Elli

Przed premierą o Elli nie było zbyt głośno, potem gra pojawiła się w eShopie właściwie znikąd. Poskutkowało to dosyć niskimi oczekiwaniami z mojej strony i być może dlatego na początku rozgrywki byłem pozytywnie zaskoczony decyzjami twórców. Ostatecznie jednak okazało się, że produkcja nie oferuje wielu atrakcji.

Recenzję napisał Maniak

Tytułową bohaterkę poznajemy w dniu jej sześćsetnych urodzin. Elli jest strażniczką Kamieni Czasu, które zostają skradzione. Naszym zadaniem jest ich odzyskanie. Nieoczekiwany obrót wydarzeń, prawda? Historia jest opowiadana przez nieliczne cutscenki przypominające mało dopracowane animacje tworzone w Gary’s Mode. Dodatkowo fabułę trochę rozwijają wypowiadane przez rozsiane po świecie NPC przypominające Koroki z The Legend of Zelda. Fabuła jest banalna, jednak przy dosyć infantylnej oprawie oraz klimacie całej przygody spełnia swoje założenia, czyli nie przeszkadza.

No właśnie, od pierwszych sekund po przejęciu kontroli nad postacią nietrudno wyczuć inspiracje teamu Bandana Kid. Zarówno pod względem sielankowego klimatu, jak i nastawieniu na rozwiązywanie zagadek przestrzennych do głowy szybko przychodzi seria gier o odzianym na zielono elfie, a w szczególności kreskówkowy Wind Waker. Elli to platformówka 3D z kamerą zablokowaną pod kątem i zawsze nad postacią. Puzzle są głównym serwowanym daniem w tej produkcji. Najczęściej musimy po prostu znaleźć sposób na otwarcie zablokowanej bramy, aby dostać się do następnego pomieszczenia, gdzie czeka na nas kolejna zagadka. Na dostępne dla nas czynności składają się dosyć sztampowe mechaniki, jak rzucanie przedmiotów w odpowiednie miejsca, wchodzenie na kamienne bloki w celu ich aktywowania, zbieranie kolorowych tokenów i używanie ich do otwierania kolejnych fragmentów mapy w odpowiedniej kolejności. Czasami używamy czasowego wyłącznika, który wyłączy pułapki na kilka sekund, innym razem przeciążymy porozrzucanymi kamieniami wagę… wiecie już do czego zmierzam? Elli po raz kolejny wykorzystuje pomysły znane fanom gatunku od ponad 20 lat i nie oferuje na tym polu absolutnie niczego nowego. Na początku nie daje się to tak we znaki, ale po godzinie rozwiązywania tak samo wyglądających i niezbyt trudnych zagadek zaczynałem przysypiać. Klasyczne Zeldy także nie były szczególnie wymagającymi grami (no dobra, Water Temple wciąż daje mi flashbacki), ale tam każdy loch wymagał jednej lub więcej zdolności, które wyróżniały je na tle reszty. Elli przez całą swoją kilkugodzinną przygodę pozostaje taka sama, zmieniając jedynie kilka razy środowisko, po którym biegamy. Grze pomóc mogłoby większe nastawienie na eksplorację i wypełnienie świata różnorodnymi znajdźkami. Niestety, jedynymi opcjonalnymi elementami są tutaj pełniące funkcję waluty kryształy oraz zielone monety. Możemy je wymienić na nowe ubrania i czapki dla głównej bohaterki u pojawiającego się raz na jakiś czas sprzedawcy. Trochę tego za mało, moim zdaniem.

Solidniej prezentuje się oprawa audiowizualna. Jak już wspomniałem, gra mocno pod tym względem przypomina przygody Toon Linka. Muzyka jest przyjemna dla uszu i potęguje klimat powolnej podróży. Z głośników konsoli rozbrzmiewają dźwięki gitary, instrumentów dętych oraz odgłosy natury. Same środowisko również zostało starannie wymodelowane, co po części jest zasługą faktu, że gra działa na silniku Unreal Engine 4. Biegamy po lasach, starych ruinach pustyniach czy lochach bliźniaczo podobnych do Shrine’ów z Breath of The Wild. Dosyć koślawo wypadają animacje postaci, ale liczne kolorowe efekty jak ogień czy wiatr potrafią cieszyć oko. Muszę też jednak wspomnieć o licznych błędach graficznych. Szczególnie wybijający jest pop-in obiektów, które pojawiają się i znikają kilka metrów przed bohaterką. Wydaje mi się, że to bardziej błąd niż świadoma decyzja twórców, więc możliwe, że z czasem zostanie poprawiona. Dodatkowe szlify przydałyby się również stabilności, gdyż celując w 30fps gra, bardzo często sprawia wrażenie nieresponsywnej.

Elli potrafi być przyjemną i ładną przygodą. Wszelkie pozytywy, jakie przychodzą mi na myśl, zostają jednak zasłonięte nużącym projektem poziomów i brakiem wyzwania. Atrakcyjna i kreskówkowa oprawa sprawiają za to, że dzieło Bandana Kid może być bardzo dobrym wyborem, gdy szukamy tytułu dla młodszych graczy. Niski poziom trudności staje się wtedy zaletą, a sterowanie jest wystarczająco proste, aby dziecko nie miało z nim problemów.  Ale nawet wtedy sugerowana za tytuł cena wydaje się być zdecydowanie zbyt wysoka..


Ocena: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Bandana Kid
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Bandana Kid
Wydawca: Bandana Kid
Data wydania: 10 stycznia 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga:  716 MB
Cena: 80 PLN

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *