedyś odbierane było Legend of Kay, nie wiem, ale jego nowe wcielenie – Anniversary – szału nie robi.

Wcielamy się w tytułowego Kaya, który jest młodym adeptem sztuk walki. Mieszka w krainie, która przechodzi kryzys związany i z przyrodą, i z wiarą – w końcu na Wschodzie są to elementy powiązane. Słabość tę postanowiły wykorzystać plemiona goryli i szczurów, co zaowocowało dość szybkim przejmowaniem przez nich kolejnych terenów. W końcu dotarli do dojo, w którym trenuje młody Kay, nadepnęli mu na odcisk i sprowokowali go do wzięcia spraw w swoje ręce, czyli próby pokrzyżowania imperialistycznych planów najeźdźców. Historia została opowiedziana w dwóch formach – komiksu i wstawek dialogowych na silniku gry. Niestety przedstawione nam wydarzanie nie są w stanie wciągnąć osób starszych w to, co się dzieje. Młodsi gracze, będący w fazie przygodowych kreskówek, pewnie odnajdą tu coś dla siebie, ale na nich kończy się grono odbiorców. Starszych będą razić drętwe, ni to śmieszne dialogi oraz sam Kay, który jest pyszałkowatym gnojkiem. O ile też cześć komiksową śledzi się z jako takim zainteresowaniem, tak wstawki dialogowe przerywające rozgrywkę męczą swoją drętwotą i długością. Nie można też przyspieszać dialogów w nich, trzeba albo obejrzeć cała scenkę, albo ją pominąć (dopiero po włączeniu odpowiedniej opcji w menu). Słabe jest jeszcze to, że napisy z dialogami są malutkie.

Gameplay jest połączeniem platformówki z grą walki w 3D. I niestety już na początku, mimo że dla części z Was będzie to brzmiało zachęcająco, należy wspomnieć, że kamera jest tragiczna. Co prawda za pomocą prawego analogu możemy korygować ją sami, ale nieraz nie zdążymy zareagować, gdy obraz zaszaleje i się pogubi. Oczywiście jest to mocno upierdliwe w każdym elemencie gry. Ekipa od remastera nie wprowadziła też żadnych zmian w systemie skoków, a te bywają robione na ślepo. Konkretnie chodzi o wszelkie elementy, których Kay musi się złapać lub precyzyjnie wylądować, jak liny czy słupy. Często trudno ocenić odległość, a gdy zaryzykujemy, zobaczymy, jak postać jest dostawiana do łapanej rzeczy. Do męczących rzeczy spokojnie też można wliczyć pokonywane odległości. Nie mamy dostępu do bardzo szybkiego biegu, więc oblatywane ponownie już zaliczone części mapy nudzą.

Poza dość typową częścią platformową Legend of Kay miał oferować bardziej rozwiniętą walkę. Twórcy postawiali na różne ciosy, które aktywuje się jednym przyciskiem ataku z dodatkiem dwóch ruchowych, co jest średnio efektywne. Możemy też użyć bloku oraz jednego typu ataku magicznego. Jednak w połączeniu ze słabą kamerą, problemami z oceną odległości i generalnie dość topornymi pojedynkami również ta części rozgrywki nie daje zbyt wiele radości. Po prostu tłuczenie przeciwników zajmuje za dużo czasu, bo nie dość, że trzeba ciachnąć ich za dużo razy, to lubią napadać grupami i blokować nasze ataki. Oczywiście w zamyśle twórców miało to sprawić, że nabojka będzie i wymagająca i satysfakcjonująca, ale nie ma się co oszukiwać, płynności, trudności i właśnie satysfakcji, jakie dają porządne slashery, tutaj nie znajdziemy.

Pod względem graficznym jest całkiem całkiem. Gra pierwotnie wyszła w 2005 roku na PlayStation 2, a przy nowym wydaniu ekipa od ramaka skupiła się na tym, aby wszystkie elementy graficzne produkcji dostały lepszej jakości tekstury. Oczywiście nadal widać, że jest to gra starsza, ale jest przyjemna w oglądaniu. Oczywiście rażą różne niedociągnięcia, nad którymi się nie pochylono, jak już wspomniane dostawianie postaci od łapanych elementów oraz przechodzenie przez niektóre tekstury. Zastanawia mnie za to, jak to się stało, że Legend of Kay dostał naprawdę dobrze skomponowany soundtrack. Utwory pasują do świata nawiązującego do wschodnich filozofii i sztuk walki, a także potrafią oddać przygodę. Chyba dla równowagi strasznie toporny jest dubbing, który w połączeniu ze słabymi dialogami daje jeszcze gorysz efekt.

Lubię platformówki 3D, więc wziąłem Legend of Kay Anniversary bez zagłębiania się, co to za gra i jakie ma oceny. W sumie robię tak z większością, żeby przed przedstawieniem Wam swojej opinii mieć wstępnie nieskażone spojrzenie na dany tytuł. Niestety długo z produkcją wytrzymać mi się nie udało, może trzy godziny były tego w sumie. Chęci do przejścia miałem, ale wlokący się początek, denne dialogi i dubbing, a potem z czasem powiększająca się  irytacja na pracę kamery i mechaniki sprawiły, że zdecydowałem się porzucić ten tytuł. W czasie pierwotnej premiery przygód Kaya wszystko to, co teraz mnie denerwuje, właściwie było standardem, pewnie  dlatego wtedy gra byłą całkiem dobrze przyjęta, szczególnie przez młodszych graczy. Niestety obecnie wszystkie te niedoskonałości oraz ogromna konkurencja sprawiają, że starsi gracze, którzy nie mieli z tą produkcją do czynienia, powinni ją sobie po prostu odpuścić. Natomiast osoby, które czują wobec tego tytułu nostalgię, pewnie ucieszą się z jakości odświeżenia grafiki. Z potencjalnych nowych graczy ewentualnie zagrać mogą młodsi, bo jest w miarę duża szansa, że spodoba im się przedstawiony świat i charakter głównego bohatera, a wtedy będą miały powód, żeby przymknąć oko na wiele niedociągnięć. Na koniec jeszcze tylko zasugeruję, wzięcie gry za co najmniej połowę ceny, bo 120 PLN to zdecydowanie za dużo.


Ocena: 4/10


Producent: Kaiko
Wydawca: THQ Nordic
Data wydania: 29 maja 2018 r.
Dystrybucja:
cyfrowa i fizyczna
Waga: 3,5 GB
Cena: 120 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *