RoadCraft

Budowa dróg może i jest żmudna oraz powtarzalna, ale potrafi być też satysfakcjonująca!

Mimo bycia wielkim fanem motoryzacji oraz szeroko rozumianej techniki, nigdy nie było mi po drodze z produktami serii MudRunner. Podczas grania zawsze stawiam na rozrywkę i dynamikę, a mozolne przebijanie się przez błotniste czy ośnieżone dukty zdecydowanie mi się z tym nie kojarzy. Wyprodukowany przez Saber Interactive w maju tego roku RoadCraft miał być jednak czymś zupełnie nowym w portfolio tego developera, ale patrząc na screeny, ciężko było mi w to uwierzyć. Gdy tylko produkcja pojawiła się w Game Passie, z miejsca postanowiłem zweryfikować swój początkowy sceptycyzm. Mimo że na ROG Ally mogłem grać tylko i wyłącznie w chmurze (instalka w abonamencie Microsoftu dostępna jest tylko dla konsoli Xbox), to i tak wsiąkłem po całości, dobijając do prawie 100 godzin w tej skomplikowanej, czasem żmudnej, ale ekstremalnie satysfakcjonującej grze!

Mimo wejścia w nowe rejony gamingu, podstawa pozostała niezmienna: jest nią droga. W RoadCraft głównym motywem jest ich budowanie, a nie pokonywanie, choć i podróżowania będzie tutaj oczywiście sporo. Przystępując do zabawy wcielamy się w rolę właściciela firmy budowlanej, a naszym zadaniem będzie odbudowa rejonów dotkniętych kataklizmami. Miejscówki wykorzystane w produkcji są bardzo różnorodne – reprezentują liczne szerokości geograficzne (od amazońskiej dżungli, przez wschodnioeuropejskie lasy, aż po pustynne ostępy Afryki), a co za tym idzie zostały też spustoszone przez różne żywioły. To wymagać będzie od nas realizacji odmiennych celów przy użyciu różnorakich narzędzi. Do naszej dyspozycji oddano ponad 40 maszyn, poczynając od najprostszych i uniwersalnych pojazdów transportowych, a skończywszy na wysoko wyspecjalizowanych sprzętach powstałych tylko w jednym celu. Zasiądziemy za kierownicą lub wolantem m.in. wywrotek, rozściełaczy asfaltu, walców, tirów, transporterów gąsienicowych, kombajnów leśnych, cystern, ładowarek, spychaczy itp. itd. Początkowo prace wykonywane są starymi, zardzewiałymi maszynami, ale w trakcie postępów możemy nasz garaż poszerzać o szybsze i lepiej pracujące pojazdy.

Mimo potężnego parku maszynowego, RoadCraft to przede wszystkim symulator budowy, a nie jazdy. Widać to najlepiej w uproszczeniu procesu podróżowania względem MudRunnera czy SnowRunnera. Poza naciskaniem gazu i hamulca oraz kierowaniem, nasz wpływ na sterowanie ogranicza się do właściwego wykorzystania reduktora (a więc niższych, terenowych przełożeń w skrzyni biegów), blokady dyferencjału dołączanego napędu czterech kół oraz… niejednokrotnie ratującego nam życie hamulca ręcznego. Nie trzeba sobie zaprzątać głowy ręczną zmianą biegów czy też kontrolowaniem stanu paliwa, choć po aktualizacji gry można sobie zaimplementować kilka utrudnień. Moim zdaniem bez sensu – i tak jest co robić, choć walka z błotem też jest dużo łatwiejsza niż w innych tytułach ze stajni Saber Interactive.

Za pomocą wspomnianych już pojazdów przyjdzie nam chociażby odbudować port po huraganie, czy też stawiać na nogi elektrownię słoneczną uszkodzoną przez burzę piaskową. Aby jednak sukces był możliwy, potrzebujemy do zniszczonych obiektów dotrzeć, a do tego z kolei niezbędne są tytułowe drogi. Te z czasem rozwijają się w rozbudowane sieci, bo przecież żeby rozpocząć produkcję czegokolwiek, potrzebujemy przedmiotów z innej części mapy, fabryka nie wystartuje z produkcją bez podciągnięcia prądu, a już po uruchomieniu zakładu musimy wszystko wyeksportować w jeszcze innym kierunku. Wspomniane drogi są też podstawą do wysyłania konwojów transportowych niezbędnych do dalszej realizacji misji. W teorii wszystko brzmi banalnie, ale oczywiście takie nie jest po przystąpieniu do roboty. Pamiętajmy, że okolice nawiedziły ekstremalne zjawiska pogodowe, teren jest zniszczony, a dotychczasowe szlaki uszkodzone bądź w ogóle nieprzejezdne. Zaczyna się kombinowanie – porządkujemy szlaki, budujemy objazdy, tworzymy naturalne obejścia, stawiamy mosty. Poza wspomnianymi pojazdami do realizacji inwestycji potrzebujemy też zasobów, a te zdobywamy na własną rękę. Przykładowo, na drewnianą kładkę możemy przy pomocy harwestera pozyskiwać drewno, a do postawienia solidnego mostu  niezbędny będzie beton, który z fabryki wywieziemy gigantyczną ciężarówką.

Co w tym wszystkim najgorsze i jednocześnie najlepsze, zdecydowaną większość tych kroków musimy wykonać sami, a wszystko dlatego, iż twórcy automatyzację ograniczyli do minimum. Nawet jeśli w czymś może nam pomóc SI, to i tak wszystko musimy czujnie kontrolować. Co ważne, solidność i precyzja w tym świecie to nie tylko pusty slogan, a nieodzowna konieczność. Z uwagi na fakt, że nasi pracownicy to idioci, każdy powstały metr drogi musi spełniać najwyższe standardy jakościowe, inaczej kierowana przez sztuczną (nie)inteligencję kolumna transportowa nie dotrze do miejsca docelowego. Nie jest to łatwe, kiedy każdorazowo trzeba wysypać piasek i wyrównać go, a gdy zamarzy nam się asfalt, to jeszcze dodatkowo wylać nawierzchnię bitumiczną oraz ją utwardzić. Sprawy nie ułatwia dość skomplikowane sterowanie, które w przypadku obsługiwania mobilnego dźwigu osiągnęło chyba szczyt kombinacji w wykorzystaniu przycisków kontrolera. Sam interfejs również nie jest przesadnie intuicyjny i tak naprawdę solidnym operatorem stałem się dopiero po kilkunastu godzinach gry. Twórcy tytułu zaimplementowali również inny świetny element, jakim jest gra kooperacyjna, w dodatku oferująca rozgrywkę międzyplatformową. Osobiście nie korzystałem z tej możliwości – już rozgrywka jako samotny wilk wciągnęła mnie solidnie od samego początku, niemalże tak samo jak błoto, na które przez znaczną część gry będziemy złorzeczyć!

Na pochwałę z pewnością zasługują technikalia. Na plan pierwszy wysuwa się tutaj genialna fizyka, która mimo skomplikowania i rozbudowania tytułu rzadko jest przyczyną frustracji. Dzięki świetnemu wykorzystaniu silnika gry, do powierzonych nam zadań możemy podchodzić na różne sposoby, co znacznie urozmaica rozgrywkę. Równie mocnym punktem pozycji jest jej oprawa graficzna, choć z racji grania w chmurze musiałem zadowolić się w tej materii ustawieniami standardowymi. Strasznie cierpiała prędkość gry, ale pomimo bycia fetyszystą płynności spowolnienia w tej grze akurat mi nie przeszkadzały. To oczywiście efekt niespiesznej rozgrywki, w której najważniejsza jest dokładność. Niedostatki animacyjne wynagradzały mi w pełni wspomniane wizualia – katastrofę pogodową na każdej z map czuć wręcz namacalnie, wszędzie znajdziemy mnóstwo charakterystycznych detali, modele zarówno maszyn, jak i obiektów odwzorowano bardzo starannie, a do tego zadbano o cieszące oko zmienne warunki atmosferyczne. Jedynie kwestia dźwiękowa odstaje od reszty – mimo że koordynująca nasze poczynania Kelly bardzo się stara umilić nam żmudną robotę, co rusz rzucanymi tanimi żartami, to po pewnym czasie jej śmieszne z początku suchary stają się denerwujące. Nieco lepiej wypada muzyka, choć właściwym by było napisać o niej, że po prostu jest. Najczęściej towarzyszą nam kawałki w stylu country, co mnie osobiście nie porwało, ale przynajmniej jest gatunkowo dobrze dobrane do gry z dominującą rolą ciężarówek.

Mimo że nie jestem zwolennikiem przesadnie długich tytułów, to w przypadku RoadCraft rozbudowanie trzeba uznać za plus. Na każdej z map, poza aktywnościami niezbędnymi do popchnięcia fabuły dalej, znajdziemy też mnóstwo aktywności pobocznych, nierzadko ciekawszych niż elementy głównego zadania. Jak wspomniałem we wstępie, zaliczenie 10 misji na 100% zajęło mi ponad 80 godzin. Gdybym nie okazał się samotnikiem, czas ten pewnie można by znacznie skrócić, przy okazji pewnie dobrze się bawiąc, jeśli ktoś tylko lubi w wirtualnym świecie współdziałać z żywym graczem. Dla mnie rozgrywka na moich zasadach okazała się bardzo relaksującym, choć niejednokrotnie żmudnym doświadczeniem. A przy tym bardzo miłym rozczarowaniem oraz niemałym zaskoczeniem, którego prawdopodobnie bez Game Passa bym nie doświadczył. Mimo kilku wad, ogólny feeling towarzyszący rozgrywce sprawia, że RoadCraft prawdopodobnie znajdzie się dość wysoko w moim rankingu gier zaliczonych w roku 2025. Koniecznie spróbujcie!


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Xbox Polska
za udostępnienie subskrypcji Game Pass


Producent: Saber Interactive
Wydawca: Focus Entertainment
Data wydania: 20 maja 2025 r.
Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa
Waga: 40 GB
Cena: 129,99 PLN (Steam)
Platformy: PC, Xbox Series X/S, PlayStation 5

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *