Pikuniku

Obok Muddledash mojemu sześcioletniemu siostrzeńcowi bardzo spodobało się Pikuniku

Ponieważ Bartek chciał też grać w coś, gdzie można współpracować, a nie tylko rywalizować, najpierw sprawdziliśmy tryb co-op. Znajduje się w nim dziewięć plansz, w których trzeba pokonać różne przeszkody terenowe i czasem pomyśleć, co zrobić, aby dostać się dalej. Jeden z nas prowadził Piku, drugi Niku, i pierwsze, co musieliśmy ustalić, to żeby młody mnie nie kopał swoją postacią, bo nie na tym ta gra polega (w Muddledash było to konieczne). Zabawne było, jak później po każdym przypadkowym kopniaku wołał, że to przez przypadek. Ten ruch i tu jest potrzebny, ponieważ co rusz trzeba aktywować przycisk czy przekopać piłkę w odpowiednie miejsce. Niemal wszystkie zręcznościowe zadania były na tyle proste, by przedszkolak mógł je wykonać; raptem w kilku miejscach potrzebna była większa precyzja przy skoku czy chwytaniu haka. Niestety w połączeniu z nie w pełni gładkim sterowaniem czasem pojawiała się lekka irytacja, ale wystarczy trochę cierpliwości, by zaliczyć ruch. Gorzej sytuacja wyglądała, gdy postaci były połączone liną, wtedy sterowanie było męczące i dla mnie. W kwestii zagadek raz się zacięliśmy – no za cholerę nie wiedziałem, co zrobić dalej. W planszy dziewiątej pojawił się też problem z niedostatkiem kul do przetaszczenia na przyciski, chyba, że ja coś przeoczyłem. Niemniej jednak wspólna zabawa dla nas obu była przednia. Co więcej, Bartek powtarzał plansze, grając potem ze swoją mamą, i w ogóle mu to nie przeszkadzało. Ostatnią opcją w co-opie jest gra w kopaną koszykówkę, i jest ona, jak się domyślacie, już opcją rywalizacji. Ale jakoś się nie złożyło i jej nie włączyliśmy, dowiedzieliśmy się o niej dopiero z solowego trybu fabularnego.

Ciężko skoordynować wydostanie się z takiej sytuacji z sześciolatkiem…

Tryb przygody jest już przeznaczony dla jednego gracza, ale przy kilkulatkach nie obejdzie się bez pomocy kogoś starszego z przynajmniej podstawową znajomością angielskiego, ponieważ trzeba wykonywać wskazane przez mieszkańców zadania. Sama fabuła Pikuniku jest prosta – wcielamy się w „bestię”, która po ucieczce z niewoli musi odnaleźć się w świecie. Poza tym dowiadujemy się, że potężna korporacja eksploatuje okoliczne rejony za niby darmowe pieniądze. Tak więc jest tu trochę uświadamiania dzieci, jak wygląda porządek świata i co jest w nim niefajnego, z drugiej strony produkcja została podana jest w przystępnej dla wszystkich oprawie wizualnej. Nie brakuje też lekkiego humoru, który mogą docenić wszyscy, dla przykładu weźmy pro tip o tym, żeby nie odkładać mycia talerza po makaronie z tartym serem, bo potem będzie trudniej to zrobić przez skrzepnięty ser. Albo co zrobić, żeby być dość cool, by móc wejść do klubu nocnego? Oczywiście kupić okulary przeciwsłoneczne i w nich tam wejść. Niby nic specjalnego, ale odpowiednio luźna atmosfera w tej grze dobrze działa z każdą grupą wiekową. A przykładem na to niech będzie akt przemocy, który wzbudził powszechną wesołość rodziny w przedziale wiekowym od 6-57 lat. W pewnym momencie trzeba było naprawić most, ale nie znaleźliśmy żadnego przedmiotu do tego. Za to z drzewa zwisał pająk, a gdy go kopnąłem, poleciał na drugi brzeg rzeczki, zostawiając za sobą nić, która stworzyła przejście. Efektem tego działania był też gromki śmiech zgromadzonych w dużym pokoju domowników.

Radosna twórczość młodego trafiła potem na koszulkę!

Pikuniku jest grą ciekawą i dobrą dla osób w różnym wieku. Młodzi znajdą tu wesołą oprawę AV, trochę umoralniania i przede wszystkim prostą, ale przyjemną zabawę, także podczas fabularnych mini gier, jak rysowanie czy rytmiczne naściskanie przycisków. Starsi też powinni przyjemnie spędzić czas na pomaganiu w trybie fabuły i w co-opie z racji ogólnie lekkiego i humorystycznego klimatu produkcji. Zastrzeżenia mam jednak do sterowania postaciami i fizyki. Niby działają dobrze, ale gdy trzeba wykonać precyzyjniejszy skok lub przetoczyć piłkę, potrafi to zająć za dużo czasu, ponieważ twórcy nie dokręcili śruby. Gra często ląduje w promocjach, sam wziąłem ją za jakieś 4 złote, zamiast pełnych 52, ale myślę, że jeśli potrzebujecie tytułu dla swoich młodszych pociech, to i nawet pełna kwota będzie w porządku. Ja z Bartkiem na razie spędziłem w Pikuniku cztery godziny, a właściwie dopiero zaczęliśmy fabułę, bo głównie siedzieliśmy w co-opie, więc gra poczeka na karcie, aż znów będę miał okazję z nim zagrać.


Polecamy!


Producent: Sectordub
Wydawca: Devolver Digital
Data wydania: 24 stycznia 2019 roku
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 451 MB
Cena: 52 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *