Star Wars Outlaws Gold Edition
Czy Switch 2 udźwignie całą odległą galaktykę?
Po kilku miesiącach wyraźnie widać, że przynajmniej pod względem czystej mocy Switch 2 jest olbrzymim krokiem do przodu w porównaniu do poprzednika. Ekskluzywne gry od Nintendo wyglądają i działają na nowym handheldzie znakomicie, konsola bez problemu radzi sobie z uruchamianiem starszych tytułów zakorzenionych jeszcze w poprzedniej generacji, a wsteczna kompatybilność dobrze radzi sobie z niwelowaniem problemów wydajnościowych, które trapiły niektóre tytuły na oryginalnym Switchu. Do tej pory pod znakiem zapytania stało jednak to, jak dobrze konsolka radzić będzie sobie z uruchamianiem dużo bardziej zaawansowanych graficznie gier wydanych wyłącznie na konsole obecnej generacji.
Star Wars Outlaws jest de facto pierwszym wysoko profilowym current-genowym tytułem, który zdecydowano się przenieść na Switcha 2 (specjalnie pomijam tutaj Cyberpunk 2077, które co prawda niezbyt stabilnie, ale jednak działało także na Xboxie One i PS4). Wydana rok temu na PlayStation 5, Widowsa i Xboxa Series X/S gra Ubisoftu i Massive Entertainment w całości budowana była z myślą o wykorzystaniu najróżniejszych funkcji napędzanych przez ray tracing, z czym problemy miały także przenośne handheldy PC, co mogło powodować dodatkowego obawy dotyczące wydajności na mobilnym czipie Nvidii napędzającym Switcha 2.

Dobre działanie tych ustawień było kluczowe dla zachowania graficznej integralności Star Wars Outlaws i ewentualnie pozbycie się ich skutkowałoby portem wyglądającym diametralnie inaczej niż wersje na pozostałe sprzęty. Miło mi donieść, że tak się jednak nie stało. Star Wars Outlaws na Switcha 2 to dokładnie ta sama produkcja, którą znają już posiadacze konsol Sony i Microsoftu. Dzięki dobremu wykorzystaniu przez Massive Entertainment i asystujących im studia Ubisoftu wyjątkowych cech architektury Switcha 2 firmy uzyskały bardzo atrakcyjnie wyglądającą wersję uniwersum „Gwiezdnych Wojen” – nawet pomimo szeregu cięć.
Zacznijmy od wspomnianego ray tracingu. Tak jak na pozostałych konsolach, gra wykorzystuje tę technologię do renderowania bardziej realistycznych cieni, tworzenia w wybranych miejscach lustrzanych odbić, które nie znikają natychmiast po zmianie położenia kamery, oraz – co chyba najbardziej imponujące w kontekście gry – wypełnienia neonami miast zamieszkałych przez najgorszych rzezimieszków w galaktyce. Dzięki temu ostatniemu światło naturalnie rozchodzi się po pomieszczeniach, co chociażby sprawia, że oświetlony tylko banerem bar zostaje pogrążony w nastrojowym fiolecie, a lekko zniszczona pomarańczowa ściana subtelnie odbija swój własny kolor na sąsiadującej z nią betonowej podłodze.
Pozostałe ustawienia graficzne na pierwszy rzut oka są także bardzo zbliżone do tego, co znamy z innych platform. Dopiero po dokładniejszej inspekcji da się zauważyć, że, aby nieco odciążyć konsolę, niektóre elementy, jak komputer leżący na stoliku stracił sporo szczegółów, a ukryta nad sufitem rura w opuszczonym domu jest bardziej kwadratowa niż okrągła. Takich detali trzeba się jednak naprawdę doszukiwać, więc całość wizualiów pozostaje bardzo atrakcyjna.
Aby to wszystko osiągnąć, deweloperzy musieli oczywiście także ograniczyć płynność do 30 klatek na sekundę oraz obniżyć znacząco natywną rozdzielczość renderowania. Na szczęście spadki wydajności są bardzo rzadkie i ograniczają się głównie do wyjątkowo zatoczonych dzielnic niektórych miast, gdzie konsoli zdarza się na kilka sekund zacząć gubić nieliczne klatki. Z kolei niższa rozdzielczość renderowania jest skutecznie maskowana przez asa w rękawie Switcha 2, czyli DLSS. Dzięki modelowi rekonstrukcji opracowanej przez Nvidię jakość obrazu Star Wars Outlaws na Switchu prezentuje się naprawdę solidnie, nawet na dużym telewizorze. „Iluzja” pęka naprawdę rzadko, najczęściej dopiero przy bardzo szybkiej jeździe naszym ścigaczem przez otwarty świat, gdy algorytm nie nadąża za zmieniającym się krajobrazem. Wygląda na to, że czasy portów na Switcha rozmazanych przez bardzo agresywne korzystanie z mniej zaawansowanych form anty-aliasingu dobiegły końca.
Z innych rzeczy należy pochwalić rozsądne czasy ładowania nieprzekraczające kilkunastu sekund (które przy okazji są sprawnie maskowane np. przez sekwencje przelatywania przez chmury, gdy wzbijamy się naszym statkiem ku przestrzeni kosmicznej), wsparcie dla celowania ruchowego żyroskopem, dużą liczbę opcji dostosowania obrazu (zmiana intensywności rozmycia ruchu, wyłączenie film grain, a nawet aktywacja trybu filmowego 21:9), oraz warstwę audio. Star Wars Outlaws wykorzystuje ray tracing także do realistycznej symulacji rozchodzenia się dźwięku, więc w grze warto korzystać ze słuchawek lub dobrego systemu audio. Osoby preferujące polskie lokalizacje ucieszą się także na wieść, że gra nadal posiada polskie napisy i do ich aktywowana nie wymagane jest pobieranie dodatkowej paczki językowej z eShopu.
Wszystko to, co napisałem, tyczy się także trybu przenośnego. Ze znaczących zmian względem trybu TV trzeba wspomnieć tylko o nieco niższej rozdzielczości wyjściowej oraz mniejszej odległości rysowania obiektów w otwartym świecie – oba te problemy są jednak dobrze maskowane przez mniejszy wbudowany panel konsoli. Podczas jazdy ścigaczem da się też wyczuć częstsze spadki płynności, które nie występują w trybie TV. Wszystkie atrakcje graficzne korzystające z ray-tracingu cieszą oczy także na małym ekranie, a dodatkowe punkty należą się za możliwość osobnego dostosowania ustawień dla trybu handheldowego (np. zmiana rozmiarów elementu interfejsu).
Co tu więcej pisać – Star Wars Outlaws na Switcha 2 to fantastyczny port, który udowadnia, że wymagające i nadal świeże gry mogą na nowej konsoli Nintendo działać i wyglądać świetnie. Niemała w tym zasługa oczywiście Massive Entertainment oraz asystujących im w tym przedsięwzięciu studiów Ubisoftu i mam nadzieję, że pozostałe studia także będą dbać o wydawanie przyszłych portów na Switcha 2 w tak dobrej kondycji.
A co z jakością rozgrywki? Star Wars Outlaws próbuje jednocześnie wielu rzeczy na raz. Czuć tutaj inspiracje grami przygodowymi pokroju Uncharted, konstrukcja otwartych światów przywodzi na myśl znajomą już większości z nas formułę, z której Ubisoft korzysta właściwie od czasów Assassin’s Creed 2, a wzięcie na warsztat przestępczego półświatku uniwersum Lucasfilm stawia grę Massive jako duchowego spadkobiercę skasowanego lata temu Star Wars 1313.
Jako wciąż olbrzymi fan tego uniwersum nie będę ukrywał, że samo zanurzenie się w bardziej ukrytej części odległej galaktyki dało mi sporo satysfakcji. Wykonywanie zadań i wkupywanie się w łaski chwiejących kryminalnym światem syndykatów to najlepsza część gry, a nasza protagonistka – wychowana na perfekcyjną złodziejkę Kay Vess – nie boi się pobrudzić sobie rąk, aby zarobić parę kredytów. Zadanie poboczne są ciekawie napisane, a na naszej drodze często napotkać możemy mniej i bardziej znane fanom postacie. Choćby z tego powodu fani „Gwiezdnych Wojen” powinni być zadowoleni z czasu poświęconego Outlaws.

Oczywiście nie da się ukryć, że gra cierpi na masę problemów, które od lat nawiedzają gry Ubisoftu. Skradanie, którego tutaj sporo, jest niedopieczone i sprowadza się przez większość czasu do manewrowania między szybami wentylacyjnymi (nie wiem jakim cudem Darth Vader z Palpatinem klepnęli projekty imperialnych baz i Niszczycieli pełnych małych korytarzy pozwalających na obejście zablokowanych drzwi). Otwarte światy zostały pozbawione co prawda wieżyczek, na które trzeba się wspiąć, aby usunąć mgłę na mapach, ale w praktyce nie ma to większego znaczenia, bowiem akceptując kolejne zadania i śledząc wymagania dotyczące kolejnych ulepszeń zdolności Kay, mapy i tak szybko zostają zamazane znacznikami wskazującymi ukryte skarby i porzucone skrzynie.
Bez nich jednak najzwyczajniej gra by nie działała, bo nudne projekty światów zdecydowanie nie zachęcają do organicznej eksploracji. No i główny wątek, mający serwować bardziej filmową historię o zbieraniu ekipy do największego napadu w historii galaktyki, pozostawia sporo niedosytu. Oczywiście wszystkie te mechaniki, pomimo swoich niedoskonałości, sprawdzały się już w przeszłości, więc i Outlaws pozostaje przyjemną, nawet jeśli do bólu znajomą dla osób mających styczność z Far Cry i Assassin’s Creed, podróżą do świata stworzonego przez George’a Lucasa.

Serdecznie dziękujemy Ubisoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry
Producent: Massive Entertainment, Lucasfilm Games
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 4 września 2025
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 19,43 GB
Cena: 279,90 PLN
Platformy: Nintendo Switch 2, Xbox Series X/S, Microsoft Windows, PlayStation 5






































Najnowsze komentarze