The World Ends with You: Final Remix

The World Ends with You to kolejny tytuł od Square Enix, który trafił na słicza. Jednak zanim wyszła wersja na najnowszą konsolę Nintendo, tytuł mogli sprawdzić posiadacze DSów oraz telefonów. Mimo to wersja na pstryka to nie zwykły port 1:1, ponieważ dostajemy dodatkowy scenariusz, remiksy znanych kawałków czy nowych przeciwników. Prawdę mówiąc, we wcześniejsze wersje nie grałem, więc trudno mi ocenić, jak te zmiany wpływają na całą zawartość, ale dzięki temu spojrzę na nią świeżym okiem.

Protagonistą The World Ends with You jest Neku, młody chłopak, który raczej jest typem samotnika. Jego historia zaczyna się jednak, gdy orientuje się, że jest w samym centrum dzielnicy Shibuya. Niestety kolejny aspekt jest już oklepaniem, ponieważ nie posiada on wspomnień… Jednak nie to jest jego największym problemem, ponieważ dość szybko okazuje się, że jest uczestnikiem pewnej gry, której stawką jest jego życie, a właściwie jego odzyskanie. Razem z poznaną dziewczyną musi przez siedem dni wykonywać misje zlecone przez żniwiarzy.

Produkcja została podzielona na kilka rozdziałów, każdy to kolejny dzień z (nie)życia bohatera. Mimo że fabuła nie jest jakoś szczególnie skomplikowana oraz opiera się na wielu schematach, potrafi wciągnąć. Co ważniejsze, nie czułem ani razu, aby była sztucznie przedłużana, ponieważ co chwilę jest poruszany dodatkowy wątek wnoszący nowe światło na całość. I mimo że nie ma tutaj zadań pobocznych, to i tak przejście zajmie co najmniej kilkadziesiąt godzin.

Jak już wspominałem, The World Ends with You zostało pierwotnie wydane na DSa oraz telefony. Jest to dość istotna informacja w przypadku, gdy chcemy grać w wersji zadokowanej, ponieważ nie mamy wtedy dostępu do dotykowego ekranu, a produkcja została wręcz pod niego stworzona. Jak to rozwiązano? Joycon zamienia się we wskaźnik, którym jeździmy po ekranie i… nawet nie myślcie, że w ten sposób ogracie ten tytuł. To rozwiązanie jest tak wymuszone, iż nawet nie zamierzam się wgłębiać. Jest to opcja dla masochistów. Można włączyć, sprawdzić, wyłączyć, zapomnieć. Zastrzeżenie do opcji handheldowej mam jednak jedno. Po włączeniu konsoli trzeba sparować Joycona, inaczej nie przejdziemy do gry, aby aktywować dotyk. Akurat w tym przypadku produkcja mogłaby to pomijać, zwłaszcza że z podpiętymi nimi po bokach konsoli gra się nieprzyjemnie, przez co gdy uruchamiamy The World Ends with You na np. łóżku, może się zdarzyć, że są z drugiej strony pokoju.

Właśnie na dotyku został oparty cały gameplay. Bohater porusza się tam, gdzie wskażemy i właśnie tak podróżujemy po mapie, a dostęp do menu mamy poprzez ikony na ekranie. Co ciekawe, The World Ends with You to jRPG, w którym będziemy musieli stoczyć niezliczoną ilość walk, jednak one same nie są losowe, a dodatkowo sami decydujemy o rodzaju przeciwników, ponieważ wybieramy ikony reprezentujące ich podczas korzystania z umiejętności czytania w myślach. Zamiast więc nas nimi zasypywać, mamy raczej marchewkę w postaci lepszych przedmiotów, wyższego poziomu czy dodatkowych funduszy na ekwipunek. Osobiście staczałem ich chyba tyle samo, ile normalnie bym ich rozegrał, gdyby były losowe, a odczucia całkowicie inne. Myślę, że to jeden z kolejnych powodów, dlaczego tytuł tak wciąga, ponieważ sami decydujemy, kiedy chcemy przeznaczyć czas na grindowanie, a kiedy na spokojnie pragniemy poznawać fabułę.

Zanim jednako samych walkach, warto przyjrzeć się ekwipunkowi. Postacie, czyli Neku i towarzysząca mu persona, mogą włożyć na siebie do czterech części garderoby wpływające na statystyki. Oczywiście rzeczy nie mogą się dublować, więc nie założymy przykładowo dwóch czapek. Oprócz tego można je nakarmić, co było dla mnie nie do końca jasne. Właściwie z tej możliwości nie korzystałem, a nie miałem problemów z przejściem. Jednak te rzeczy i tak są tylko dodatkiem, ponieważ cały system opiera się w produkcji na przypinkach. Możemy ich przypiąć do sześciu, przy czym początkowo ta liczba jest mniejsza.

Przypinki pełnią rolę o tyle istotną, że dają dostęp do różnych ataków. Przykładowo jedna pozwoli przyzywać łańcuchy, inna wznieci płomień, a dzięki kolejnej będziemy ciskać dostępnymi na planszy przedmiotami. Oczywiście w związku z korzystaniem tylko z dotyku, to różnym atakom został przypisany sposób aktywacji. Raz będzie to naciśnięcie przeciwnika, innym razem przejechanie palcem po ekranie, aby kolejny był uwarunkowany przytrzymaniem w pustym miejscu. Pomysł teoretycznie wydaje się przemyślany, jednak to zaowocowało tym, że niektóre umiejętności stają się bezużyteczne, ponieważ czas ich aktywacji jest zbyt długi.

Innym wyznacznikiem przydatności przypinek jest ilość użyć, zadawane obrażenia oraz czas naładowania do kolejnego razu. Jednak każda z nich posiada swoje własne poziomy doświadczenia, a wraz z nimi staje się potężniejsza. Część z nich może także ewoluować, gdy osiągnie maksymalny poziom. I tu mam największe zastrzeżenia, ponieważ system ewolucji jest tak nieintuicyjny, że ostatecznie nie wiem, od czego zależy, czy dostaniemy kolejną formę, czy nie. Brakowało mi także czegoś w rodzaju Pokedeksu, gdzie mógłbym przeglądać odblokowane przeze mnie przypinki.

Same walki to właściwie suma wspomnianych wcześniej przypinek oraz manewrowaniem naszym bohaterem. Produkcja została skrojona pod dotyk, więc w walkach też robimy wszystko za jego pomocą, ale zastrzeżeń do tej funkcji nie miałem. Jak już wspomniałem wcześniej, nie polecam ogrywania za pomocą Joycona. Oprócz tego do naszej dyspozycji został oddany nasz towarzysz, ale działa on na podobnej zasadzie, co przypinki. Dopiero atak specjalny po naładowaniu wprowadza trochę urozmaicenia, ponieważ podbicie mnożnika ataku wymaga wykonania pewnej czynności. Ciekawym rozwiązaniem jest za to zwiększenie prawdopodobieństwa wypadnięcia przedmiotu z wroga poprzez obniżenie swojego poziomu.

Największe zastrzeżenia (no może poza sterowaniem Joyconem) mam do umiejętności czytania w myślach. Niby widać w tym potencjał, na początku działa to naprawdę fajnie, a potem się urywa. Niestety w praktyce wykorzystujemy ją tylko w kilku, z góry określonych, momentach.Na szczęście z drugiej strony otrzymaliśmy minigrę Tin Pin Slammer, która śmiało mogłaby być samodzielnym bytem. Polega ona na wykorzystaniu przypinek do walk w taki sposób, aby zrzucić z areny przypinki konkurenta. Niby głupota, a naprawdę potrafi wciągnąć, zwłaszcza jeśli ktoś za dzieciaka grał w kapsle w piaskownicy.

Grzechem byłoby nie wspomnieć o genialnej oprawie audiowizualnej. The World Ends with You jest tak naprawdę portem z dość słabej konsoli, jaką jest DS, jednak już tam wykorzystanie grafiki 2,5D spisało się wyśmienicie. W wersji na słicza mamy oczywiście tekstury wyższej rozdzielczości, więc tym bardziej nie mamy na co narzekać, a Shibuya zaprezentowana w taki sposób naprawdę potrafi zachwycić. Jednak to, co w grze wychodzi na pierwszy plan, to ścieżka dźwiękowa. Jeśli ktoś zamierza ogrywać ją na wyciszeniu, to traci co najmniej 50% produkcji. Co dość istotne, wraz z postępem w grze dochodzą kolejne utwory, więc przez cały czas otrzymujemy coś nowego. Mimo to każdy z kawałków trzyma poziom i świetnie buduje nastrój.

The World Ends with You to kolejny tytuł, do którego podszedłem, bo to SE. W innym wypadku pewnie albo nigdy bym na niego nie trafił, albo trafiłby na kupkę wstydu czekającą na ogranie. Na szczęście tak się nie stało, ponieważ perypetie Neku to ciekawy produkt. Już nawet nie chodzi mi o świetną realizację audiowizualną, ale o realizacje kilku pomysłów. Przede wszystkim rezygnacja z losowości walk na poczet dania graczowi swobody w ich wyborze sprawiło, że ich ilość raczej się nie zmniejszyła, a odczucia pozostały całkowicie inne. Szkoda jednak braku porządnego rozwiązania grania w doku, ponieważ sterowanie Joyconem to śmiech na sali.


Ocena: 8,5/10


Producent: h.a.n.d. Inc.
Wydawca: Square Enix
Data wydania: 12 października 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,4 GB
Cena: 209,80 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink (w banerze poniżej) oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia-bannerplay-asia_mypsvita


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *