New Super Lucky’s Tale

Po Cuphead i Ori and the Blind Forest przyszła pora na sprawdzenie kolejnej gry, której udało się wykonać przeskok z Xboxa One na Switcha. O ile jednak premierom dwóch wspomnianych gier towarzyszył całkiem spory szum, mam wrażenie, że New Super Lucky’s Tale wszystkim jedynie mignęło w trakcie pokazu Nintendo na E3 2019 i niemal natychmiast zniknęło wszystkim posiadaczom Switcha z radaru. A szkoda, bo studio Playful podeszło do portu znacznie ambitniej niż się spodziewałem.

New Super Lucky’s Tale tak naprawdę bowiem nie można nazwać po prostu portem. Oryginalne Super Lucky’s Tale ujrzało światło dzienne w 2017 roku jako jedna z gier startowych dla Xboxa One X, a sama w sobie była jednocześnie sequelem i remakiem Lucky’s Tale wydanego rok wcześniej na Oculus Rift. Obie gry zdecydowanie miały swoich fanów, lecz mimo wszystko często były krytykowane za niezbyt responsywne sterowanie i niewygodna kamerę. W jaki sposób deweloperzy podeszli do tych narzekań przy przygotowywaniu wersji na Switcha? Całkowicie przebudowując niemal każdy element gry.

Główny bohater, radosny lisek o imieniu Lucky, nie biega na przykład już na czterech łapach, lecz dwóch. Ta mała z pozoru zmiana pozwoliła na całkowitą zmianę sposobu poruszania się postaci. Teraz sterowanie jest intuicyjne i pozwala na precyzyjne manewry w powietrzu, na ziemi… i pod ziemią. Lucky może bowiem zakopywać się, unikając w ten sposób zagrożeń na powierzchni, atakować przeciwników z zaskoczenia i docierać do inaczej niedostępnych miejsc. Do tego dochodzi inteligentna kamera, którą co prawda możemy kontrolować prawym drążkiem, lecz teraz zmienia dynamicznie swoje położenie w zależności od miejsca na mapie. Twórcy dopracowali poruszanie się diametralnie i zaryzykuję twierdzenie, że małym liskiem steruje się niemal równie przyjemnie co wąsatym hydraulikiem w Super Mario Odyssey.

Na tym zmiany się nie kończą. Większość poziomów została przeprojektowana lub całkowicie zastąpiona nowymi mapami. Zmieniono oświetlenie, które teraz bardziej podkreśla kreskówkowy charakter gry. Do tego doszła masa nowych animacji, modeli i wiele innych mniejszych lub większych poprawek. New Super Lucky’s Tale jest więc grą bardzo różniącą się od tego, co znają posiadacze wersji na Xboxa One.

No dobra, ale w takim razie jaką dokładnie jest grą? New Super Lucky’s Tale to typowa trójwymiarowa platformówka stawiająca główny nacisk na eksplorację i zbieractwo. Celem naszego bohatera jest odnalezienie stron „Księgi Wieczności”, która pozwala mu na podróżowanie między światami i ochrona tego opasłego zeszytu przed kotami pełniącymi tutaj rolę antagonistów. Sama kampania dzieli więc się na sześć światów (pięć głównych i jeden bonusowy, odblokowujący się po ukończeniu gry). Każdy z nich jest całkiem sporym HUB-em zawierającym kilka poziomów, garść mniejszych wyzwań poukrywanych w zapadniach przypominających studzienki kanalizacyjne (ale zapewne pachnące lepiej, bo lis wskakuje do nich z wielkim uśmiechem na pyszczku) oraz walkę z bossem.

Same poziomy dzielą się na trzy typy. Najliczniejsze są klasyczne trójwymiarowe, gdzie po prostu eksplorujemy większe lub mniejsze, bardziej lub mniej liniowe mapy. Pozostałe dwa typy poziomów to z kolei side-scrollery 2,5D różniące się faktem, że w jedynym w ciąż posiadamy pełną kontrolę nad ruchami Luckiego, a w drugim lisek biegnie sam, a naszym zadaniem jest skakanie w odpowiednich momentach. W każdym poziomie ukryte są cztery strony Księgi. Jedna jest nagrodom za ukończenie levelu, kolejne dwie otrzymujemy za zebranie wszystkich pięciu liter imienia głównego bohatera oraz zebranie trzystu monet, ostatnia jest po prostu ukryta gdzieś wewnątrz poziomu.

Nie brzmi to odkrywczo, ale New Super Lucky’s Tale nie chce ponownie wynaleźć koła. To efekt miłości deweloperów do złotego okresu platformówek 3D, który miał miejsce pod koniec XX i na początku XXI wieku. Poziomy nie są tutaj tak rozległe i otwarte jak na przykład w Banjo-Kazooie czy Super Mario 64, ale potrafią się rozciągać na wiele kierunków jednocześnie, zachęcają do poszukiwania ukrytych lokacji i zawierają sporą liczbę wyzwań platformowych. Sekcje dwuwymiarowe w swojej budowie przypominają mi serię Donkey Kong Country, podobnie jak pomysł zbierania liter imienia bohatera. Gdy Lucky znajduje się w powietrzu, możemy zanurkować w dół, automatycznie namierzając przeciwnika, platformę lub wkopując się w ziemię. Ten ruch zdaje się czerpać inspiracje z gier o Sonicu i jego charakterystycznego homing attack. Tyle różnych elementów wrzuconych do jednego worka mogłyby zacząć ze sobą zgrzytać lub przytłaczać, ale Playful udało się z nich stworzyć mieszankę wyjątkowo strawną i jednolitą.

Ciężko też się nie uśmiechnąć na widok kolorowej stylistyki gry. Sam Lucky jest po prostu uroczy, ale reszta postaci przewijających się w trakcie historii też wyróżnia się zapadającymi w pamięć projektami i pełnymi energii animacjami. Każdy świat to inne środowisko – zwiedzić możemy tropikalne wyspy, kamienne ruiny, pustynię, wiejskie krajobrazy pełne traktorów i dżdżownic grających na butelce. Art direction jest konsekwentne, a wersja na Switcha nie zwraca na siebie uwagi cięciami graficznymi – gra wciąż wygląda świetnie. Bardzo pozytywnie wypada też muzyka, całkiem nieźle naśladująca styl Granta Kirkhope’a znanego z soundtracków do dawnych gier Rare.

Jeśli miałbym coś Lucky’emu zarzucić, to byłaby to długość przygody. Poziom trudności nie jest zbyt wygórowany, co oznacza, że wymaksowanie całej przygody na sto procent nie zajmie większości graczy więcej niż kilkunastu godzin. Nie zmienia to jednak faktu, że w New Super Lucky’s Tale czuć pasję i tęsknotę twórców do klasycznych trójwymiarowych platformówek. Do czasów kiedy uroczy zwierzak na okładce, kolorowa grafika, skoczna muzyka i spora ilość humoru wystarczyły, aby podbijać rankingi sprzedaży. No i ciężko nie pochwalić Playful za samo podejście do portu, wsłuchanie się w głosy krytyki i naukę na własnych błędach. Jeśli nie jesteście pewni czy Lucky jest grą dla was, w eShopie znajdziecie demo, które pozwala na ukończenie pierwszego poziomu gry. Mnie przekonało.


Ocena: 7,5/10


Producent: Playful Studios
Wydawca: Playful Corp., PQube
Data wydania: 8 listopada 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 7.6 GB
Cena: 160 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita



Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *