Teslagrad 2
Czyszczenie Switcha – część dwudziesta pierwsza.
Miałem już kończyć ze Switchem… Cykl czyszczenia planowałem zamknąć we właśnie dwudziestej pierwszej odsłonie, konkretnie na Regalii, ale okazało się, że brakuje mi raptem trzynastu recek, żeby dobić do 350 ocen gier przetestowanych na Pstryczku. Zaglądałem więc ostatnio do eShopu za większymi promkami i akurat trafiłem na Teslagrad 2 za 9,35 PLN. W pierwszą cześć grałem jeszcze na Vicie i dobrze ją wspominam. Niestety dwójki tak dobrze nie będę…

Teslagrad wyróżniał się ciekawą formą opowiedzenia historii bez żadnych słów. Dodatkowo wiele informacji mogliśmy wyciągnąć po prostu z lokacji. W części drugiej Rain Games poszli w podobną stronę, ale po trzech godzinach z grą nadal nie mam pojęcia, do czego się dąży. Produkcja zaczyna się od tego, że statek powietrzny protagonistki zostaje zestrzelony przez jakąś jakby armię. Żołnierze następnie próbują dorwać dziewczynę na ziemi, ale udaje jej się uciec dzięki pomocy mężczyzny, który włada energią elektryczną. Następnie już tylko pokazuje nam, gdzie iść, a w międzyczasie nic rozwijającego fabułę się nie dzieje. Wygląda też na to, że jedyny większy kontekst możemy zobaczyć dopiero po zebraniu 81 zwojów z obrazkami. Zanim odstawiłem grę, zdążyłem zebrać ich prawie 25, ale niewiele się z nich dowiedziałem. Może gdyby twórcy czymś mnie złapali dzięki fabule, chciałoby mi się zajrzeć do poradnika, by ruszyć dalej po tym, jak się zaciąłem.

Sam gameplay kontynuuje magnetyczny trend z pierwszej odsłony serii. Tak więc ponownie musimy wykorzystywać przeciwne pola magnetyczne i zdolności typu teleportacja na krótki dystans, aby radzić sobie z platformówkowymi przeszkodami. Co ciekawe, mimo zdobycia w przeciągu dwóch godzin trzech z sześciu ulepszeń oraz odkrycia 1/4 zwojów, nie trafiłem na żadną zagadkę logiczną. Wygląda na to, że twórcy w Teslagrad 2 zdecydowali się z nich zrezygnować na rzecz odkrywania mapy i szperania w jej zakamarkach za zwojami. Nie powiem, póki się do reszty nie zirytowałem, było to nawet fajne zajęcie. Dodatkowym potwierdzeniem, że twórcy na poważnie potraktowali oddanie w ręce gracza odkrywania wszystkiego, jest dobrze przygotowana mapa. Nawet więcej, po naciśnięciu prawej gałki jej fragment pojawia się nad bohaterką, żeby ułatwić nawigację. Co zabawne, odkryłem to przez przypadek…

Frustracje zaczęły narastać po drugiej godzinie. Pojawiło się więcej pól magnetycznych, które dość dziko działają i nie jest łatwo je wyczuć. Doszło jeszcze dzikie poruszanie się w wodzie, o próbie przemieszczania się w niektórych miejscach za pomocą kabli nie wspomnę. Sęk w tym, że bohaterka ginie natychmiast po wpadnięciu na przeszkodę, a to wymusza powtarzanie babrania się z tymi mało precyzyjnymi ruchami. Co zabawne, spadanie z nawet ogromnych wysokości nie wyrządza jej krzywdy, za to my musimy potem cisnąć spory kawałek, żeby wrócić w dane miejsce, by znowu w złym miejscu wyskoczyć z wody i znowu chybić w kabel… W końcu porzuciłem próbę dostania się w jedno miejsce i ruszyłem dalej niby za fabułą. Jakie było moje zdziwienie, gdy zablokowałem się w drugiej swego rodzaju lokacji, mimo że miałem dostęp do kilku potencjalnych przejść. No ale nie było jak otworzyć wielkich drzwi, dwa następne przejścia blokowały głazy, które byłyby do rozbicia, gdybym tylko miał odpowiednią moc. W innym miejscu dach był pokryty kolcami na taką odległość, że bez podwójnego teleportu nie da się ich przeskoczyć. Potem trafiłem w miejsce, gdzie drogę blokowały wiązki zabójczego prądu. Obleciałem wszystko, co wypatrzyłem na mapie i nie znalazłem drogi dalej. Pomyślałem więc, że może jest jakieś ulepszeniu w miejscu, które tak mnie zirytowało wcześniej. W końcu po kilku kolejnych próbach wspiąłem się po kablach w górę tylko po to, żeby zobaczyć, że bez brakujących ulepszeń dalej nie zajdę…

Koncepcja Teslagrad 2 zasadniczo nie jest zła, gdy lubi się platformówki. W końcu pierwsza cześć podobała mi się na tyle, że z chęcią sięgnąłem po kontynuację. Jednak już na samym początku okazało się, że ma tej samej magii. Grafika już tak nie przyciągała ciekawym stylem, nie została też zaprezentowana żadna historia. Sam fakt, że bohaterka ucieka przed zagrożeniem, nie ma w sobie wystarczającego haka, by rozbudzić ciekawość do parcia dalej. Odkrywanie mapy i szperanie za mało interesującymi znajdźkami działa głównie dlatego, że dodaje pewne wyzwania platformowe i po prostu idzie w parze z osobami, które lubią eksplorować. Niestety ta eksploracja potrafi męczyć przez upierdliwe powtarzanie niektórych sekcji z racji dość dzikiej mechanik poruszania się. W jedynce struktura plansz była inna, bardziej zwarta i zamknięta, przez co wystarczyło po prostu rozwiązać problem, nawet kosztem wielu powtórzeń. Tutaj dochodzi marnowanie czasu na przemieszczanie się do miejsca, skąd się np. spadło spory kawałek. Gdyby nie kumulacja tych niedostatków, pewnie znalazłbym poradnik i dokończył grę, ale po trzech godzinach zwyczajnie odechciało mi się siedzieć przy tej produkcji. Dodatkowo nie pomaga to, że w trybie handheldowym Switcha Teslagrad 2 przycina przy bieganiu w trochę bardziej intensywniejszych sekcjach lub na większych polach. Nie chciało mi się odpalać gry w doku, ale nie zdziwię się, jeśli i w nich doczytywanie kolejnej części lokacji też będzie przycinać rozgrywkę. Dodatkowo muzyka, choć ogólnie fajna, jest zaskakująco głośna, a suwak w menu do jej ściszenia dziwnie działa – trzeba go mocno zrzucić, przy próbie obniżenia o jeden czy dwa punkty (na jakoś 10), nie było żadnych zmian.
Teslagrad 2 nie jest produkcją złą, jest po prostu niedogotowana. Wygląda to tak, jakby po pierwszej odsłonie z konkretnym stylem, historią i mechanikami twórcy nie mieli dobrego pomysłu na nową część, ale mimo wszystko wzięli się za prace nad nią. Gdyby chociaż fabuła była choć trochę ciekawsza i dała powód, by się przemęczyć z niektórymi niedogodnościami, miałbym motywację, żeby dokończyć grę. Te dziewięć złotych nie było wysoką ceną za sprawdzenie, czy gra jest fajna. Może komuś z Was podejdzie bardziej? Jest na to szansa, ale jest tyle innych co najmniej dobrych produkcji, w które pewnie nie graliście, że tę równie dobrze możecie sobie odpuścić.

Producent: Rain Games
Wydawca: Maximum Entertainment
Data wydania: 19 kwietnia 2023 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (w zestawie z pierwszą częścią)
Waga: 2.1 GB
Cena: 71,99 PLN
Platformy: Nintendo Switch, PC, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X|S














Najnowsze komentarze