Ys X: Proud Nordics

Dumni ze Switcha 2.

Quithe przejechał się strasznie na podstawowym wydaniu Ys X na pierwszego Switcha. Nudnawa fabuła, zamulające scenki przerywnikowe, nierówny poziom trudności, bieda graficzna. Falcom wiedział chyba, że nie ma co zbierać, więc dość szybko zaczął pracować nad ulepszonym wydaniem gry. Proud Nordics porzuciło pierwszego Pstryka, by skorzystać z wielkiej mocy Switcha 2 – ale czy to wystarczy,  aby uratować ten tytuł?

Są wikingowie, są i statki. Największa innowacja w serii jest jednocześnie najsłabszym elementem gry.

Najważniejsza rzecz, jeśli mowa o Ys – to jest dziesiąta część serii, ale absolutnie nie musicie mieć żadnej znajomości poprzedników, by dobrze się bawić. Gry łączy właściwie tylko główny bohater Adol i jego kumpel Dogi, a ich jedyna cecha, o której musicie wiedzieć, to miłość do przygód. Druga najważniejsza rzecz, którą należy powiedzieć głośno, to że Proud Nordics to jest właściwie ta sama gra, co podstawowe wydanie Ys X. Jasne, usprawniono wiele systemów, dodano nowe zadania poboczne i znacząco podniesiono atrakcyjność końcowej fazy gry. Nie jest to jednak nic, czego nie dałoby się załatwić łatkami czy dodatkami. Nie ma tu aż tak znaczącej zmiany, jak w Personie 5 Royal, gdzie przebudowano właściwie cały wątek fabularny – tutaj mamy kilka nowości w rozgrywce, dodatkową wyspę z zadaniami pobocznymi i tyle. Dziwi mnie fakt, że twórcy nie pokusili się o możliwość przeniesienia zapisu z „podstawki” lub możliwości aktualizacji gry do „Nintendo Switch 2 Edition”. Znaczy, zapis da się przenieść, ale tylko jeśli skończyliście całą grę na pierwszym Switchu. Dostajecie wtedy od ręki dostęp do New Game+, ale szczerze mówiąc, czy jest sens przechodzić tę grę ponownie? Może i tak, ale płacić dwa razy za niemal to samo, to jest trochę zdzierstwo, bo nie ma po co wracać do Proud Nordics.

Miło, że dodano do gry nową zawartość. Jeśli graliście w „podstawkę”, to dla nowości nie warto płacić kolejny raz.

Statkiem pływa się szybciej (ale nadal drętwo), nie ma miliona loadingów, a scenki przerywnikowe nie przymulają. Walka w płynnych 60 fpsach jest bardzo przyjemna, hipnotyczna wręcz i wciąga na długie godziny, nie pozwalając na odłożenie konsoli – dzięki temu Ys X: Proud Nordics zjadło mi kilka pełnych cykli baterii. W późniejszej fazie gry (do której Quithe nie dotarł :D) robi się trudniej i nawet w trakcie eksploracji trzeba uważać na otoczenie. Połączone ruchy dwójki bohaterów nie pozwalają oderwać oczu od ekranu, a system progresji – choć prosty – zachęca do rozwijania postaci odpowiednimi gemami i używania różnorodnych umiejętności w trakcie gry.

Zgadzam się z Naczelnym, że początkowo fabuła jest dość infantylna – moim zdaniem jednak taka właśnie ma być. Współgra ona w mojej głowie z całym designem gry, który jest mocno nastawiony na akcję, nie na ludzkie dramaty i wielką wewnętrzną zmianę bohaterów. Walka jest szybka, w tle przygrywają mocne gitarowe riffy, a chwile spokoju na morzu to – dosłownie – krótkie chwile. To anime gatunku shonen, tylko zamknięte w formie gry. Nawet cała śmietanka zarządzająca prowadzonym przez nas statkiem to nastolatki. Mają oni nastoletnie problemy, których my z perspektywy starych dziadów możemy już nie łapać. Gra ma też dość znaczący twist w późniejszych rozdziałach, a gdy wątki zaczynały się dopełniać, czytałem wszystkie dialogi z zainteresowaniem.

Jest infantylnie, ale mrużąc oczy, fabułę śledzi się jak średniego, acz przyjemnego shonena.

Trochę gorzej jest z zadaniami pobocznymi. Te zazwyczaj to standardowe przynieś/podaj/pozamiataj i mają być pretekstem do ubijania kolejnych setek wrogów. Jest jednak co robić – zadań jest multum, na morzu mamy masę dodatkowych walk dających nam szybszą podróż, są bazy wroga do zdobycia – jeśli tylko chcecie odbić od głównej fabuły, bez problemu znajdzie się pretekst. Nowy wątek fabularny dotyczy wyspy Öland – to rząd zadań powiązanych z kuzynostwem głównej bohaterki, który pozwala wsiąknąć głębiej w świat przedstawiony i zmierzyć się z potężnym opcjonalnym bossem. Na wyspę warto wracać regularnie, kolejne zadania odblokowują się tam bowiem wraz z postępem w głównej fabule. Wątek jest prosty lecz angażujący, a po jego ukończeniu odblokowujemy dodatkowy dungeon, gdzie, kręcąc coraz lepsze wyniki, ulepszamy nasze postacie.

Serię Ys pokochałem za dynamiczną walkę. W dziesiątej części serii nadal jest co kochać.

Ys zawsze kojarzyło mi się z dynamicznym systemem walki i tak jest też w tym przypadku. Umiejętności bohaterów rozbłyskają milionem świateł, w trakcie walk z bossami dostajemy dobrze animowane przerywniki pełne gracji, a grę zbalansowano, by nie była zbyt łatwa. Zmieniono też nacisk w defensywie – tym razem nie uniki, a odpowiednie blokowanie i parowanie ciosów jest kluczem do sukcesu. Adol i Karja połączeni są bowiem łańcuchem, który synchronizuje ich ruchy, pozwalając także na łączone umiejętności. Poprzez aktywne blokowanie i parowanie wrogich szlagów nabijamy mnożnik „zemsty”, który zwiększa obrażenia umiejętności łączonych. Jest to dość kluczowe w walce, bowiem bossowie to istne worki do bicia.

Walczy się dość przyjemnie, a poziom trudności wyrównano. Po porażce można też ponowić walkę z chwilowo obniżonym poziomem trudności – co w pojedynku na obrazku mi się przydało.

Jako że motywem części dziesiątej są wikingowie, mamy ogrom zapożyczeń i inspiracji z mitologii nordyckiej. Nie jest to zbyt nachalne, a nawet potrafi zaskoczyć, bowiem Nordowie… przepraszam, Normanowie, w tym przypadku nie chcą tylko łupić i zabijać, a wieść spokojne życie. Najważniejsza jest obecność statku i tutaj niestety 60 klatek na sekundę nie poprawia sytuacji. W trakcie eksploracji lądu biedną grafikę ratuje rozgrywka, w trakcie pływania po morzu ratunku nie ma. Statek prowadzi się jak autko na pilota. Absolutnie przypadkiem możemy „ uciec” z pola walki, bo przeciwnicy sobie jak gdyby nigdy nic pływają za linią ucieczki. Mamy niby różne rodzaje kul i ataków, ale przez całą grę korzystałem z podstawowego arsenału, bowiem nawet „naprowadzane” pociski lubiły nie trafiać w przeciwników. Dawid Podsiadło byłby bardzo dumny z tej gry, bowiem tutaj absolutnie „nie ma fal”. Początkowo chciałem napisać, że grafika przypomina czasy PS3, ale przypomniałem sobie, że na tę konsolę wyszło podobne tematycznie Assassin’s Creed IV: Black Flag zjadające graficznie najnowsze Ys na podwieczorek. Morza to absolutna nuda i wizualne pustkowie, do tego mocno ograniczone i poszatkowane krótkimi loadingami. Nie mamy poczucia skali, ogromu świata. W Assassynie pływałem dla samej przyjemności pływania, zmiennej pogody, walki ze sztormem lub by posłuchać szant. Tutaj, gdy tylko mogłem, ratowałem się szybką podróżą.

Podróże mają zachęcać do zwiedzania. Tutejsze wyspy z pozbawionych szczegółów wielokątów bardziej zniechęcają do tego.

Z ciekawostek – gra ma dwa tryby graficzne. Przełączyłem się między nimi, grając na telewizorze i zarówno „jakość”, jak i „wydajność” działały w 60 klatkach na sekundę. Co ciekawe, wydajność celuje w 120 klatek, których mój telewizor nie obsługuje. Nie polecam jednak tego trybu – przeciwnicy nawet w bliskiej odległości od bohaterów wyraźnie tracili płynność. Jakość oferuje bardzo dobrą wydajność przez znakomitą większość czasu – wyraźne spowolnienia zauważyłem tylko na nowej wyspie, gdy pędziłem przez wielkie lokacje, ciągnąc za sobą tabun wrogów.

Niektóre walki mają drobne przerywniki, które ogląda się z najwyższą przyjemnością.

Ys X: Proud Nordics to bardzo udana produkcja, która mimo tragicznego prowadzenia statku i ubogiej grafiki broni się płynną rozgrywką pełną akcji. Gra na Switchu 2 działa dobrze, wygląda średnio, ja jednak bawiłem się świetnie przez ponad 30 godzin. Polecam, jeśli lubicie japońskie RPG akcji i nie przeszliście wersji na pierwszego Switcha.


Polecamy!


Serdecznie dziękujemy Reef Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Nihon Falcom
Wydawca: NIS America
Data wydania: 20 lutego 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (Game Key Card)
Waga: 9,1 GB
Cena: 280 PLN
Platformy: Switch 2, PC,  PlayStation 5


Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *