Ren’ai 0 Kilometer (18+)

Kroniki eroge, tom XII 

Zacznijmy od tego, dlaczego podałem japoński tytuł, mimo oficjalnej lokalizacji – bo tak będzie łatwiej grę wyszukać. Niby Love 0 Kilometers też jest znajdowane, ale nawet na Steamie wydawca, czyli kawaiinium, wrzucił go w oryginale, i to nawet w krzaczkowym zapisie… Generalnie w ogóle nie zainteresowałbym się tą grą, bo to nie mój styl kreski i szkolne klimaty też mnie już mało interesują. Jednak przy okazji załatwiania The Aquarium does not dance dla KotStation dostałem propozycję sprawdzenia Ren’ai. Opcją była też Tayutama, ale że ma dwie części i obie są długie, to w przedbiegach odpadła.

Screenshot zrobiony z pulpitu Decka podpiętego do monitora 2K.

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że moim ulubionym gatunkiem jest komedia i jeśli śmieszkowanie jest dodane do innych gatunków, to jestem za. Z eroge świetnym przykładem jest chociażby, nomen omen, EROGE! Sex and Games Make Sexy Games. Ren’ai 0 Kilometer składa obietnicę wywołania chociażby uśmiechu swoją bazą fabularną, czyli wymianą dzieci przez sąsiadów. Wszystko dlatego, że owdowiały ojciec czterech synów chciałby mieć córkę, a z kolei owdowiała matka pięciu dziewczyn chciałaby mieć syna. I tak podczas jednego z wieczornych spotkań przy kieliszku wpadają na pomysł wymienienia się po jednym dziecku na okres trzech miesięcy. Decyzja spotkała się z mieszanymi uczuciami pociech, ale doszło do to niej. Do damskiego domu trafił Kyouchi, a do męskiego Sakuya. Przy czym Sakuya zrobiła to, bo od dawna jest zakochana w Kyouchim i myśl o zamieszkaniu razem zamiast sprawić jej radość, wywołała chęć ucieczki…

Screenshot zrobiony z gaming mode Decka podpiętego do monitora 2K. Widać różnicę w jakości, nawet wielkość pasów się nie zgadza. Oba screeny można powiększyć, klikając w nie.

I tak się kręci ta nastoletnia miłość – on jest niczego nieświadomy (choć wszyscy wkoło wiedzą i dają mu podpowiedzi), a ona, zamiast wyrazić swoje uczucia, ciągle na niego naskakuje. Dopiero po jakoś ośmiu wyborach dialogowych na przestrzeni około dziesięciu godzin gry będą mogli się zejść. Ale to tylko obstawiam, bo celowałem w zakończenie Mayo, czyli najstarszej z sióstr, która kończy liceum. Jest najbardziej poważna z całego dziewczęcego grona, ale to tylko pozory, które tworzy dla innych. Trzecią opcją romansową jest Misaki, bliźniaczka Sakuyi. Ich charaktery są zupełnie różne, ponieważ Sakuya jest bardziej bojownicza, natomiast Misaki spokojniejsza i świetnie jej wychodzi zajmowanie się domem. Obie chodzą do klasy z protagonistą. Rocznik niżej jest Hana, która notorycznie kłamie, żeby ukryć swoje uczucia. Ostatnią opcją romansową jest Nokia, która uwielbia robić głupie żarty. W obsadzie gry też trochę znaczenia ma trzech braci Kyouchiego – na szczęście nie są opcją romansową, ale matka dziewczyn i obraca ich więź w zberezeństwa.

Cały ten zestaw postaci o różnych charakterach i bazowy pomysł z wymianą dzieci zasadniczo działa i dostajemy sporo zabawnych sytuacji. Mnie nie rozbawiły na tyle, żeby wybuchnąć śmiechem, ale czasem zachichotałem, szczególnie podczas akcji z grudniowym odchudzaniem przed świątecznym obżarstwem słodyczami. Jest tu też sporo uczuć, szczególnie sióstr i kręcą się wokół rozwoju ich charakteru i wyzwań stawianych przez obszerną rodzinę. Oczywiście są też uczucia wobec Kyouchiego, a każda z nastolatek przejawia je inaczej. W ogóle sam fakt tego, że cała piątka podkochuje się w tym protagoniście jest zaskakująca. Koleś niczego sobą nie reprezentuje – ani nie jest jakoś specjalnie zabawny, ani nie ma hobby, generalnie jest nijaki. Ot taki pusty typ, w którego „skórę” mógłby wejść gracz? Jeśli tak, to to nie działa.

Najmłodszy brat i zarazem największy zbok z całej obsady.

Ren’ai 0 Kilometer ma dwie wersja wydania, czystą i ero. Czysta jest domyślną wersją na Steamie, natomiast żeby mieć dostęp do scen z seksem na PC trzeba pobrać patcha ze strony wydawcy. Jak wspomniałem, przejście do ścieżki wybranki wymaga z dziesięć godzin czytania (w międzyczasie raptem dwa razy pojawiają się cycki). Nie przeskakiwałem dialogów, chociaż były momenty, że mnie dane sytuacje trochę nudziły. Jednak ogólny w miarę wesoły ton gry utrzymywał mnie w jako takim zaciekawieniu. No i czekałem, żeby zobaczyć, co twórcy pokażą w części ero. Pierwszy zawód to mocna mozaika… Drugi to ogólny rozwój ścieżki Mayo – właściwie romans bohaterów nie jest jakoś szczególnie rozwijany, bo większą rolę pełni pokazanie relacji między siostrami. Wstępnie myślałem, że ewentualnie jeszcze obejrzę ścieżki Misaki i Sakuyi, ale 2/3 części Mayo po prostu przewinąłem (chwała turbo na Decku), bo zbyt zaczęła mnie nudzić ta opowieść, a scenki ero były trochę miałkie. Części romansowe z Haną, a już szczególnie Nokią, od początku były poza moim zainteresowaniem przez wygląd i zachowanie dziewcząt bardziej idące w dziecięce.

Czasem pojawiają się takie słitaśne arty.

W przypadku kompatybilności ze Steam Deckiem można powiedzieć, że gra działa. Są jednak pewne problemy. Pierwszym, mniej znaczącym, jest nieodpalający się filmik z openingiem. Drugi jest związany z rozdzielczością. Wydawca chwali to wydanie jako „podane we wspaniałym HD” ( Ren’ai 0 Kilometer po raz pierwszy ukazało się w 2011 roku), ale jeżeli odpalicie grę przez game mode, to tego nie uświadczycie. Dochodzi do dziwnego skalowania obrazu w dół i grafiki są lekko poszarpane na brzegach w niektórych sytuacjach. Bardzo też widać to na napisach, które są jakby lekko rozmyte. Zwykle takie rzeczy robią się przy skalowaniu w górę, a tu na odwrót. Dodatkowo kursor trzeba ustawiać trochę poniżej wybieranej opcji dialogowej czy menu. Co ciekawe, gdy grę odpaliłem za pierwszym razem z poziomu pulpitu i z podpiętym zewnętrznym ekranem wszystko wyglądało świetnie. Na ekranie Decka też powinno być wtedy lepiej bo wstępnie otwarte małe okno dostosowuje się do ekranu po powiększeniu.

Co do samej jakości grafiki, to jest w porządku. Ręce postaci mają czasem dziwną budowę, duże piersi upchnięte w zdecydowanie za ciasne mundurki wyglądają śmiesznie, a tak poza tym jest OK. Z tą kreską nawet relacja romantyczna z młodo wyglądającymi Haną i Nokią byłyby znośne, gdyby grać w czystą wersję, bo w sumie różnica wiekowa między nimi a bohaterem to maks dwa lata. Znacznie słabiej niż część wizualna wypada sfera dźwiękowa. Seiyuu są dobrze dobrani, ale są zbyt duże różnice w poziomach ich głośności, a niestety w menu nie ma suwaka głośności danej postaci (można tylko daną wyciszyć całkiem). Muzyka niestety idzie w stronę kiepskiej – ot takie se brzdąkanie, głównie zrobione na syntezatorach. Najgorsze są melodyjki wrzucone na „intensywnie zabawne” sytuacje (głośność znacznie się podbija i brzmią jak jakieś cyrkowe nuty), poza tym słabo wypadają efekty dźwiękowe mające podkreślić szok, krzyk czy inną puentę. W przypadku tłumaczenia dziwnym wyborem jest zostawienie dosłownie kilu japońskich słów, typu „serce/kokoro”, gdy spokojnie mogły być przetłumaczone. Rozmiar czcionki w oknach dialogowych też nie jest odpowiednio dostosowany, bo przy krzykach, głównie protagonisty, czasem pojawia się suwak, bo tekst się nie mieści w ramce…

Tyle godzin czekania, żeby zobaczyć, że będzie cenzura… Po ponad pół roku przerwy od growych hentajców poczułem się dodatkowo zawiedziony xD

Ren’ai 0 Kilometer średnio przypadło mi do gustu. Zresztą już po kresce i motywie szkolnym, czułem, że tak będzie. Zdecydowałem się sprawdzić tę grę, bo jednak czasem tytuły w niekoniecznie moich konwencjach potrafią mnie zaskoczyć. Dodatkowo przedstawicielom marketingowym wydawcy zależało, żeby pojawiły się opinie o grze. Sama produkcja nie jest zła, ale też nie wychodzi ponad przeciętność. Jeżeli motywy licealnych romansów nie są Waszą broszką, to spokojnie odpuśćcie sobie tę pozycję. Natomiast jeśli takie klimaty nadal Was interesują, to odbiór gry może być u Was lepszy. Sam mam wrażenie, że gdyby przyszło mi czytać wersję czystą, to wrażenia byłyby troszkę lepsze. Jeśli chodzi o eroge, to jednak dziesięć godzin czekania na jakąś akcję wypada słabo, no chyba że ktoś wychodzi z założenia, że „trzeba zasłużyć na fizyczne zbliżenie”. Tyle że fabuła jest tak prowadzona, że relacje Kyouchiego z kandydatkami do związku nie są szczególnie rozwijane. To głównie dziewczyny tworzą w swoich głowach wizję romansu, a koleś dopiero nagle i późno orientuje się, że w sumie coś się dzieje.


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy kawaiinium
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: ASa Project
Wydawca: kawaiinium
Data wydania: 29 stycznia 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 2 GB
Cena: 161,99 PLN
Platformy: PC

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *