The Cruel King and The Great Hero

Trochę o tym, dokąd nieoczekiwanie mogą zaprowadzić marzenia z dzieciństwa.

Dzieci mają różne marzenia. Niektóre myślą o zostaniu archeologiem czy astronautą, a mała Yuu chce być wielkim bohaterem, takim jak jej tata. Co prawda wspomniany heros już nie żyje, lecz każdego wieczoru jej opiekun, smoczy król, opowiada historię o jego życiu i o tym, jak pokonał władcę demonów. To napędza wyobraźnię dziewczynki, która swoją codzienność wypełnia pomaganiem napotkanym stworzeniom oraz trenowaniem, by kiedyś przysłużyć się światu, powtarzając wyczyn rodziciela.

Już na pierwszy rzut oka widać, że produkcja Nippon Ichi Software odznacza się niezwykłym urokiem i starannym wykonaniem. Gra prezentuje się niesamowicie bajkowo, a co ważniejsze, ta zaleta nie odnosi się tylko do sfery audiowizualnej, ale także przekłada na gameplay. Pomimo tego, że punkt wyjścia dla narracji jest bardzo prosty, obfituje ona w naprawdę wzruszające motywy. Poznawane postaci, zarówno nasi przyszli sojusznicy, jak i NPC zamieszkujący wioskę potworów (która stanowi swoistą bazę wypadową) odznaczają się rysem równie nieskomplikowanym, co wiarygodnym i po prostu dającym się lubić. Całość potrafi rozczulić, zauroczyć i przemówić do serca na głębszym poziomie.

Pod względem gameplayowym mamy tu do czynienia z raczej klasycznym w formie jRPG ze sporą ilością side-scrollowanej eksploracji. Przemierzając mapę świata rozbitą na kilka charakterystycznych wizualnie lokacji natkniemy się na (niezliczone ilości) random encounters, spotkamy postacie potrzebujące koniecznie naszej pomocy oraz będziemy szukać skarbów w skrzyniach. W drodze może nam towarzyszyć jeden z trzech sojuszników: mały lisek Rocky, nietoperzowaty spec od rzutów nożem Cybalt lub też ludzka księżniczka Flora. Każde z nich ma swoje backstory, a twórcy dają czas, by się z nimi dobrze zaznajomić. Co więcej, mają też swoje indywidualne zdolności, które pozwalają na odkrycie niedostępnych w innym przypadku skrzyń czy przedostanie się w dotychczas ukryte miejsca na mapie, dzięki czemu każde z nich okazuje się przydatny.

Walka zrealizowana jest w dość zwyczajnej formule opartej na umiejętnym wykorzystywaniu specjalnych umiejętności i gospodarowaniu przedmiotami. Ciekawym jej przełamaniem jest system słabości przeciwników – po „analizie” adwersarzy zamiast jednoznacznych danych, pojawiają się „zagadki” umożliwiające odkrycie wrażliwego punktu, który bywa czasem dość przewrotny. W przypadku jednego z potworów było to np. uleczenie go. Zasadniczo bardzo podobały mi się momenty, w których gra bawiła się z tropami RPG, wyposażała przeciwników w cechy charakteru dyktujące ich styl walki, a jednocześnie niekoniecznie z nią związane (chociażby przeciwnik, który “nie lubi, jak się go ignoruje”, lub taki z nadmierną skłonnością do poświęcania się dla innych, którego ostatnim “ruchem” może być autodestrukcja połączona z uleczeniem postaci gracza). Także sama historia w interesujący sposób modyfikuje “klasyczny” motyw ratowania świata.

Niestety, dość szybko problemem staje się powtarzalność. Małe zróżnicowanie przeciwników nie byłoby aż tak dokuczliwe, gdyby nie naprawdę gigantyczna ilość niemożliwych do uniknięcia walk w monotonnych po pewnym czasie korytarzowych lokacjach. Jasne, niektóre pozwalają na doświadczenie wyzwania czy wypróbowanie ciekawych manewrów, ale jest to zdecydowana mniejszość. Najczęściej jednak jest to jednostajne oranie, które trzeba przeżyć, żeby mieć szansę w walce z bossami. O ile szeregowi przeciwnicy bardzo rzadko stanowią problem, tak większe potyczki zmuszają do ostrożności. Niestety tylko do ostrożności, a nie do jakiegoś szczególnego pomyślunku – kluczem do sukcesu i tak okazuje się po prostu regularne podleczanie i dalszy atak. Same starcia jednak wciąż potrafią być interesujące ze względu na pomysły na  konkretnych przeciwników, w którym odbija się przemyślane światotworzenie charakteryzujące całą grę.

Baśniowe uniwersum nabiera też nowego życia, gdy zaczniemy je odkrywać od strony zadań pobocznych. Pod względem formuły bardzo często są to zwykłe fetch questy, jednak splątanie ich z losami mieszkańców tego świata pogłębia je, nie zatracając przy tym baśniowości. Ich poziom jest  jednak dość nierówny (ostatecznie też padają ofiarą powtarzalności), a i tak główna linia fabularna kusi zdecydowanie bardziej, wciąż jednak i tak warto je docenić.

Tak jak już wspominałam, gra prezentuje się naprawdę wyśmienicie – tła, projekty postaci, animacje, interfejs, wszystko to jest dopracowane w najmniejszym detalu. Twórcy wykorzystują całe dziedzictwo ikonograficzne jRPGów, by gdzieś na styku nostalgii i inwencji stworzyć interesującą estetykę, ewidentnie odwołującą się do już znanych tropów wizualnych, ale jednocześnie posiadającą coś własnego. Podobnie można wypowiedzieć się o soundtracku. Ponadto przedstawiane w formie historyjki obrazkowej fragmenty historii są czytane przez bardzo uzdolnioną narratorkę, która odpowiednio wprowadza w ton historii, co też się ceni.

Krótko mówiąc, o ile The Cruel King and the Great Hero cierpi na dużą powtarzalność wynikającą z połączenia prostoty systemu i nieprzemyślenie dużej ilości random encounters, wciąż pozostaje niezwykle urzekająca przygodą zapewniającą ok. 13-15 godzin dobrej zabawy w samym głównym wątku. To zdecydowanie coś dla tych, którzy lubią doświadczyć przyjemnych, ciepłych historii podanych w naprawdę pięknej oprawie.


Polecamy


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Nippon Ichi Software
Wydawca:  NIS America
Data wydania: 15 marca 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,2 GB
Cena: 120 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.