Sockventure

Czy gra ze skarpetą w roli głównej może okazać się pozycją godną uwagi? Nawet nie macie pojęcia jak bardzo!

Moda na nieskomplikowane, ale za to koszmarnie trudne platformówki wciąż trwa w najlepsze, czemu trudno się dziwić. Tego typu produkcje z jednej strony doskonale przenoszą nas w klimat staroszkolnego grania (a więc w okres, kiedy dwuwymiarówki stanowiły podstawę kolekcji pirackich kartridży niejednego gracza dorastającego w kraju nad Wisłą w połowie lat dziewięćdziesiątych), a z drugiej dzięki współczesnym rozwiązaniom (brak określonej ilości żyć, szybkie respawny, zaimplementowane ułatwienia) znacznie obniżają próg wejścia ewentualnym nabywcom. Rozkwit gatunkowi zapewnił Super Meat Boy, zainteresowanie hardkorowym oldskulem podtrzymała Celeste, a Sockventure możemy spokojnie traktować jako godnego następce tychże tytułów.

Sockventure to trudna, ale i wciągająca historia superbohatera, który zanurzył się w otchłań… złowieszczej pralki. Nasz heros okazuje się skarpetą, która na dwuwymiarowych planszach poszukuje… innych skarpet, które ugrzęzły w trzewiach rozwścieczonego sprzętu AGD. Szkielet fabuły przytaczam tutaj nie bez powodu, gdyż bardzo zależy mi na pokazaniu jak dużym dystansem dysponują twórcy gry. Mam nawet nieodparte wrażenie, że ich groteskowa historia jest pstryczkiem w nos dla zespołu developerskiego Celeste, ale nigdzie w sieci nie znalazłem poparcia dla tej tezy… Nasz bawełniany protagonista ma do pokonania siedem rozdziałów, które wymagać będą od niego bardzo przemyślanych i precyzyjnych ruchów. Plansze oczywiście są najeżone przeróżnymi pułapkami w postaci pił, laserów, kolców czy materiałów wybuchowych. Jeden kontakt z przeszkodą i sekwencję powtarzamy od nowa, co zdarza się nagminnie. Licznik śmierci po każdym etapie nierzadko osiąga wartości trzycyfrowe, chętnie więc poznam osoby, które zdobyły gwiazdkę za przejście levelu bez utraty życia. Tych, którzy otrzymali wyróżnienie za rekord czasowy również, gdyż mnie, mimo ogromnych pokładów cierpliwości, udało się zdobyć jedynie te przyznawane za wyczyszczenie etapu z monet. W przemierzaniu kolejnych plansz „pomagają” nam chociażby windy, łańcuchy, tuby teleportacyjne czy różnego rodzaju odbijacze – cudzysłów zamieściłem oczywiście nieprzypadkowo. Naszym prawdziwym sprzymierzeńcem jest bardzo precyzyjne sterowanie, zarówno na gałce, jak i na krzyżaku. Dla osób, które nie zamierzają się katować, zawarto kilka ułatwień, które wybrać można z opcji, np. gęstsze rozstawienie checkpointów. Zakres ruchów naszej skarpety, jak na grę nieskomplikowaną w założeniach oraz wykonaniu, jest dość opasły. Na początku potrafi ona wprawdzie tylko skakać, ale z czasem nabędzie umiejętność m.in. skoku podwójnego, chwytania, odbijania od ścian, niszczenia wybuchających skrzynek czy też dashowania (wybaczcie, nie znam polskiego odpowiednika tego słowa – zryw?).

Wraz z powiększeniem arsenału ruchów naszego bieliźnianego bohatera wzrasta również poziom trudności, który swoje apogeum osiąga w końcowym levelu. O ile zaliczenie całej gry zajęło mi ok. siedem godzin, o tyle ostatnie dwie zajęła mi finalna ucieczka z pralki. Po zakończeniu przygody, już z nowymi umiejętnościami, możemy powtórzyć zaliczone wcześniej rozdziały dzięki czemu otwiera się możliwość dotarcia do ukrytych miejscówek z niezebranymi skarpetami oraz łatwiejszego skompletowania pozostawionych monet. Za te ostatnie możemy odblokować trzy dodatkowe, ultra trudne rozdziały. Mimo wspomnianej już anielskiej cierpliwości, bardzo szybko zrezygnowałem z ich zaliczenia, niemniej hardkorowcy powinni być bardziej niż usatysfakcjonowani.

A wszystko to w otoczeniu bardzo kolorowej, żywej grafiki i niezwykle przyjemnego oraz zachęcającego do dalszej walki udźwiękowienia. Czy Sockventure to więc gra doskonała? Na pewno doskonale spełnia pokładane w niej nadzieję – oferuje potężną dawkę zabawy, przy łatwych do przyswojenia zasadach. W dodatku jest to zabawa nieliniowa, gdyż większość sekwencji można zaliczyć na różne sposoby. Pułapki i zasadzki możemy pokonywać więc w ulubionym dla siebie stylu. Niestety, Sockventure nie jest pozycją dla każdego. Osoby o słabych nerwach i niskim progu cierpliwości tytuł ten powinny raczej omijać z daleka. Jeśli jednak ktoś na słabość do trudnych platformówek, a do tego tęskni za klimatem dawnego gamingu, będzie to pozycja wręcz wymarzona!


Zakup obowiązkowy!


Serdecznie dziękujemy Versus Evil
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Nighthouse Games
Wydawca: Versus Evil
Data wydania: 14 kwietnia 2022 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,6 GB
Cena: 80 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.