Back in 1995

Czasy pierwszego PlayStation były świetnym czasem dla survival horrorów. Wtedy też odkrywano mnogość możliwości, jakie niesie ze sobą połączenie tego gatunku z trójwymiarem. Pośród pozycji, które wtedy powstały, można wymienić Resident Evil, Silent Hill, Parasite Eve czy Fatal Frame; i, choć są ikoniczne, tak nie są pozbawione rozmaitych wad technicznych.

Recenzję napisała KotStation

Dotarliśmy jednak do roku 2019. Odpalamy na PS Vicie produkcję inspirowaną tą złotą erą, a tam… beznadziejne, kompletnie nieintuicyjne sterowanie, wręcz niemożliwe celowanie, niewidzialne ściany, „The door seems to be broken”, dziwna kamera, która, zamiast podążać za graczem, zmienia kąty jak jej się podoba, a na dodatek tekstury rozmywają się pod nogami. Jest… cóż, ikonicznie. Taka zresztą była idea stojąca za Back in 1995. Ale sama konwencja nie wystarczy, żeby gra przyciągała większą uwagę, a autorzy zdają się tego nie zauważać.

Fabuła z początku wydaje się dość szczątkowa. Kent, główny bohater, budzi się na dachu opanowanego przez przedziwne monstra szpitala. Wie, że musi się dostać do dwóch wież, które widzi w oddali. Chodzi więc od pomieszczenia do pomieszczenia, szukając dokumentów/kluczy/kodów/(wstaw dowolny przedmiot). W międzyczasie z losowych notatek oraz wycinków z gazet poznaje prawdę o tym, co naprawdę się wydarzyło. Im dalej, tym ciekawiej – podczas pierwszych etapów rozgrywki tajemnica raczej mało angażuje i zapowiada się na schematyczną, ale w momencie, gdy autor zaprzęga do podstawowej intrygi metanarrację i wykorzystuje na jej potrzeby retro-konwencję gry, jest już zdecydowanie bardziej intrygująco. Nie ma tu mowy o żadnym mistrzowskim scenariuszu, zwłaszcza, że nieliczne dialogi czy chociażby wspomniane notatki są raczej opornie napisane, niemniej jednak coś w tym wszystkim sprawia, że zaciera się wrażenie „po prostu kolejnego” horrorku, a na dziury fabularne i odrobinę wątpliwych założeń nie zwraca się szczególnej uwagi.

Gorzej jest za to z klimatem samej rozgrywki. Problemem jest fakt, że Back in 1995 odtwarza, nie dając zbyt wiele od siebie. Szpitalne sale, korytarze, fabryczne pomieszczenia – to wszystko wygląda, jak wyjęte z biblioteki darmowych assetów pod hasłem „retro survival horror”. Jednak widać lekką poprawę przy końcu rozgrywki, gdy otoczenie wchodzi w odrobinę surrealistyczną stylistykę, niemniej jednak przez większość czasu jest zwyczajnie nudne, bo widziane już wielokrotnie. Zresztą, sam autor konceptu w „posłowiu” gry mówi, że uwielbiał tamtą erę ze względu na poszukiwanie nowych rozwiązań i implementacje ich – szkoda, że w jego wykonaniu tego nie otrzymaliśmy. Ponadto, sam gameplay jest tu bardzo ograniczony. To tylko i wyłącznie eksploracja pomieszczeń w celu uzyskania kluczy, raz na jakiś czas urozmaicona strzelaniem. Teoretycznie zdarzają się „logiczne” elementy, ale w praktyce bardzo daleko im do zagadek znanych chociażby z Silent Hilla.

Równie ciężko w tej grze o strach. O ile studio pieczołowicie odwzorowało techniczne ograniczenia, tak brakowało tu chociażby uczucia niepewności związanego z wiecznym niedostatkiem amunicji i przedmiotów leczących. Zresztą, nawet nie byłoby to wadą, gdyby nie walki, które są pozbawione wyzwania. Może i monstra dostają dużego plusa za design, ale to nie zmienia faktu, że poruszają się ślamazarnie, a na dodatek są na tyle głupie, że załatwienie wielkiego przeciwnika, nie doznając samemu żadnych obrażeń, jest jak najbardziej możliwe.

Krótko mówiąc, Back in 1995 nie dorasta do swojego konceptu. Na pewno dobrze emuluje realia dawnych gier poprzez stylizację. Jednak autor, wbrew deklarowanej fascynacji tamtymi czasami, zapomina o prawdziwym duchu złotej ery survival horrorów, niszcząc go wtórnością i ogólnym niedorobieniem. Niemniej jednak, trik metanarracji oraz to, że gameplay, mimo monotonii i braku wyzwań, potrafi wciągnąć, sprawiają, że to gra nie tylko całkiem znośna, ale nawet w jakiś sposób zapamiętywalna.


Ocena: 6/10


Serdecznie dziękujemy Ratalaika Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Throw the warped code out
Wydawca: Ratalaika Games
Data wydania: 22 maja 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 89 MB
Cena: 42 PLN

Gra jest również dostępna na Nintendo Switch w cenie 40 PLN.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *