Aluna Sentinel of the Shards

A gdyby tak wziąć rozgrywkę z Diablo i podlać sosem mitologii Inków? Wyszłoby z tego coś fajnego, gdyby nie warstwa techniczna. 

Na wierzeniach południowo-amerykańskich też można zrobić… ekhem… fabułę.

Zaczyna się nieźle. Nasza bohaterka to tytułowa Aluna, córka bogini Pachamama, która uratowała Ziemię przed wielką katastrofą. Pachamama poświęciła swą cielesną powłokę i rozpadła się na kilka klejnotów, które dają śmiertelnikom nadludzkie zdolności. Jeden z nich jest w posiadaniu Aluny, która przemierza dżunglę oraz starożytne świątynie, by pokonać zło i uratować swoją wioskę. Fabuła miała potencjał przez dość niestandardowy setting, nie została jednak odpowiednio poprowadzona. Nie licząc głównej bohaterki, nie jestem w stanie z pamięci wymienić żadnej innej postaci, wszystkie bowiem pojawiają się tylko na moment wtedy, gdy są potrzebne. Wszystko proste, płaskie i prostolinijne, brak jakichkolwiek większych zaskoczeń czy zwrotów akcji. Całość pęka w 5-7 godzin, a po zakończeniu fabuły nawet nie pozwiedzamy świata gry – albo trzeba zacząć New Game+, albo usunąć grę i nigdy do niej nie wrócić. I w wypadku wydania na Switcha raczej zrobisz to drugie.

Bogowie… Walka!

Zasadniczo mamy tutaj do czynienia z tytułem najwyżej przeciętnym, który proponuje typowo rzut izometryczny, hordy wrogów, różnorakie bronie i umiejętności. Plus na pewno dla twórców mogą dostać za elastyczność – jako że grywalna postać jest tylko jedna, nie mamy sztywnych klas postaci. Możemy więc być kim chcemy, wybierając dla Aluny odpowiednią broń i umiejętności. Skille odblokowujemy, wydając punkty otrzymane za poziomy, ale możemy w każdej chwili cofnąć swój wybór, wydając część zarobionego złota. Zawodzi trochę magia, bardzo prymitywna i niewymagająca – manę odzyskujemy zwykłymi atakami, a wystarczą dosłownie trzy, by pasek magii się wypełnił. Czary nie dają też wrażenia potęgi, natomiast efekty niektórych z nich nie są zbyt widoczne. Ekonomia czy crafting praktycznie nie istnieją – hajs wydamy na losowe przedmioty u kowala lub reset skilli, sami nie zbieramy żadnych składników i nie tworzymy uzbrojenia, a nawet podstawowe rzeczy mają strasznie wymyślne nazwy dłuższe niż ustawa przewiduje. Samo porównywanie przedmiotów jest nużące głównie przez totalnie prostackie menu, które nie jest w jakikolwiek sposób atrakcyjne wizualnie, a i działa jak kalkulator na ogniwa słoneczne w podstawówce.

Tabelki w Excelu potrafią być ładniejsze niż menu ekwipunku w tej grze.

Projekt poziomów byłby nawet znośny, gdyby nie przetragiczna mapa, która bardziej przeszkadza niż pomaga graczowi. Naprawdę, ciężko zorientować się, gdzie jest przejście, na co możemy wejść, a co jest tylko nieistotnym tłem. Poziom trudności jest strasznie nierówny – najwyższy na samym początku nie stanowi większego wyzwania, jednak po kilku poziomach wszystko zabija nas na hita i poziom trzeba odpowiednio obniżyć. Grafika czy audio nie urwie nawet dojrzałego jabłka z drzewa, ale też nie można się zbytnio do tego przyczepić. Mnie lekko kłuł voice acting ze strasznym naciskiem na południowo-amerykański akcent, ale to kwestia gustu. Kwestią gustu nie jest jednak płynność obrazu. Naprawdę nie wiem, co jest tutaj zepsute – gra początkowo działa całkiem nieźle, po godzinie widocznie gubi już klatki, a potem zostaje na poziomie pokazu slajdów. Nie tylko w trakcie walki (jak robił to Torchlight III), ale nawet w trakcie luźnej eksploracji. Aluna w pewnym momencie staje się po prostu niegrywalna.

Gdyby dwóch zacinających się o siebie przeciwników było największym problemem tej gry, to byłaby ona nawet średnia.

Trailer wersji Switchowej pokazywał grę działającą znakomicie. Wprawne oko mogło jednak zauważyć, że okno skilli w tym trailerze obsługiwane jest komputerową myszką. I nie wątpię, że na takim pececie czy PS4 Aluna będzie zwyczajnym średniakiem  do ogrania i zapomnienia. Na Switchu jednak, widząc wspaniale wyglądające i działające Diablo, tak skasztaniony port nie ma racji bytu.


Omijać z daleka…


Serdecznie dziękujemy DIGIART Interactive
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: DIGIART Interactive
Wydawca: DIGIART Interactive
Data wydania: 26 maja 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 7,3 GB
Cena: 64 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.