AI: The Somnium Files

Pośród wielu ciekawych pozycji na Vitę na pewno można wymienić trylogię Zero Escape stworzoną przez Spike Chunsoft i Kotaro Uchikoshigo. Mnie te gry ominęły, ale udało mi się sięgnąć po kolejny twór tej ekipy – AI: The Somnium Files.

Głównym bohaterem jest Kaname Date – policjant, który pracuje dla tokijskiej policji jako detektyw. Oczywiście cierpi na amnezję, której nabawił się sześć lat temu. Jednak ma też specjalny dar, dzięki któremu jest w stanie wejść w sny innych osób, aby wyciągnąć z nich ważne dla śledztwa informacje. To jednak nie jest opowieść o paranormalnych mocach. Trafiamy do świata przyszłości, a więc cały proces sennego śledztwa odbywa się za pomocą specjalnej maszyny. Twórcy poszli jeszcze dalej z podnoszeniem wartości Datego, dodając mu specjalne, sztuczne oko, w którym rezyduje sztuczna inteligencja potocznie zwana Aibą. Tak „wyposażony” protagonista musi rozwiązać zagadkę brutalnej zbrodni.

Jak to ma miejsce w znacznej części wizualnych noweli, mamy kilka ścieżek do poznania. W tym przypadku jest ich pięć i są powiązane przelatującymi się informacjami i wydarzeniami. Plus jest jednak taki, że nie trzeba robić wygibasów z zapisami czy po kilka razy przechodzić grę. AI daje nam czytelny wykres, na którym od razu widać, gdzie można wrócić, gdy twórcy pokażą nam znak stopu, którym jest uzyskanie któregoś z zakończeń lub kończące się z braku tropów śledztwo. Zabieg ten został sprytnie wykorzystany do dawkowania nam odkrywanych faktów aż do samego końca gry. Oczywiście można strzelać, co się wydarzyło, ale dopóki pewne rzeczy nie wyjdą na światło dzienne, domysły krążą wokół prostszych rozwiązań. Prawdziwy przebieg zdarzeń jest jednak połączeniem poplątanej historii, która kręci się wokół technologii, spisków, teoriami z dziedziny fizyki i po prostu uczuciami, które potrafią doprowadzić do największych teorii, więc możliwości rozwoju akcji twórcy mieli sporo. I mimo że ten miks wstępnie wskazuje na zbyt duże przekombinowanie, tak w rzeczywistości tworzy całkiem spójną i interesującą całość. Jednak nie wszystko odbywa się w pełni racjonalny sposób i zostaje tylko przymknąć na to oko, tak jak gdy dwunastolatka powala sporą grupę ochroniarzy czy ktoś wyrywa sobie oko i robi dalej, co miał robić. Poza tym sekwencja kończąca ostanie, wszystko już wyjaśniające zakończenie jak wstawiona tak z dupy, że aż mi szczęka opadła, gdy się zaczęła… Plus jest taki, że nie jest połączona ze scenariuszem, po prostu pojawia się od czapy stawka i psuje wszystko, na co gra pracowała przez około 25 godzin.

Wcześniej wspominałem o poplątaniu różnych faktów, a to ma bezpośrednie połączenie z poznanymi postaciami. AI: The Somnium Files jest produkcją japońską, więc od razu trzeba założyć, że pojawią się takie wstawki, jak nad wyraz silna dwunastolatka. Jednak twórcy poszli dalej, komplikując relacje między obsadą. Za przykład weźmy sytuację Datego. Poza pracą w policji opiekuje się też Mizuki, czyli tą silną małolatą. Ona z kolei jest córką pierwszej ofiary i byłą żoną ojca dziewczynki. Małżeństwo rozwiodło się, ona nie była osobą, która nadaje się na matkę, a on był zajęty prowadzeniem firmy, więc pomoc w zajęciu się Mizuki spadła na Datego. I takich miksów jest więcej. Za to postaci oraz ich interakcje zostały dobrze napisane, choć część z nich trochę zgrzyta. Sam protagonista ma konkretny charakter, nie jest lebiegą, ale twórcy stwierdzili, że potrzebuje jakiejś, hm, cechy szczególnej. W związku z tym zrobili z niego zboka, który ma obsesję na punkcie porno gazetek… Z innych przykładów, w AI istotną postacią jest Iris, która aspiruje do bycia internetową idolką. Dziewczyna często irytuje swoim zachowaniem, ale jeszcze bardziej dobija szef mafii, który ją uwielbia. Jego reakcje przy spotkaniu jej czy wspominaniu o niej mają mieć charakter humorystyczny, ale w całej scenariuszowej otoczce bardziej rażą niż bawią. Na szczęście takich niepasujących do charakteru opowieści pomysłów, dialogów i scen jest zbyt wiele. Część z tego wynika ze specyfiki kraju pochodzenia gry i jak zwykle mi to nie przeszkadza, tak tu miejscami czuć, że nie pasują do reszty.

Pod względem rozgrywki jest różnorodnie, czyli robimy więcej niż tylko czytamy i wybieramy kolejne opcje dialogowe. Jedną z ważniejszą form rozgrywki w AI jest wchodzenie w sny podejrzanych i świadków. Najczęściej przejmujemy wtedy kontrolę na Aibą, która wykonuje polecania Datego. Każdy sen ma od trzech do nawet pięciu zamków, które trzeba otworzyć, wykonując odpowiednią sekwencję często irracjonalnych interakcji, jak wskocz do kałuży, a potem rozerwij książkę. Zawsze mamy sześć minut, ale każde działanie kosztuje nas dodatkowe sekundy. Możemy je redukować odpowiednimi przedmiotami, ale trzeba mieć na uwadze, że należy je zatwierdzić przyciskiem. Sam zwróciłem uwagę na to dopiero po połowie gry, gdy miałem problem z jednym somnium. Niemal każde z nich można rozwiązać bez większych problemów osobiście i muszę przyznać, że są przyjemnie skonstruowane. Poruszanie się po sennych majakach w 3D i wykonywanie różnych dziwnych akcji, często w towarzystwie dobrych dialogów, sprawia, że dodatek ten nie nudzi i rzadko irytuje, gdy trzeba go powtarzać po porażce. Takich synchronizacji jest kilka i do niektórych trzeba wrócić, ponieważ mają dwa możliwe rozwiązania, co przekłada się na wybór drogi do odpowiedniego zakończenia.

Obok powyższego wyciągania informacji często też oglądamy miejsca zbrodni. Date stoi wtedy w jednym miejscu, a my kursorem poszukujemy rzeczy do sprawdzenia czy osób do rozmowy. Niestety w kilku lokacjach potrzebne rzeczy są dość ciężkie do znalezienia i trzeba się najeździć wskaźnikiem. Dla przykładu, dwa razy utknąłem na chwilę, bo już niby wszystko było przejrzane, ale ruszyć dalej nie mogłem. W obu przypadkach okazało się, że Aiba wyszła z oka, przyjęła postać małej, dość przeźroczystej maskotki i po prostu nie dostrzegłem jej najpierw na biurku, a potem na czyimś ramieniu. W przypadku wyborów kwestii dialogowych nie ma złych decyzji, wystarczy, że w końcu trafimy na właściwą odpowiedź, np. przy rozmowie z Aibą, kto może być czego winny. Pojawiają się też przesłuchania, w których trzeba zaprezentować przesłuchiwanej osobie stosowne dowody. Tu także nie trzeba się przejmować, że dokonamy złego wyboru, bo od razu dostajemy informację, że taki się nie nada. Ciekawostką są też wstawki QTE, w których najczęściej bohater musi wydostać się z opresji. Zwykle są łatwe, choć zdarzą się przypadki, że trzeba będzie powtórzyć sekwencję.

Oprawa graficzna jest w porządku. Grafika została zrobiona w 3D, lokacje są różnorodne, ale widać, że twórcom nie zależało na wypicowaniu ich, woleli używać prostszych form wystroju. Nie jest to złe rozwiązanie w takiej grze, szczególnie, gdy utrzymuje odpowiedni charakter pod opowieść. Za to denerwujące są dość częste „zwieszenia”, które potrafią trwać nawet kilka sekund. Najczęściej pojawiają się, gdy w trakcie rozmowy wyskakują romby z nagraniami i zdjęciami, które przypominają, o czym mowa. Co jakiś czas, zanim się pojawią, pojawia się ten wspomniany zawias i w sumie nie wiadomo, czy gra się zawiesiła (na szczęście się nie zdarzyło), czy o co chodzi. Tych wspominek spokojnie mogłoby być mniej i ze względu na te ładowania, i na to, że gracze aż tak dziurawej pamięci nie mają. Pod względem dźwiękowym jest w porządku, nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić.

AI: The Somnium Files ma wiele ciekawych cech. Jedna z nich, i w sumie najważniejsza, to ciekawy scenariusz, który kręci się wokół kilku morderstw, a jak to zwykle bywa w historiach detektywistycznych, dojście do prawdy jest skomplikowane. Jednak zgrzytają jej pojedyncze elementy i to samo dotyczy charakterów postaci. Generalnie cały motyw tych małych zgrzytów można przenieść na wszystkie inne składowe produkcji. Na szczęście nawet zebrane do kupy nie wpływają znacząco na odbiór gry jako całości. Jeśli więc lubicie historie z morderstwem w tle i dochodzenie do prawdy, to spokojnie możecie sięgnąć po AI. Sam jeszcze za duży plus muszę uznać płynne przechodzenie od ścieżki do ścieżki, ponieważ bardzo nie lubię w VN-kach rozwiązań, które wymuszają przechodzenie gry po kilka razy czy chrzanienie się z żonglowaniem zapisami. 25 godzin dla takiej pozycji też jest miłym zaskoczeniem.


Ocena: 7,5/10


Producent: Spike Chunsoft
Wydawca: Spike Chunsoft
Data wydania: 20 września 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 10,5 GB
Cena: 240 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *