Donut County

Dziury bywają różne – jest dziura ozonowa, dziurki w nosie, dziurawe są nasze drogi, a ostatnio zrobiono też pierwsze zdjęcie czarnej dziury. Dziurkę mają też pączki zwane z angielskiego „donutami”. Spodziewalibyście się jednak, że mogą skrywać wielką tajemnicę?

Recenzję napisał Krowen

Donut County to indyk stawiający na prostą mechanikę – gramy dziurą w ziemi, która w miarę pochłaniania kolejnych przedmiotów robi się coraz większa. Naszym zadaniem jest wyczyszczenie planszy z wszelkich przedmiotów, od źdźbeł trawy, przez bohaterów aż po budynki czy ogromne skały. Dla urozmaicenia czasem wykorzystamy pochłoniętą wodę lub ognisko, by rozwiązać drobne zagadki środowiskowe oparte na fizyce. Dziurą sterować możemy zarówno za pomocą analogów, jak i ekranu dotykowego. Pierwsze rozwiązanie było dla mnie wygodniejsze, ale miło, że twórcy udostępnili nam możliwość wyboru.

Całość ubrana została w ciekawą, lecz prostą fabułę, w trakcie której bohaterowie zastanawiają się, jak trafili pod ziemię. Dialogi w formie napisów (polska wersja zrobiona jest bezbłędnie) są ciekawe i pełne gagów – ciężko nie uśmiechnąć się, widząc rozmowę bohaterki z szopem i resztą spersonifikowanych zwierząt. Do naszej dyspozycji oddano również śmieciopedię, gdzie możemy przejrzeć przedmioty przez nas pochłonięte. I mimo że opisane są jednym zdaniem, tak często jest ono zabawne, więc warto tam zaglądać.

Ciężko mi taką grę ocenić. Jest zabawna, ciekawa, ma pomysł na siebie i realizuje go w 100%. Grafika jest prosta, a muzyka nie zapada w pamięci, jednak twórcy ani przez chwilę tego nie obiecywali. Donut County po prostu jest taki, jaki miał być w pierwszych założeniach. Mógłbym przyczepić się do długości gry, ale wątki fabularne są jednak spójne i pozamykane. Mógłbym przyczepić się do dość wysokiej ceny, jednak jestem pewien, że gra pojawi się na kilku wyprzedażach i będzie można wyrwać ją taniej. Przyczepię się więc do niskiego poziomu trudności – zagadki są proste i nawet gdy nie mamy pomysłu, możemy próbować kierować naszą dziurą „na Jana” i finalnie uda nam się rozwiązać problem. Nie ma też absolutnie żadnego „replayability”, więc po ukończeniu usuwamy grę z pamięci Switcha Tak więc pomysł był dobry, został dobrze wykorzystany, a gra dzięki temu jest przyjemnym doświadczeniem, nie jest jednak w żadnym wypadku wybitna. Przy przecenie -50% brać bez zastanowienia.


Plusy:

  • pomysł na rozgrywkę
  • polska wersja językowa!
  • humor

Minusy:

  • za prosta
  • po jej ukończeniu nie bardzo jest co robić

Producent: Ben Esposito
Wydawca: Annapurna Interactive
Data wydania: 18 grudnia 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 365 MB
Cena: 42 PLN

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. @Valoo pisze:

    Lubię czytać takie recenzje. Mimo, że w tytuł nigdy nie zagram, to lekkość pisanego słowa zachęca do zagladania na tą stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *