The Alto Collection

W tym sezonie zimowym wyjazd z rodziną na stoki narciarskie dla większości z nas może okazać się problematyczny. W takim razie może warto poszukać alternatywy?

The Alto Collection to pakiet dwóch gier – Alto’s Adventure oraz Alto’s Odyssey, w które od paru lat można już zagrać na telefonach. Portowanie hitów wywodzących się z Androida i iOS na konsole nie jest niczym nowym. Wśród „prawdziwych” graczy często panuje przekonanie, że rynek gier mobilnych jest przepełniony wypuszczanymi taśmowo klikaczami F2P, których celem jest tylko wyłudzenie pieniędzy z mikrotransakcji od mniej świadomych konsumentów. W większości przypadków jest to prawda. Ale od czasu do czasu na telefonach pojawiają się tez prawdziwe perełki. Gry Team Alto są jednymi z nich, a sam na możliwość ich doświadczenia na dużym czekałem od dawna. I czekać zdecydowanie było warto.

Oba tytuły pod względem rozgrywki są praktycznie identyczne. To połączenie endless runnera ze snowboardem, w którym staramy się pokonać jak największy dystans zjeżdżając z góry. Całe sterowanie przy tym ogranicza się do jednego przycisku. Naciśnięcie go aktywuje skok, przytrzymanie pozwalana na wykonywanie prostych backflipów. Rozgrywka więc naprawdę mało skomplikowana. Sprzyja to jednak największemu atutowi gry – atmosferze.

Alto idealnie sprawdza się jako spokojny wyciszacz. Pozwala w chwilę przenieść się na spokojną górę, na której jesteśmy tylko my, bezkresna trasa, słońce lub księżyc, oraz relaksujące pianino przeplatane skrzypcami. Muzyka doskonale łączy się z minimalistyczną oprawą graficzną, która potrafi wprowadzić nas w trans, bez jednoczesnego zawalenia ekranu detalami mogącymi zakrywać nam zbliżające się przeszkody. Samo sterowanie jest przy tym na tyle intuicyjne i przystępne, że grając na spokojnie możemy posłuchać w tle na przykład ulubionego podcastu, a jednocześnie znajduje się tutaj wystarczająco dużo głębi, że kiedy już usiądziemy do zabawy na poważnie, zostajemy przez nią całkowicie pochłonięci.

Wszystko obraca się bowiem wokół nabierania pędu. Dobrze wykonany backflip albo drift po zwisających linach i dachach budynków daje nam chwilowe przyspieszenie. Jego utrzymanie pozwala nam na wykonywanie coraz dłuższych tricków, niszczenie stojących na naszej drodze kamieni i jeszcze większe podbudowywanie prędkości. Na trasie często zobaczyć też możemy power-upy. Dla przykładu: pióro chwilowo unosi nas w powietrzu czyniąc bohatera niewidzialnym dla zagrożeń, magnes przyciąga do nas automatycznie porozrzucane monety. Za te w menu kupować następnie możemy zarówno nowe itemy, jak i ulepszać te już posiadane. Progres odbywa też się poprzez zdybywanie poziomów doświadczenia, które z czasem pozwalają na odblokowywanie nowych postaci różniących się od siebie stylem gry. No i oczywiście wszystkie nasze akcje są punktowane, a końcowe wyniki wysyłane do chmury, gdzie porównać możemy swoje osiągnięcia ze znajomymi. Jeśli jednak nie mamy ochoty na gonitwę na punktami i nie chcemy się przejmować skuchami, obie gry posiadają Tryb Zen. W nim muzyka zmienia się na jeszcze spokojniejszą, bohater po wpadnięciu głową w ścieg lub piasek kontynuuje zjazd, a my możemy się skupić tylko trasie.

Alto’s Adventure i Alto’s Odyssey pokochałem na telefonie, a po przejściu na Switcha się to nie zmieniło. Jak wspomniałem, obie gry nie różnią się od siebie praktycznie niczym, jeśli chodzi o rozgrywkę. W Adventure zjeżdżamy po ośnieżonym szczycie, w Odyssey po gorącej pustyni. Dlatego miałem nadzieję, że deweloperzy przy okazji wersji konsolowych połączą po prostu obie gry w jedną całość. Tak się jednak nie stało. Progres w każdej z gier jest ograniczony tylko do niej. Oznacza to, że te same itemy i postacie musimy odblokować dwa razy w każdym z tytułów, co może być nieco męczące i zniechęcające. Nie uważam tego nawet za wadę, gdyż twórcy nie kryją się z tą decyzją. Widzę tutaj jednak niezrealizowany potencjał. No i szkoda, że nie pokuszono się o cross-save z telefonami, choć nie wiem na ile byłoby to możliwe, szczególnie w przypadku platform Apple.

The Alto Collection to gra która sprawdza się zarówno jako zabijacz czasu podczas wieczornych podróży w komunikacji miejskiej, jak i jako pełnowymiarowe doświadczenia na dużym ekranie. Dorzućcie do tego kubek gorącej herbaty, wygodny fotel i słuchawki na uszach, a naprawdę przez moment będziecie mogli się poczuć jak na zimowych feriach lub tropikalnych wakacjach.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy Snowman
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Team Alto
Wydawca: Snowman
Data wydania: 26 listopada 2020
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 319 MB
Cena35,20 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *