Trine 3: The Artifacts of Power

Trine 3 to przykład produkcji, która w przeciągu godziny godziny potrafi zniechęcić do dalszej gry osoby, które lubią serię.

Jedynka i dwójka były dobrymi produkcjami do co-opa. Pierwsza część pozwoliła nam zapoznać się ze światem i trójką bohaterów, natomiast w drugiej twórcy skupili się raczej na poprawkach do oryginalnej koncepcji niż na dostarczeniu nowych rozwiązań. Zrobienie dokładnie tego samego w części trzeciej podchodziłoby już pod przesadę, więc Frozenbyte zdecydowali coś zmienić. Niestety padało na przejście z 2D na 3D, co koszmarnie odbiło się na rozgrywce. Ale zanim do niej przejdę, na szybko info o fabule – znów w życiu maga, złodziejki i rycerza nagle pojawia się trójnóg, który zabiera ich na jakąś misję. O co chodzi, nie wiem, razem z kumplem nie poczuliśmy zainteresowania historią i przekliknęliśmy narrację. W takcie chodzenia po planszach zdążyliśmy za to zauważyć, że humor jest drętwiejesz niż był poprzednio. Szybko rzuciło nam się też w oczy, że gra jest znacznie brzydsza, niż to miało miejsce w obu częściach. Nic tu nie wyglądało dobrze, począwszy od twarzy, przez zbroję rycerza czy rozmazane lokacje. Aż przychodzi na myśl, że twórcy wzięli na siebie więcej, niż byli w stanie zrobić. Niby można powołać się na to, że Trine 3 ma pięć lat, ale bez przesady, na Vicie widziałem znacznie ładniejsze gry w trójwymiarze. Poza tym, nawet mimo gry w doku, gra czasem zwalniała.

Ten screen przypomniał mi, że kumpel jednak już wcześniej odkrył, że lepiej poruszać się w formie duszy (to ta niebieska plama).

Jednak to, co uderza najbardziej, to zepsuta względem wcześniejszych części rozgrywka. Postaci poruszają się topornie, szczególnie wskakiwanie na półki potrafi irytować. Co ciekawe, twórcy miejscami zdecydowali nie ograniczać świata, więc czasem, gdy na przykład przez przypadek skoczy się za daleko, można zginąć, spadając z urwiska. Z kolei w części planszy przedstawiającej rycerza kumpel przez przypadek odkrył hacka – po co szybować nad rozpadliną, skoro można się zabić, a „dusza” przeleci na jej koniec, gdzie ja przywrócę ją do życia. I często tak jest, że gdy się zginie, to postać leci za pułapkę, zamiast przed nią. Po części może być to problem kamery, która lubi skupić się na osobie, która zaszła dalej na głównej ścieżce. Oznacza to, że gdy jeden gracz jest dalej albo np. spadnie niżej, to kamera pójdzie za tym drugim. Nie dość, że ten poza ekranem nie ma pojęcia, co się dzieje, to drugi musi wracać, żeby dało się zobaczyć, co się w ogóle odwaliło. Poprzednie części o wiele lepiej radziły sobie z pokazywaniem wszystkich aktywnych graczy.

Siakiś Asasyn?

W przypadku konkretnych postaci też widać pogorszenie jakości sterowania nimi. Rycerz robi niezły zamach, ale w beczkę czy przeciwnika nieraz nie potrafi trafić, nawet będąc tuż przy atakowanym obiekcie. Z kolei w przypadku złodziejki bardzo irytujące stało się celowanie. Wygląda to tak, że prawym analogiem możemy obrać postać, ale zabrano nam celowanie w górę i dół, co jest kiepskim rozwiązaniem pod walkę. Natomiast w przypadku maga co chwilę pojawiał się problem z łapaniem obiektu i przenoszeniem go. Czasem wyglądało to tak, jakby można było go przesunąć tylko w przód i tył, a aby umieścić go głębiej w planszy, trzeba najpierw go odpowiednio przesunąć. Nie mogliśmy też podnosić się wzajemnie na kostkach, a było to sporo ułatwienie przy bardziej upierdliwych zagadkach.

A tu nagle okazało się, że poruszam lewitującą armatą… I to nie była ta z lewej, mag wytargał ją gdzieś ze statku…

Jakoś godzina, którą spędziliśmy z grą, odrzuciła nas na dobre. Jak mogliście przeczytać w recenzjach poprzednich części, z nimi bawiliśmy się dobrze, choć miały swoje problemy. Trine 3 ma swój jeszcze większy ich zestaw i to tylko z powodu zmiany środowiska na trójwymiarowe. Wygląda na to, że twórcy sobie z nim nie poradzili na tyle, by nawet osoby lubiące serię zostały przy trzeciej przygodzie. Postaramy się sprawdzić jeszcze czwórkę, a tymczasem nie polecamy trójki.


Producent: Frozenbyte
Wydawca: Frozenbyte
Data wydania: 29 lipca 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (zawiera wszystkie cztery części)
Waga: 1,7 GB
Cena dla Switcha: 80 PLN

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *