Fotel Gamingowy Silver Monkey SMG-550

Recenzję fotela wstępnie chciałem zrobić po pół roku. W międzyczasie zniknął z oferty, wrócił i ogólnie minęło 16 miesięcy od zakupu.

Zdecydowałem się na fotel gamingowy, ponieważ moje wysłużone krzesło biurowe z Ikei skrzypiało przy najmniejszym ruchu, siedzisko było wysiedziane i nawet zaliczyło zmianę obicia. Na jednym ze zdjęć do tekstu widać, że oparcie było z siatki i takiego już nie chciałem, bo opieranie się o nie bez koszulki zostawiało wyraźne ślady. Gdy szukałem nowego fotela, w jednym ze sklepów miałem okazję usiąść na Diablo i od razu wiedziałem, że taki typ będzie mi pasował. Ale ta cena… I sztuczna skóra… (na fotce starego krzesła widać też, co koty potrafią z nią zrobić). Po zagłębieniu się w temacie siedzisk w necie natrafiłem na Silver Monkey,  który wygląda na markę sklepu x-kom.pl; zresztą tylko tam można je kupić. Proponowane modele na zdjęciach prezentowały się dobrze, komentarze też głównie były zachęcające. Jednak ostatecznie o zakupie modelu SMG-550 zdecydowały dwie rzeczy: cena 669 PLN (sugerowana to 699) i materiałowe obicie. Po niemal półtora roku użytkowania przyszła pora podzielić się wrażeniami, szczególnie że ten model nadal jest w sprzedaży.

Paczka z fotelem była duża i znajdowały się w nim części do poskładania. Zadanie nie jest trudnie, ale warto mieć jedną osobę do pomocy, szczególnie przy montażu oparcia. Przy okazji składania zrobiłem pierwsze oględziny i poza jedną rzeczą wszystko wyglądało na solidnie wykonane. Wada wizualna pojawiła się na pięcioramiennej podstawie, na której w kilku miejscach były dość spore otarcia, co widać na zdjęciach. Stwierdziłem, że próba wymiany kosztowałaby więcej zachodu, niż to warte, więc nie kontaktowałem się ze sklepem. Chyba na drugi dzień, a może jeszcze tego samego, już nie pamiętam, dawno to było, okazało się, że nie można po prostu siedzieć po turecku  na tym fotelu, podobnie z nogami opartymi o podstawę, ponieważ siedzisko samo zaczyna się obracać w prawą stronę… Nie dzieje się to zawsze, zależy od tego, w którym miejscu usadzę tyłek, niemniej jednak jest to irytujące, gdy już się zdarzy. Stwierdziłem jednak, że pewnie się przyzwyczaję i rzeczywiście, po tak długim czasie i przy moich nawykach siedzenia rzadko się samoczynnie przekręcam. Ale pewnie nie każda osoba lubi siąść z założonymi nogami i ma jeszcze opcję oprzeć kolana o spód biurka, żeby zablokować pozycję. Kwestia obracania wynika z tego, że siedzisko jest nierówno ustawione na mechanizmie pneumatycznym, co będzie wadą techniczną, bo zmontować tych elementów źle się nie da. W komentarzach pod produktem na stronie sklepu widziałem, że kilka osób też natrafiło na taki problem. Innym efektem tej wady jest to, że lewy podłokietnik na najwyższym ustawieniu jest trochę wyżej niż prawy.

Niestety jakoś po dwóch-trzech miesiącach fotel zaczął skrzypieć, a dźwięk dochodził spod siedziska. Już nie miałem wyboru, musiałem skontaktować się ze sklepem. Dostałem poradę, żeby zwrócić uwagę na obrączki pod śrubami. I rzeczywiście, ustawiłem je w odwrotnej kolejności i fotel przestał skrzypieć. Na swoją obronę mam jednak niezbyt czytelną instrukcję w tej kwestii. Gdy fotel miał około rok znów zaczął skrzypieć. Dokręciłem śruby i było trochę lepiej, ale nie do końca. Obecnie każde siadanie i wstawianie jest okupione zgrzytaniem, tudzież innym trzeszczeniem, i dźwięk znów dochodzi spod siedziska. Przeczyściłem wszystko, polałem WD40, śruby się nie poluzowały i dupa, że tak powiem. Wydaje mi się, że problem jest gdzieś w mechanizmie odchylania, bo dźwięk wydobywa się też przy nachylaniu i odchylaniu. Próby blokowania odchyłu czy luźności bujania nie pomagają. Na szczęście gdy już się siedzi lub wykonuje małe korekty pozycji, fotel jest cicho, nawet w trakcie bujania, więc da się z tym żyć. Ale właśnie skrzypienie jest największą wadą tego produktu.

Poza krzywą konstrukcją i występującym po pewnym czasie skrzypieniem zastrzeżeń do jakości Silver Monkey SMG-550 nie mam. Niby kości dupne zrobiły dwa wyżłobienia w piance, ale nie wpływa to jeszcze na komfort siedzenia. Materiał obicia zachowuje się bardzo dobrze. Przez ten cały czas tylko jedna nitka naciągnęła się na siedzisku i trochę zmechaciła się lewa część wystająca – pewnie przez moje siedzenie po turecki i to, że jest wyżej z racji wady. Poza tym materiał bardzo dobrze łapie kocią sierść, więc jeśli zwierzak upodoba sobie fotel (mam dwa i oba go lubią…) to jest wesoło, bo nawet odkurzacz średnio sobie z nią radzi. Swoją drogą, muszę któregoś dnia się zebrać i przeprać materiał jakimś specjalnym środkiem dla tekstyliów, ale gdy na niego patrzę po tak długim czasie trudno stwierdzić, czy w ogóle jest zabrudzony (na pewno jest, tylko dobrze to ukrywa!). Mechanizmy po takim czasie działają równie sprawnie, co na początku. A zepsuć może się sporo, bo same podłokietniki mają trzy opcje ustawienia. Do kółek też nie mam zastrzeżeń, choć widziałem w komentarzach,  że osoby cięższe mają z nimi problem. Moje ok. 67 kilo najwyraźniej nie robi na nich wrażenia. Tak więc ogólną jakość i wytrzymałość materiałów oraz mechanizmów można zaliczyć na plus. Przypuszczalnie również to, że nie korzystam z fotela po całych dniach, bo wychodzę z domu do pracy, także wpłynęło na mniejsze zużycie wszystkich elementów.

Stary i nowy!

Po części technicznej pora przejść do wygody. Cóż, dla mnie jest to fotel wygodny, a głównie pasuje mi w nim to, że wymusza prostą pozycję, gdy siądzie w nim głębiej i odpowiednio ustawię oparcie. W kwestii oparcia na plus na pewno można zaliczyć jego stopnie odchylenia, które nieraz uprzyjemniły mi oglądanie filmów. Bywało nawet, że przy dłuższych siedzeniu podczas seansu wolę właśnie to krzesło zamiast ustawionych pod ścianą foteli piankowych. Tu jednak znów wraca problem przekręcenia się, bo stopy trzeba mieć oparte o ziemię lub jakiś podnóżek, lub po prostu walnąć nogi na biurko, co na szczęście u mnie jest możliwe. Chwalę też sobie regulowane podłokietniki. Poprzedni fotel tej opcji nie miał i dało się bez niej żyć, ale co to za życie, gdy nie można sobie wyregulować oparcia dla przedramion w zależności od wykonywanej czynności (pisanie wyżej, żeby były na poziomie biurka, a przy graniu na padzie niżej, żeby sobie łokcie oprzeć przy niżej położonych dłoniach z padem). Poza tym podłokietniki można przekręcić do wewnątrz i na zewnątrz oraz wysunąć i wsunąć głębiej. Opcja bujania się też jest spoko, choć to bardziej bajer dla bajeru.

Muszę jednak zaznaczyć, że przez pierwsze dwa-trzy miesiące nie do końca wiedziałem, jak siedzieć na tym fotelu, głównie przez poduszki. Ta pod kark wyleciała od razu, bo moje spięte dredy tworzą gruby, hmm, wałek?, i ten dodatek tylko mi przeszkadza. Natomiast poduszka lędźwiowa przy siedzeniu prosto niezbyt mi pasowała, bo czułem, że za bardzo wygina mi plecy. Najlepiej sprawdzała się przy dużym odchyleniu oparcia. Ale tak się złożyło, że trafiłem do fizjoterapeutki, która mi wskazała dwie wady w postawie (głowa za wysoko, biodra trochę zbyt do tyłu). Z tymi informacjami mogłem się już odpowiednio usadawiać na fotelu i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że mógł pomóc w przyspieszeniu korekty postawy. Dolna poduszka wyleciała na stałe, a do podparcia pleców przy odchyle używam zwykłego płaskiego jaśka. Po ponad roku spokojnie mogę stwierdzić więc, że nawet dłuższe siedzenie nie męczy mi tak pleców i karku, jak to miało miejsce przy poprzednim fotelu.

Wszystko to piszę z perspektywy 182 cm. wzrostu. Z kolei moja partnerka, która ma 165 cm średnio lubi ten fotel. Przede wszystkim jej głowa opiera się w miejscu, gdzie są otwory i ich plastikowe obramowanie. Poduszki dołączone do zestawu też jej nie pasują, także z powodu lordozy. Na jednym ze zdjęć zobaczycie srebrną małpę obłożoną poduszkami – po takiej korekcie już sobie chwali siedzenie na tym krześle. Z innych ciekawostek, gdy wpadła do nas jej przyjaciółka i zobaczyła ten fotel, od razu jej się spodobał z powodu prostego, czarnego wyglądu, który idzie w kontrze z większością gamingowych siedzisk. Gdy usiadła, żeby go sprawdzić (bez poduszek), stwierdziła, że jej pasuje i pomyśli nad zakupem. Też ma problemy z kręgosłupem (kto teraz nie ma…), więc pierwsza taka reakcja jest na plus. Piszę o tym, ponieważ, jak wiedziecie, różne schorzenia czy wady postawy mogą wpłynąć na wygodę siedzenia i warto mieć to na uwadze, decydując się na takie siedzisko.

Po 16 miesiącach od zakupu Silver Monkey SMG-550 mogę stwierdzić, że jestem bardziej z niego zadowolony niż nie. Przede wszystkim dużym plusem jest jego ustawność, można go odpowiednio dostosować do różnych czynności, jak pisanie, gdzie lepsze jest proste ustawienie oparcia czy bardziej odchylić oparcie do oglądania filmów czy seriali. Regulowane podłokietniki, opcja bujania i poziomy wysokości są w porządku dla mojego wzrostu, i osób niższych. Natomiast poduszki dodane do krzesła będą kwestią bardzo indywidualną, ale mam wrażenie, że większość osób nawet może z nich nie korzystać.  Chwalę sobie w tym fotelu także materiałowe obicie i jego jakość; sztuczna skóra by mnie tylko denerwowała, szczególnie odklejanie się od niej latem… Mechanizmy też dobrze działają po niemal półtora roku. Z kolei skrzypienie fotela i brak pomysłu, jak się go pozbyć, na pewno nie są mile widziane. Jestem ciekawe, ilu nabywców ma podobny problem. Niestety komentarze o produkcie rzadko kiedy pojawiają się po dłuższym użytkowaniu, żebym miał jakieś porównanie. Natomiast jak jest z reckami sprzętów, wiadomo – najczęściej są dość prędko po dostawie produktu. Nierówne osadzenie siedziska na mechanizmie pneumatycznym też fajne nie jest, ale już lepiej się kręcić niż słuchać zgrzytania. Koniec końców… gdybyście szukali fotela gamingowego, który jest tańszy niż droższe marki oraz zależy Wam na materiałowym obiciu, to warto rozważyć Srebrną Małpę. Skrzypienie w zapewne w końcu nawiedzi wszystkich posiadaczy, ale kwestia obracania nie wygląda na stały problem tego produktu. Poza tym w pozostałych kwestiach fotel jak najbardziej jest w porządku.

EDIT 17.01.2022 r.

Jakieś dwa miesiące po wstawieniu tego tekstu fotel zaczął bardziej skrzypieć. Nie chciało mi się tu o tym wspominać, ale teraz warto, bo i upierdliwy dźwięk pojawiający się przy siadaniu i czasem zmianie pozycji nabrał na sile, i udało mi się go właśnie pozbyć! Kupiłem smar maszynowy w sprayu firmy Tecmax i zalałem nim wszystkie potencjalne punkty otarć przy trzpieniu, łączeniu siedziska fotela z mechanizmem bujania, sam mechanizm i co tam jeszcze było. Nic to nie dało… Już w akcie desperacji podlałem smarem wszystkie cienkie obrączki, które spinają materiał siedziska i pasy w nim z metalową ramą. I radujcie się, bracia, i siostry! Fotel już nie skrzypi! Alleluja! Chwalmy ciszę! Nie przyszło mi to na myśl od razu, bo elementy są małe, a dźwięk był dość solidny. Mam nadzieję, że to komuś pomoże, czy to przy tym fotelu, czy jakimś innym, jeśli mają podobną konstrukcję.

EDIT 11.02.2022 r.

LOL, nawet miesiąc nie minął, a robię nową edycję. Gdy w poprzedniej napisałem, że “nic nie skrzypi”, miałem na myśli tylko głośnie dźwięki, coś tam lekko o siebie tarło. Ledwo pozbyłem się poprzedniego dużego problemu, tak po tygodniu, dwóch bardziej wyszło skrzypienie z łączenia oparcia z siedziskiem… Ale, widziałem już co robić, więc poszedł tam smar. Udało się, ale coś jeszcze w miarę lekkiego się przebijało. Okazuje się, że ta kijowa konstrukcja na metalowych obrączkach jest też zastosowana w oparciu! No ludzie… Dół udało mi się opryskać i jest lepiej. Niestety już zaczyna wydawać dźwięk lewa strona na wysokości łopatek. Żeby tam dać smar, trzeba będzie jakoś dostać się do wnętrza oparcia, co pewnie skończy się rozcinaniem materiału. Niby widać zamek, ale jest zalany jakąś gumą i na spodzie nie wyczułem suwaka. Do samego skrzypienia może wydawać się to przesadą, więc pewnie dlatego z czasem wyrobiła się gąbka i już nie ma równego oparcia, jest za to wgłębienie… To też wyjaśnia, dlaczego dziwnie mi się ostatnio siedzi na fotelu. Cóż, przynajmniej prucie oparcia będzie się wydawało bardziej uzasadnione. Jakieś pasy można dodać…

Jak długo mam ten fotel? Niech no policzę. Tekst był wstawiony 6 kwietnia 2021, napisałem, że po 16 miesiącach od zakupu to zrobiłem. Teraz mamy luty 2022, co w sumie daje dwa lata i dwa miesiące. Po takim czasie, w moim przypadku fotel, jest już w takim sobie stanie – słabo. Gdyby korzystał z niego ktoś cięży, a ja mam tylko ok. 68 kg, to pewnie padłby szybciej. Teraz już sami musicie zdecydować, czy iść w coś droższego, ale czy będzie lepsze? Nie mam pojęcia, jak inne fotele są skontrowane. W tym przypadku dużym niedociągnięciem jest łapanie materiału do ramki metalowymi obrączkami. Brak pasów w oparciu jest istotnym brakiem. Cóż, teraz mamy już pełny obraz konstrukcji oraz jakości zapewne większości foteli Silver Monkey.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.