Deponia

Deponię kupiłem w promocji już jakiś czas temu. Teraz znowu cała seria jest w obniżonej cenie, więc pomyślałem, że przejdę raz dwa jedynkę i jeśli będzie fajna, kupię przynajmniej jedną z kontynuacji. Gra jest fajna, ale więcej kasy na tę serię nie wyłożę.

Gra zaczęła się od samouczka, który przedstawił protagonista Rufus i jego kolega Wacek. Tak, Wacek, gra posiada polskie napisy, a jakość tekstu jest bardzo dobra. Jedyną wadą jest okazjonalny brak polskich znaków w opcjach dialogowych oraz bardzo mała czcionka, choć, na szczęście, intensywne kolory dialogów pomagają w czytelności. Ale wróćmy do fabuły. Już samouczek pokazał, że Deponia będzie humorem stała, co świetnie pokazały dialogi, opisy przedmiotów i swobodne podejście do tego, ile obrażeń może przyjąć kreskówkowe ciało. Następnie trafiamy do gry właściwej, gdzie dowiadujemy się, że Rufus ma dość życia na śmietnisku ludzkości znanym jako Deponia. Marzy mu się ucieczka stamtąd do cudownej krainy Elizjum, gdzie ludzie żyją na zupełnie innej stopie. Jego plan wyzwolenia powodzi się, z dużymi problemami, ale się powodzi. Sęk w tym, że od razu zostaje mu zostać rycerzem w gównianym płaszczu i uratować piękną damę. Co oczywiście też nie idzie w pełni po jego myśli, przez co oboje lądują w mieście Kuvag. Doszedłem do jednej trzeciej gry, co powinno skończyć się na wybudzeniu nieprzytomnej Goal, ale niestety tu się zatrzymałem, bo gra nie pozwoliła mi obudzić wcześniej uratowanej dziewczyny i nie wiem, co było dalej…

Wróciłeś do miasta, teraz idź zwiedzaj, żeby dowiedzieć się, co dalej.

Zanim wyjaśnię ten problem, przybliżę kilka innych. Przy point’n’clicku detekcja przedmiotów jest ważna i z tym nie ma problemów. Jednak, ponieważ cały interfejs przedmiotów na planszy jest tak samo mały, jak napisy, pewnie dlatego twórcy nie zdecydowali się na dodanie sterowania dotykowego. Zarządzanie przedmiotami i interakcje z nimi są jednak dobrze rozłożone na przyciskach, więc brak opcji dotykowej nie powinien u nikogo skreślać gry. Jednak okazało się, że mimo grania na łatanej już wersji (4.0.1363_2), produkcja ma różne bugi, które mogą przekreślić chęć skończenia Deponii. Ponieważ wszystko szło dobrze przez jakieś pierwsze dwie godziny, to nie robiłem często zapisów. W końcu to klikana przygodówka, przecież nie umrę lub nie stracę jakiegoś przedmiotu. Gra ma też kilka lat i nie posiada opcji auto zapisu. Po powrocie do gry na drugi dzień grałem przez godzinę, zrobiłem spore postępy i nagle, po zebraniu rakiety fajerwerkowej i wejściu od razu do menu z przedmiotami, by spróbować coś z nią zrobić, skończyło się to na zablokowaniu Rufsa… Mógł się obracać wokół własnej osi, ale nie mógł zrobić ani kroku dalej. No trudno, zaliczyłem wszystko na nowo i zrobiłem testy. Okazuje się, że w tym jednym miejscu wejście do menu gry i próba zabawy z przedmiotami zawsze blokuje postać… Ruszyłem dalej znacznie częściej, robiąc już sejwy, co było bardzo upierdliwe z powodu kiepskiego menu do nich i ledwo widocznego podkreślenia wybieranych opcji. Raz skończyło się to nadpisaniem nie tego stanu gry, który chciałem, w innym gra się wykrzaczyła, ale przynajmniej zdołała zapisać stan…

Oto najbardziej wypasiony ekspres ciśnieniowy do espresso.

Potem przez jakiś czas nic się nie działo, aż w końcu dotarłem do budzenia Goal. Zrobiłem do tego celu kawę, pokłóciłem dwie postaci i już mogłem wsadzić dziewczynie lejek w usta, żeby wlać jej w gardło płyn, ale gra mi nie pozwala… Dostaję tylko informację od Rufusa, gdy wybieram „użyj lejka na Goal”, że ma się skupić.  Na szczęście, pomyślałem, mam zapis sprzed wywołania kłótni, więc spróbuję różnych rzeczy. Okazało się, że jest tam mikrofon do zabrania, ale tylko przed wzięciem stetoskopu. Spróbowałem go wziąć, próbowałem też zostawić, ale nadal lejek nie działał. Co śmieszne, w oglądanym gameplayu ze Switcha mikrofonu w scence nie ma. Wersja gry z PC na walkthough w tym momencie ma jednak dwie dłużej kłócące się z dialogami postaci, i w trakcie tego przegadywania się Rufus wlewa kawę w Goal. Wersja na Switchu nagle milknie i dopiero wtedy mogę wykonać ruch, by wlać płyn. Co zabawne, na walkthrough ze Switcha też nie padają żadne słowa, ale tam da się użyć lejka. U mnie za cholerę nie…

Dokładnie w tym miejscu Rufus utknął po raz pierwszy.

W tym momencie miałem dość chrzanienia się z bugami w tej grze. A szkoda, bo śmieciowy świat Deponii i humorystyczna otoczka fabuły bardzo mi podeszły. To samo z oprawą wizualną i dźwiękową; nawet angielscy aktorzy głosowi są spoko. Jeśli chodzi  o łamigłówki, to po pierwszym podejściu myślałem, że będzie w miarę prosto, ale gdy tylko Rufus wraca do miasta gracz zostaje rzucony na głęboką wodę. Od razu dostajemy duże, kilkuetapowe zadanie, które trzeba ogarnąć przez działanie w około dziesięciu miejscach. Po pierwszym bugu zirytowany zajrzałem do poradnika i kopara mi opadła na to, ile trzeba zachodu, żeby chociażby zdobyć wodę. Przestawiłem się więc na „OK, to po prostu kolejny point’n’click, który mnie pokona, więc zostanę dla fabuły i dialogów i pomogę sobie poradnikiem, to przecież żadna ujma”. Ale nie, też nie, gra nie chce mnie puścić poza dany punk, a ja już nie mam chęci sprawdzać, co mogło pójść nie tak. W związku z tym nie kupię pozostałych trzech części. Patrząc po chociażby Youtubie i tym, że te błędy w grze nadal są, to chyba jednak niektórzy mają szczęście i mogą przejść Deponię. Na pewno warto po nią sięgnąć, ale czy na Swichu, to nie wiem. Nie jestem w stanie określić, jak często pojawia się ten błąd. Czujcie się więc ostrzeżeni, nawet jeśli będziecie mieli okazję wydać raptem 20 zł dzięki promocji.


Trudno powiedzieć…


Producent: Daedalic
Wydawca: Daedalic
Data Wydania: 24 kwietnia 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (limitowana)
Waga: 1 GB
Cena: 80 zł

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *