Star Wars Outlaws

Pierwsze wrażenia z ogrywania na Lenovo Legion Go.

O Star Wars Outlaws przed premierą nie wiedziałem nic. Miałem więc zerowe oczekiwania, bowiem popularny hejt na Ubisoft mnie totalnie ominął (zatrzymałem się z dużymi grami tej firmy na Assassin’s Creed Unity). W chwili pisania tego testu spędziłem z grą pięć godzin, będąc bombardowanym informacjami jaka to ona nie jest tragiczna, jak to Ubisoft traci na giełdzie, że to kupsztal, jak wszystko, co Ubisoft wydaje (moją kontrą jest zawsze dość świeże Prince of Persia: The Lost Crown). O tym jak grało mi się przez te kilka godzin napiszę nieco dalej, najpierw bowiem skupię się na naszym poletku – tym, jak Star Wars Outlaws działa na mobilnym AMD Z1 Extreme zamontowanym w Lenovo Legion Go.

Na brak zajęć narzekać nie można – i polatamy, i się poskradamy, i ukradniemy parę rzeczy, po czym cały zysk przepalimy na hazardzie.

Optymalizacyjne wahadło

Znając problemy ze sterownikami na Legionie, od ręki ustawiłem tryb konsoli na „Wydajność”, a wszystkie suwaki ustawień grafiki na najniższe, rozdzielczość 800p. „Dotegowałem” FSR-em, również na wydajność, i mym oczom ukazał się obraz rozmyty, lecz czytelny. Osobiście boli mnie, że systemy rekonstrukcji obrazu stały się standardem i maskują słabą optymalizację, ale niestety niewiele mogę na to poradzić. Gra momentami potrafi być dość ładna, szczególnie na zamkniętych przestrzeniach miast czy przestrzeniach dystryktów. Gra wyświetla dość dużo elementów jednocześnie, potrafi zachwycić ilością kontekstowych animacji. Na zamkniętych terenach (po aktualizacji 1.1.2, na premierę tak kolorowo nie było) jest bardzo grywalnie – rozgrywka nieczęsto spada poniżej 30-tu klatek, polecam więc zablokować framerate właśnie na tej wartości.

Star Wars Outlaws potrafi momentami zachwycić widokami. Szkoda, że tylko w statycznych ujęciach.

Tak dobrze nie jest jednak, gdy przechodzimy na otwarte tereny księżyca Toshara. Daleki horyzont i liczne trawy sprawiają, że klatki raczej orbitują w granicy 20-tu. Przez użycie FSR małe elementy są mocno rozmazane i mało czytelne – latając ścigaczem często nie zauważałem kamieni czy flory, która niemalże materializowała się przed moimi oczami. Nic dziwnego, FSR w trybie wydajność to bowiem realna rozdzielczość w granicach 400p, czyli niżej niż najgorzej zoptymalizowane gry na Switcha czy… Playstation Vita. Przez konieczność tak mocnego skalowania traci też (i tak drętwa) mimika postaci, która na przerywnikach wygląda świetnie, w samej grze jest jednak mierna i przypomina czasy PS3.

Nie, nie macie trzech promili – tak Outlaws wygląda w trakcie jazdy ścigaczem. A po pijaku się nie prowadzi!

Konkludując część „czy da się w to grać na Legionie?” odpowiem – owszem, ale tylko dlatego, że (jak dotąd) ścigacz służył tylko jako środek transportu niewymagający walki czy precyzji.

Przyjemne „nic nowego”

Czy Star Wars Outlaws jest rewolucyjne? Zdecydowanie nie. Czy jest grą, która odmienia oblicze branży? A gdzie tam. To typowa premiera 2024 – niezoptymalizowana w dniu wydania, z pewnymi bugami czy problemami z detekcją kolizji. Ale nie określałbym jej jako kompletną klapę czy ekskrementy. Star Wars Outlaws to po prostu skradanka, jakich dzisiaj się raczej nie robi – prosta w założeniach lecz trudna, jeśli chodzi o poziom trudności. Nie jest też „open-worldem” w typowym ubisoftowym stylu. To raczej większe przestrzenie w stylu Metal Gear Solid V, które w teorii proponują kilka ścieżek do skutecznego wkradnięcia się na strzeżony teren. Nie ma tutaj nic odkrywczego, jesteśmy dość mocno ograniczeni dostępną pulą ruchów, a szyby wentylacyjne widziałem częściej niż wnętrze swojego statku.

Solą gry jest skradanie się – chociaż będzie też trochę latania czy skakania po platformach.

Bardzo fajnym motywem jest reputacja gangów – akceptując konkretne misje czy podejmując wybory (zataić zdradę członka ganku czy go utopić?) nabijamy bądź zbijamy wskaźniki, które pozwolą nam zdobyć nie tylko limitowany sprzęt, ale też wejść bez przypału na teren strzeżony. To idealna okazja, by wbić konkretnej frakcji nóż w plecy, nie tracąc czasu na żmudne skradanie, bowiem w wielu misjach nie przebijemy się na miejsce siłą, a wykrycie oznacza powrót na start poziomu. Bawi niekonsekwencja, bo możemy wybić dziesiątki gangusów, po czym ukraść dla nich dwa przedmioty, by znowu być najlepszymi ziomkami, ale taka już konwencja tej gry wideo.

Można głaskać zwierzaczki – gra roku!

Na razie zaznałem tylko początku gry i chociaż był on urozmaicony poprzez zadania poboczne (pozwalającej bohaterce poznać nowych mentorów czy ulepszyć sprzęt) i różne formy rozgrywki (skradanie się na otwartym terenie, na terenie zamkniętym, walki statków w przestrzeni kosmicznej), to sam rdzeń rozgrywki skradankowej jest dość mierny. Niczym w najstarszych Assassynach jedyną opcją cichej eliminacji jest zajście od tyłu, a przeciwników możemy zwabić gwizdem lub na moment unieruchomić dzięki pomocy Nix – fajnego zwierzątka, które ukradnie dla nas oddalone obiekty, podpali wybuchającą beczkę czy zje z nami posiłek w przydługawej i zupełnie niepotrzebnej sekwencji QTE.

Klapa?

Moim zdaniem niekoniecznie – gra jest przyjemna, potrafi być ładna, ale jest jednocześnie przedstawicielem dość niszowego gatunku. Ubrana została w szaty AAA, więc swoje kosztowała w produkcji, co przełożyło się na sklepy. Nie skreślałbym jej jednak kompletnie tylko dlatego, że zrobił ją Ubisoft, bo akurat ja mam z tą firmą dobre wspomnienia (omijałem gry AAA, a zachwycały mnie czy to wspomniany Książę, czy Starlink, a nawet demko Immortals: Fenyx Rising). Radzę jednak poczekać – jest jeszcze miejsce na optymalizację, więc i nadzieja na lepsze działanie gry na otwartych terenach. W tym czasie cena pewnie spadnie (a gry Ubi lubią z ceną szybko spadać), ewentualnie zostaje Ubisoft+ Premium – za 80 ziko miesięcznie dostajecie na PC dostęp do wszystkich gier Ubi w najwyższych wersjach, więc i gdy pojawią się dwa zapowiadane dodatki, będzie można je niskim kosztem poznać.

Zdarzają się bugi i glitche, chociaż nie natrafiłem na nic, co kompletnie zniszczyłoby mój obraz gry.

P.S Gra działa w trybie offline, niestety nie lubi się z hibernacją – miejcie to na uwadze.


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy Ubisoft Polska
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Massive Entertainment
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 27 sierpnia 2024 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 53,4 GB
Cena: 289,90 PLN


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *