Bladed Fury

Krótka, ale w miarę treściwa furia. 

Akcja Bladed Fury rozgrywa się w starożytnych Chinach, czego klimat całkiem dobrze oddaje szata graficzna. Z drugiej strony dość mocno trąci też dawną Japonią, ale jedyny obecny tu dubbing – chiński – rozwiewa wątpliwości. No i chińskie imiona i nazwiska… Nie zapamiętałem ani jednego, więc musiałem przed rozpoczęciem tekstu wyszukać, że główna bohaterka miała na imię Ji. Na skutek intrygi uknutej przez wuja młoda księżna zabija swojego ojca, a następnie ucieka z rodzinnego zamku, by znaleźć pomoc w pokonaniu opętanego władzą krewnego. Na swojej drodze Ji spotka innych władców, którzy nie są zbyt skorzy do pomocy, oraz różnej maści istoty nadprzyrodzone. Ta historia o zemście, podobnie jak większość innych, nie oferuje zbyt wiele fabularnie, ale wystarczająco dobrze sprawdza się jako przerywnik od rozgrywki. Niestety zakończenie jest bardzo antyklimatycznie zrobione, co dość psuje te trochę wysiłku, który został włożony w rozwój opowieści.

Przedstawienie postaci jest specyficzne.

Śledzenie rozwoju historii, przynajmniej w moim odczuciu, utrudnia chiński dubbing. Już mniejsza o to, że i tak nic bym z niego nie zrozumiał, ale brzmi bardzo automatycznie. Szczególnie głosy kobiece przywodzą na myśl chińską wersję syntezatora Ivona. Pół roku wcześniej grałem w visual novelę The Hungry Lamb: Traveling in the Late Ming Dynasty z dubem w języku Państwa Środka i nie miałem takich wrażeń. Za to o wiele lepiej wypada muzyka, która jest adekwatnie pompatyczna i dobrze pasuje do zaprezentowanego nam czasu i klimatu. A skoro mowa o klimacie, nie sposób nie wspomnieć o projektach postaci i przeciwników. O ile do tych drugich, szczególnie bossów, nie mam większych uwag, tak ostre przerysowanie kobiecych ciał przywodzi na myśl mieszankę Dragon’s Crown z pozycjonowaniem bardziej znanym z dawnych japońskich grafik (ewentualnie za mało widziałem dawnych chińskich) i wypinaniem tyłków i piersi na Instagramie. Wygląda to wszystko bardziej komicznie niż uwodzicielsko i trudno mi określić, która z tych opcji była celem twórców. Ale, koniec końców, zaprezentowana nam tu rysowana grafika 2D jest OK. Poza tym twórcy mieli kilka ciekawych pomysłów na lokacje, jak dom publiczny z walką za parawanami.

Wszystkie screenshoty są zrobione na Switchu 2 w trybie handheldowym, ale testowałem ją też w doku. W każdej opcji, w tym i na NS, grafika wygląda bardzo dobrze.

Bladed Fury jest grą akcji, w której przede wszystkim walczymy. W tym celu mamy trzy narzędzia zadawania obrażeń: dwa długie noże do szybkich cięć, wielki miecz najlepiej sprawdzający się do niszczenia osłony wroga oraz opcję przywoływania duchów ze specjalnymi atakami. Duchów jest w sumie sześć i zdobywamy je, pokonując ich wcześniejszą żywą formę w postaci bossów. Grałem na normalnym poziomie trudności (są jeszcze dwa: niższy i wyższy) i przez 2/3 gry przeleciałem bez większych przeszkód. Czasem do szefów podchodziłem około trzy razy, ale bez większej dramy. Potem gra nagle przeradza się w coś rodzaju boss rush, gdzie rzuca nam w rzędzie kilku mniejszych szefuńciów, czasem w parach, oraz ciąg powtórek walk z już znanymi, ale trudniejszymi bossami. Na szczęście między tymi etapami można jeszcze zrobić zapisy. Końcowy przeciwnik to już inna para kaloszy. Miałem do niego spokojnie ponad dwadzieścia podejść, bo drań walki atakami o bardzo szerokim zakresie z wąskimi oknami do uniku, a na dodatek potrafi np. trzy razy z rzędu rzucić paraliżującymi włóczniami… No ale z wystarczającą dozą samozaparcia można go pokonać, zużywając przy okazji wszystkie zasoby odnawiania zdrowia (z czasem można leczyć się nawet dziewięć razy na walkę).

Ta lokacja to przyjemne zaskoczenie.

Przejście gry zajmuje 4-5 godzin. Po fabule można próbować przejść ją jeszcze raz, żeby znaleźć na planszach wszystkie mniej lub bardziej ukryte, hm, duchowe worki z kulkami do rozwoju umiejętności. Dodatkowo zostaje odblokowana w menu pozycja o nazwie „Challenge”, gdzie dostajemy określone duchy, liczbę odnowień zdrowia i musimy z tym zestawem przetrwać ciąg wszystkich bossów. Dodatkowo liczony jest czas podejścia. Nic specjalnego, ale niektórym może przypaść do gustu ta opcja, ponieważ walki z szefami są dość satysfakcjonujące, podobnie zresztą jak cała walka w tej grze. Poza tym Bladed Fury nie oferuje zbyt wiele, trochę trzeba poskakać, jest jedna sekcja z omijaniem pułapek i tyle. Co więcej, oprócz dwóch miejsc z otwieraniem przejść za pomocą prostych łamigłówek, twórcy cały czas pokazują, gdzie iść.

Poza atakowaniem, możemy też zrobić dash i skok (potem nawet podwójne) oraz użyć tarczy. Ale jak widać, tu Ji wylądowała na dupie, bo nie zdążyłem z niczym.

Jakoś tak wyszło, że większość czasu z grą spędziłem na Switchu 2. Zastanawiało mnie, dlaczego pojawiają się na nim przycięcia po zabiciu wrogów i przy przywoływaniu duchów i wygląda na to, że to jakiś ogólny problem tej produkcji. Na pierwszym NS oczywiście też występują i są trochę dłuższe. Nie wpływa to na rozrywkę jako taką, bo dochodzi wtedy do swego rodzaju pauzy, więc nie otrzymamy jakiegoś nieplanowanego ataku. Na szczęście na obu platformach walki z dużymi przeciwnikami przebiegają gładko. Przynajmniej do czasu pokonania ich lub naszej śmierci, bo wtedy pojawia się na chwilkę czarny ekran zamiast jakiejś sensownej animacji lub po prostu przejścia do planszy z dialogiem. Pod tym kątem gra jest zdecydowanie niedogotowana w wydaniu na platformę Nintendo.

Mimo kilku różnych słabszych elementów myślę, że warto zainteresować się Bladed Fury, jeśli lubi się siekać wrogów w 2D i chce się trochę wyzwania w wyróżniającej się stylistyce. Pełna cena, 68 PLN, z racji czasu trwania i kilku niedostatków jest za wysoka, ale spada w promkach o 50% i więcej. Ewentualnie na Steamie już bazowo jest za 35 zł, a pewnie i mniej na wyprzedażach.

PS. Przez to, że minęło siedem miesięcy od ostatniej produkcji spod szyldu Czyszczenie Switcha, kompletnie zapomniałem, że i ta gra do niego powinna trafić. Jej numer to siedemnaście! Pudełko z nią trafiło do mnie na skutek wymiany za inną produkcję na Switcha.


Polecamy


Producent: NEXT Studios
Wydawca: PM Studios
Data wydania: 25 marca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 755 GB
Cena: 68 PLN
Platformy: Nintendo Switch, PC, PlayStation 4, Xbox One, Android

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *