Switchblades od Gravilogic

Przyznam, że jeszcze nie recenzowałam sprzętu, więc obiecuję się postarać. Switchblade’y są projektem firmy Gravilogic, który pojawił się na Kickstarterze – kampania już się zakończyła, a produkt jest ufundowany.  Pomysł jest zaskakująco prosty: ma dostarczyć nam akcesorium, które sprawi, że Switch nie będzie wyglądał jak zepsuty, gdy odepnie się od niego Joy-Cony. Śmiałam się, że tak to wygląda, już od zapowiedzi konsoli. Teraz, gdy ją mam, tym bardziej się cieszę, że znaleźli się zdolni projektanci z możliwościami wytwórczymi, którzy temu zaradzą.

Recenzję (oryginalnie po angielsku) napisała H.R. Crabtree

Pierwsze, co mnie zaskoczyło w nasuwkach po ich wyciągnięciu ze zmyślnego etui, to ich niesamowita gładkość. Drewno zostało wyszlifowane tak bardzo, że nie będę ukrywać tego, że kilka razy potarłam nim po policzku. Inną miłą rzeczą związaną z drewnem jest to, że choć jest bardzo gładkie w dotyku, tak zachowało porowatą powierzchnię, dzięki czemu lepiej się je chwyta. Dla mnie to ważne, bo  bardzo nie lubię wsadzać Switcha do docka. Po prostu nagie szyny dziwnie wyglądają i czasem mam też wrażenie, że muszą wsadzić w nie palce, żeby było łatwiej właściwie osadzić konsolę. Ze Switchblade’mi czynność ta jest o wiele prostsza i dziwnie przyjemna.

Design akcesorium jest cudowny, a wygląd fantastyczny, co ciekawie kontrastuje z nijakim Switchem. Blade’y po prostu dodają konsoli charakteru, który zarówno cieszy oczy, jak i ulepsza trzymanie jej. Twórcy przygotowali sporą liczbę wzorów nasuwek, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mnie jednak najbardziej podoba się to, że dodają więcej treści do sprzętu, dzięki czemu Switch bez Joy’ów nie sprawia wrażenia gołego tabletu, niczym Kindle Fire. Co ciekawe, kilka razy złapałam się na tym, że, trzymając Switcha z blejdami, chciałam na nim grać, choć nie miał wpiętych kontrolerów…

Jednak, tak właściwie, testujemy ten produkt z powodu nóżek. Muszę zacząć tę część od tego, że wcześniej nie ważyłam się stawiać Switcha na klapce do karty pamięci – nie dam sobie wmówić, że to nóżka. Wystarczyło mi, że widziałam, jak inni jej używają oraz to, że sama jej dotykałam, aby obleciał mnie strach przed korzystaniem z tej opcji. Jednak teraz w końcu musiałam sama spróbować, aby mieć lepszy wzgląd w sytuację i, co chyba jasne, więcej tego nie zrobię. W trakcie operacji na początku bałam się postawić Switcha, potem obawiałam się trącić cokolwiek w pobliżu konsoli, a już całkiem panikowałam na myśl o naciśnięciu jakiegoś przycisku na górze konsoli, bo ten cieniutki plastik może przecież strzelić.

Switchblade’y dają zupełnie inne wrażenia. Przede wszystkim zaskakują stabilnością, mimo suwanych nóżek, a dzieje się tak, ponieważ chodzą z pewnym oporem. Dzięki ciasnemu skręceniu elementów możemy ustawić konsolę pod różnymi kątami i nie musimy się obawiać, że nóżki same się zsuną lub rozsuną. Co ważne, z blejdami i w trybie tabletopa mogłam też swobodnie używać przycisków na górze Switcha, nie przesuwając przy tym niczego.

Mechanizm odpowiedzialny za zdejmowanie nasuwek jest łatwy w użyciu, ale dość mały i musiałam używać obu dłoni do ściągania blade’ów. Może to kwestia moich małych dłoni? Gravilogic wspomniało na Kicku, że projekt nie jest finalny oraz że mieli już podobne opinie o mechanizmie i być może go zmienią. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy w Switchblade’ach, które dostałam, zamek został już zmieniony, ale nawet jeśli nie i gdyby taki został, to ostatecznie nie jest zły, bo ogólnie działa dobrze i wygląda na bezpieczny.

Jeśli chodzi o używanie kabla zasilającego podczas używania Switchblade’ów jako podstawki, to nie wiem, jak miałoby to działać. Gdy próbowałam użyć kabla, musiałam przesunąć konsolę na sam brzeg stołu i pozycja ta wyglądała na dość niebezpieczną. Alternatywą byłoby oparcie konsoli na wtyczce, ale nigdy nie byłam zwolenniczką takich rozwiązań, aby nie tworzyć napięć na kablu i, przede wszystkim, na pinach. Gdybym miała USB-C w kształcie L lub podstawkę ładującą, wtedy działałoby to właściwie. Koniec końców nie znalazłam właściwiej pozycji, w której mogłabym używać oryginalnego kabla od Nintendo. Może gdyby nie moja lekka paranoja, druga opcja mogłaby działać. Tak czy inaczej, pomyślałam, że warto o tym wspomnieć.

Switchblade’y sprawiają, że Switch staje się super elegancki i bardziej własny, a to tylko minimum, które ten produkt oferuje. Gdy dodamy do niego funkcjonalność, jego wartość bardzo wzrasta. Jeśli jednak w główniej mierze gracie w trybie handheldowym, wymiana joyów na blejdy może być tylko zawracaniem głowy. Ale jeśli często macie konsolę w doku lub korzystacie z tabletopu, to z całego serca polecam Switchblade’y. Cena za każdą opcję wydaję się atrakcyjna i na pewno warto ten pomysł rozważyć.


Serdecznie dziękujemy Gravilogic
za Switchblade’y Trimmed Hardwood do recenzji


Możecie zamówić Switchblade’y w sklepie Gravilogic w kilku wariantach:

  • Basic Hardwood – $15
  • Cherry and Yellowheart Pairing (w nawiązaniu do Pikachu i Eevee) – $15
  • Trimmed Hardwood – $18
  • Galaxy Line (Limited Edition) – $21
  • Executive Line – $38

Wysyłka na terenie USA kosztuje $3, na całą resztę świata obowiązuje $10.


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *