Fairy Tail

Większości serii anime udało się przebić do świata gier poprzez bijatyki. Przez lata tryumfy świeciły adaptacje Naruto i Dragon Balla. Ostatnio na tych samych fundamentach rozgrywki sukces próbują zbudować inne marki, jak Kill la Kill, Boku no Hero Academia czy One Punch Man. Fairy Tail poszedł inną drogą.

Recenzowany tytuł nie jest bowiem bijatyką, a pełnoprawnym turowym RPG-iem na około trzydzieści godzin. Wydawało się również, że nie jest to skok na kasę, bowiem za produkcję odpowiada studio Gust, odpowiedzialne chociażby za całkiem niezłą (choć niszową) serię Atelier. Jest znana marka, jest solidny deweloper, będzie hit? Nie będzie, chociaż mógłby być.

Nie popadajmy jednak od razu w negatywny ton i porozmawiajmy o tym, co zagrało – i to dosłownie. Muzyka z anime nadal dość często gości w moich słuchawkach. Ta z gry utrzymana jest w podobnym, folk-metalowym brzmieniu. Wprost nie wyobrażam sobie grać w Fairy Tail z wyciszonym dźwiękiem – toż to prawie grzech! Jeśli już przy dźwięku jesteśmy, należy pochwalić dubbing (tylko japoński, ale grupie docelowej przeszkadzać nie będzie), w którym usłyszymy oryginalnych aktorów z serialu. Niestety bolączka wielu jRPG-ów z tym związana pojawia się i tu – wiele pobocznych opcji dialogowych nie jest przez aktorów czytana, usłyszymy tylko „mmm”, „Arigatou” albo inne „Erza-san!”. Mamy już 2020 rok i pełny dubbing w większych grach powinien być standardem!

Japoński dubbing jest spoko. Szkoda, że czasem musimy tylko czytać. No i zapomnijcie o angielskich głosach.

Nie powinniśmy też narzekać na samą fabułę. Ta wypchana jest akcją, co chwilę coś się dzieje, no nie sposób się nudzić. Najlepsi magowie gildii Fairy Tail powracają po siedmiu latach do zaginięcia, podczas którego rzucili potężny czar obronny przed atakiem smoka apokalipsy – Acnologii. Bez swych najlepszych magów gildia podupadła i naszym zadaniem jest przywrócić ją do dawnej świetności, a idealną do tego okazją są zbliżające się Igrzyska Magiczne. Tam część magów zwanych Smoczymi Zabójcami odkryje, co stało się z częścią smoków, a przywoływaczka Lucy zostanie uwikłana w intrygę, która może zmienić świat.

Świat Fairy Tail odwzorowano całkiem nieźle, a eksploracja czasem potrafi cieszyć.

Brzmi ciekawie i interesująco, ale to tylko przez pierwsze godziny gry! Niestety, nie wszystko wyszło idealne, więc do fabuły zastrzeżenia można mieć trzy. Po pierwsze i najważniejsze, nie dostajemy żadnego wprowadzenia do świata. Brakuje też nawiązań, choć wydarzenia z gry starują w okolicach 250. rozdziału mangi. Jeśli więc nie znacie świata Fairy Tail, jego bohaterów i ich wcześniejszych perypetii, to gra wam w tym nie pomoże. Owszem, zauważycie że Gray zawsze się rozbiera, Erza strofuje chłopców z gildii podczas bójek, ale nigdy nie dowiecie się dlaczego tak się dzieje. Skoro gra zaczyna się w połowie oryginalnych wydarzeń, to może chociaż doprowadza historię do końca? A gdzie tam, na czytelnika czeka potem ponad 100 rozdziałów, w anime obejrzymy jeszcze 50 odcinków, ale w grze nie udało się tego zmieścić. „Krowen, pierdzielisz, przecież jak na 30-godzinne RPG, to całkiem dobry wynik.”. Cóż, i tak, i nie.

Owszem, przejście gry zajmuje sporo czasu, jednak sam content fabularny stanowi może połowę całości. Twórcy postanowili dać nam możliwość rozwijania gildii zarówno poprzez ulepszanie pewnych części budynku (bar z itemami, tablica z zadaniami), jak i poprzez zwiększanie „fejmu” gildii dzięki wykonywaniu zadań z tablicy ogłoszeniowej. Ulepszanie gildii z grubsza olałem, ale zadania poboczne przyciągnęły moją uwagę. „Fajna aktywność opcjonalna” – pomyślałem. Szybko przekonałem się, jak bardzo się myliłem. To, jak wysoko będziemy w rankingu, blokowane jest przez postęp fabularny. Po zobaczeniu tego poziom motywacji do brania zleceń z „ogłoszeń” spadł mi do zera. Fairy Tail jednak nie odpuszczało – bardzo szybko trafiłem na ścianę grindu. Nie jednak dlatego, że nie mogłem poradzić sobie z bossami, co to to nie! „Osiągnij 15 poziom doświadczenia”, „Gildia musi osiągnąć rangę 80” to rodzaje komunikatów, które często zobaczycie, chcąc pchnąć fabułę do przodu.

Walki są ciekawe, a ataki spektakularne. Gdyby nie ten wymuszony grind…

Lepiej jest z system walki. Nie jest on przesadnie skomplikowany – przeciwnicy ustawieni są na szachownicy 3×3 pola, a my wymierzamy ataki tak, by trafić jak największą liczbę wrogów. Wraz z tradycyjnym wzrostem poziomu postaci automatycznie odblokowujemy nowe ataki, uczymy się też technik specjalnych. Za ekwipunek robią specjalne lakrymy zwiększające podstawowe statystyki lub dające inne wymierne korzyści (np. zmniejszenie aggro). Mimo prostoty rozwój jest naprawdę przyjemny, a walki z czasem zyskują głębię, dodając nowe elementy do rozgrywki (jak choćby system żywiołów). Jedyne, do czego mogę się przyczepić w tej sekcji, to tragicznie słaby i totalnie bezużyteczny zwykły atak. Jeśli chcecie zadać obrażenia, musicie wydać manę.

Quithe rozpływał się nad oprawą graficznąAtelier Ryza, więc tym bardziej dziwi tragiczny stan techniczny Fairy Tail. Postacie wyglądają jak wyjęte z wczesnego PS3, rozmyte tekstury otoczenia to norma, a framerate trzyma poziom tylko w walkach. Natomiast gdy wszedłem do budynki gildii i zobaczyłem spadki do poziomu 15-20 klatek, zamurowało mnie. Niby stabilność ramek obrazowych nie jest mega istotna w turowych RPG-ach, ale ten poziom wydajności przy tej grafice to mocno niesmaczny żart. W trybie przenośnym wydaje się, jakby było odrobinkę lepiej, ale to wciąż nie znaczy, że dobrze. Twórcy byli na tyle leniwi, że część postaci nie ma nawet swoich modeli – czasem bohaterowie mówią po prostu w stronę kamery, a odpowiada im ktoś, kto fizycznie w grze nie istnieje. Lenistwo dotarło do tego stopnia, że podczas jednej z walk na Igrzyskach Magicznych nie walczymy z wrogim magiem, a potworami przez niego przywołanymi. Bo oczywiście modelu bossa nikomu się zrobić nie chciało. Dobrze chociaż, że fast travel w obrębie jednej większej lokacji działa błyskawicznie, a jedyny dłuższy loading, jaki zobaczymy, to ten podczas uruchomienia gry.

Twoim grafikom nie chce robić się trójwymiarowego modelu postaci? Nic trudnego! Olej go całkiem albo wstaw planszę z anime.

Solidny system RPG, bogaty świat (który jednak wymaga wcześniejszych fundamentów mangowo/animcowych) i świetna muzyka walczą tutaj z bezczelnym przedłużaniem rozgrywki, słabym stanem technicznym i lenistwem twórców. Co wygra? To już zależy od tego, jak bardzo kochacie Fairy Tail.


Plusy:

  • walka
  • muzyka

Minusy:

  • wykonanie techniczne
  • tylko dla fanów
  • bezczelny grind

Ocena: 5/10


Serdecznie dziękujemy Koei Tecmo
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Gust
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 31 lipca 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 6.5 GB
Cena: 280 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *