Rayman 30th Anniversary Edition
Po 30 latach skończyłem wreszcie pierwszego Raymana!
Przyznaję się bez bicia – jestem fanem Raymana od czasów pierwszego PlayStation. I chociaż nie po drodze było mi z jego przygodami w trójwymiarze, to już przy premierach Rayman Origins oraz Rayman Legends wypadałem do tego świata na dobrych parę tygodni. I tylko nieukończenie jedynki powstałej w 1995 roku było czarną plamą w moim growym życiorysie… Na szczęście to już za mną, a zaległości z odległej przeszłości pomogło mi nadrobić wydawnictwo, które na rynku pojawiło się z okazji 30. urodzin sympatycznego bohatera o luźnych kończynach.
Trudno uwierzyć, że epokowemu dziełu Michela Ancela stuknęły już trzy dekady. Wydany na niezliczonej ilości sprzętów pierwowzór okazał się tak fenomenalnie zaprojektowany, że nawet dziś, po 30 latach, bez większych problemów jest w stanie obronić się wizualnie. Gorzej z grywalnością, która została zapamiętana głównie jako ekstremalnie trudna. Rzadko kto był przez to w stanie dostrzec walory rozgrywki, która z kolejnymi levelami stawała się coraz ciekawsza. Wszystko dzięki nowym zdolnościom naszego protagonisty zdobywanym na łącznie 18 levelach – umożliwiają w miarę postępów czy to łatwiejsze poruszanie się, czy też skuteczniejszą eksterminację przeciwników. Problem trudności teraz odpada, a z okazji urodzin maskotki Ubisfotu dodatkowo zostajemy obdarowani ciekawymi prezentami.

Podstawa to oczywiście możliwość przewijania rozgrywki oraz swobodny zapis. Implementację tych udogodnień warto jednak sprawdzić przed odpaleniem konkretnej wersji, bo tych otrzymujemy w zestawie prawie komplet, jeśli idzie o najpopularniejsze wówczas sprzęty. Ze swojej strony najbardziej polecam ikoniczne pozycje, czyli te z Jaguara oraz PSX-a, a także wydanie pecetowe zawierające niespotykane nigdzie indziej dodatkowe levele. Myślę też, że stałych bywalców naszego bastionu nie będzie trzeba będzie długo namawiać do uruchomienia handheldowych ciekawostek z Game Boya oraz Game Boya Advance. Niestety, w zestawieniu zabrakło cenionej ze względu na świetną grafikę konwersji z Saturna (w końcu konsola Segi pierwotnie była opracowana pod gry dwuwymiarowe), ale brak ten w pełni wynagradza absolutna perełka w postaci grywalnego konceptu na SNES-a. Projekt z 16-bitowego Nintendo jest zresztą elementem dość rozbudowanej zakładki History, która wypełniona jest ciekawostkami, grafikami oraz materiałami wideo odsłaniającymi kulisy powstawania francuskiego przeboju, który w samej tylko Wielkiej Brytanii rozszedł się w blisko 5-milionowym nakładzie.
A co otrzymujemy ponadto? Garść kolejnych dla tego typu produkcji ułatwień, takich jak natychmiastowy dostęp do dodatkowych umiejętności, nieograniczona liczba żyć czy też nieśmiertelność. W przeciwieństwie do wcześniej sygnalizowanych udogodnień, te ostatnie w mojej opinii akurat psują oryginalne doznania, ale przecież nikt nie będzie złorzeczyć na to, że są. O graficznych filtrach czy opcjonalnych zmianach proporcji ekranu wspominam z dziennikarskiego obowiązku, podobnie zresztą jak o możliwości mapowania przycisków. Jak już wspominałem, wizualnie Rayman do dziś jest klasą samą dla siebie i sztuczne postarzanie go filtrem CRT przynosi jak dla mnie efekt odwrotny od zamierzonego. Co innego w sferze dźwięku – zaproponowany przez programistów lifting oryginalnej ścieżki dźwiękowej zadziałał tutaj według mnie na plus.

Podsumowując, Rayman 30th Anniversary Edition to nie tylko gratka dla fanów charakterystycznego stworka, ale też pozycja, która da sporo radości każdemu, kto choć trochę lubi klimat retro. W chwili premiery była to jedna z najciekawszych i najpiękniejszych platformówek na rynku, a dzięki jubileuszowemu wydaniu wreszcie możemy również uznać ją za w pełni grywalną.

Serdecznie dziękujemy Ubisoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry
Producent: Digital Eclipse
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 13 lutego 2026 r.
Dystrybucja: cyfrowa i pudełkowa
Waga: 3,55 GB
Cena: 79,90 PLN


















Najnowsze komentarze