Just Dance 2026 Edition
Najnowsza odsłona growej królowej domówek. Ci, którzy zatrzymali się mentalnie w 2016, mogą się nieźle zdziwić (i to na plus).

Just Dance było dla mnie zawsze czymś, przy czym świetnie się bawiłam, nigdy jednak w „oficjalny” sposób. Kojarzy mi się skądinąd nostalgicznie z nastoletnimi sylwestrami i zaśmiewaniem się przy „klasycznych” układach „Rasputina” czy „Ievan Polki”. Kto ma podobne skojarzenia, ten już klikając w coś z tegorocznego repertuaru dozna szoku. Po pierwsze – production value jest szokujący. Po drugie – być może i tak nadal najchętniej wybieraną piosenką będzie „Rasputin” albo „Po Pi Po”, ale i nowości (na ogół) nie zawodzą.
Taneczna seria wpadła w szpony modelu subskrypcyjnego, czy nam się to podoba, czy nie. Dodatkową zmorą jest konieczność połączenia z internetem. Przy zakupie nowej odsłony w gratisie otrzymuje się jednak miesiąc bezpłatnego dostępu do Just Dance+, co pozwala na dostęp do naprawdę obszernej biblioteki piosenek, która tak naprawdę jest kluczowa, by cieszyć się rozgrywką. Nie obejmuje jednak kawałków z paczek z ubiegłych lat – hity roku 2025, 2024 etc. wymagają zapłacenia dodatkowych pieniędzy, a im produkcje nowsze, tym droższe. Przyjrzyjmy się jednak utworom dedykowanym tegorocznej wersji. Większość hitów (chciałoby się powiedzieć radiowych, ale współcześnie to raczej tiktokowych) ostatniego roku znalazła się w tym pakiecie – jest Lady Gaga, jest Post Malone, Sabrina Carpenter, Chapell Roan, Dua Lipa… Pojawiło się także trochę nadrabiania rażących zaniedbań (naprawdę nie było wcześniej układu do „Hung Up”?!), jest coś świątecznego, jest coś dziecięcego, coś w klimacie anime, krótko mówiąc – kto chce być na bieżąco, albo kto zaczyna swoją przygodę z serią, raczej na pewno będzie zadowolony.
Strona graficzna układów jest zdecydowaną zaletą Just Dance 2026 Edition. Sam layout jest znany od lat – na ekranie świetliste postaci wykonują ruchy, a dla pragnących kontroli nad sytuacją na dole ekranu pokazywane są także schematy nadchodzących figur. Widać jednak, że dużo pieniędzy wpakowano w efektowność oprawy – czasami więcej niż w przemyślenie układu, jak było to w przypadku „Good Luck Babe”, gdzie są fajerwerki i słupy ognia, ale ruchy są kompletnie bez sensu. Tak czy inaczej, wizualia świetnie oddają klimat piosenki oraz identyfikację wizualną artysty. Nawet przy prostych układach można się nieźle spocić, a te trudniejsze w ogóle testują ludzką wytrzymałość.
W grze może brać udział nawet 6 osób – 4 za pomocą JoyConów, a pozostałe dwie używając aplikacji Just Dance na telefonie. Prawda jest jednak taka, że już do pomieszczenia podstawowej czwórki potrzeba niezłej kubatury mieszkania, a zamieszanie jest spore nawet w podstawowych trybach (a tegoroczna edycja zawiera także Party Mode, zgodnie z nazwą zawierający różne śmiech wywołujące urozmaicenia). Istnieje też możliwość skorzystania z wykrywania ruchów za pomocą kamery: jest to jednak możliwe do wykorzystania jedynie w trybie jednoosobowym, co zdecydowanie ogranicza jego użyteczność. Generalnie ma się wrażenie, że wykrywanie poszczególnych ruchów jest raczej umowne i ten, kto w jednym utworze zwyciężył, raczej będzie zwyciężał zawsze. Można włączyć sobie też licznik kalorii i zamiast na precyzję, bić się na spaloną energię. Każdy może wybrać sobie awatarka, w profilu jest sporo głupotek do zbierania w rodzaju teł do postaci (ale jednocześnie punkty nabija się tak szybko, że ciężko się połapać, co i kiedy się odblokowuje).

Zdecydowanie można pochwalić interfejs – wielką bazę piosenek łatwo eksplorować, sortując i filtrując je według gatunku muzycznego, tytułu czy liczby osób, na które jest choreografia, a nawet… nastroju. Gra jest wyposażona także w tematyczne playlisty, możliwość tworzenia własnych kombinacji utworów oraz szybki dostęp do ostatnio granych (u mnie jest to Po Pi Po..).
Just Dance 2026 Edition to nadal sprawdzony, imprezowy klasyk, który obecnie idzie w parze z bardzo dobrą jakością wykonania i potężną bazą utworów, które niestety (albo na szczęście?) korzysta także z modelu subskrypcyjnego. Ciężko znaleźć motywację, by odpalić ją samodzielnie – ale przecież nie po są tego typu gry.

Serdecznie dziękujemy Ubisoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry.
Producent: Ubisoft
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 14 października 2025 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1.04 GB
Cena: 229, 90 PLN
Platformy: Nintendo Switch, PlayStation 5, Xbox Series X/S,








Najnowsze komentarze