Little Goody Two Shoes
Najlepszy crossover nieistniejącego shojo anime z neopogańskim horrorem w wiedźmiarskich klimatach.

Little Goody Two Shoes od początku piorunuje estetyką, która z każdym spojrzeniem coraz silniej zwabia gracza do świata fantazji. Z jednej strony działa na to przepiękny, pełen głębi i grający światłocieniem pixelart; z drugiej wykorzystanie stylistyki baśni dla dzieci i rysunków kredkami świecowymi; z trzeciej ilustracje z kreską 90sowego anime; z czwartej numery musicalowe i w końcu z piątej niezliczona liczba ornamentów i nazwy pór dnia pisanych szwabachą. Eksces estetyczny uwidacznia się na każdym polu i od razu pokazuje, że twórcy chcą przedstawić opowieść tak baśniową, że aż surrealistyczną. Od razu wiemy, że będzie o wiedźmach w niemieckim, średniowiecznym miasteczku, ale wiemy też tak samo szybko, że to pozór nad pozory, nawiązujący do uświęconej tradycji „orientalizacji” Europy w anime (a tego dowodem niech będzie zakonnica-ateistka o imieniu Lebkuchen, czyli Pierniczek). Jednak, wbrew pozorom, twórcy, czyli studio AstralShift, nie jest japońskie, a portugalskie! 
Czy pod tym płaszczem wizualnej obfitości znajduje się porządna rozgrywka czy jest to przeestetyzowany pustak? Śpieszę donieść, że Little Goody Two Shoes, choć niepozbawione wad, zdecydowanie warto polecić. Poznamy w niej historię Elise, która spędza dnie, zarabiając na chleb pomaganiem innym mieszkańcom wioski w rutynowych obowiązkach. Dodatkowo wyklina miejsce, w którym przyszło jej mieszkać. Zdaje się, że nic nie przyniesie odmiany jej losu, aż do czasu, gdy jednego dnia w jej chacie pojawia się tajemnicza Rosenmarine, wcale-nie-wiedźma, która zobaczywszy oczywiste znaki potencjału do paktu z diabłem, bardzo ją zachęca do niego. W ten sposób tydzień do letniego festiwalu okazuje się czasem nad wyraz obfitującym w wydarzenia… i bardzo prozaicznym zarazem.

Gra posiada system kalendarza oraz pór dnia, co dzieli akcję na część dziejącą się w miasteczku oraz wydarzenia nocy. Za dnia można wczuć się w codzienność powodującą, że Elise to protagonistka raczej niewdzięczna, opryskliwa i permanentnie niezadowolona. Czas zajmuje nam bowiem albo dyskutowanie z mieszkańcami o tym, że wcale nie ma żadnej wiedźmy, albo zarabianie na chleb, żeby nie umrzeć z głodu. Żeby zarobić, trzeba zbierać jajka, rąbać drewno, czyli z perspektywy gracza: cisnąć minigierki, w które wcale nie jest tak łatwo wygrać, a za jakikolwiek wynik gorszy niż A zarabia się psie pieniądze. A przecież nie samą pracą żyje człowiek, serce ma swoje pragnienia… W związku z tym czas spędzać można też na miłość zamiast pracy, randkując z którąś z trzech absztyfikantek: wspomnianą już Lebkuchen, która jest rozważna i pragmatyczna; albo roztrzepaną Rosenmarine, albo przebojową Freyą. Niestety, trochę za bardzo się zapracowałam i dość szybko urwały mi się romanse z dwiema z nich, więc uganiałam się tylko za jedną (dzięki czemu stać mnie było na jedzenie). Wątek romantyczny jest dość mocno związany z wątkiem paktu z diabłem, dzięki czemu naprawdę działa, a same „randki” są naprawdę przeurocze. Można by jedynie narzekać, że z romansowalnych bohaterek nie stworzono z bardziej istotnych dla fabuły składników.

Wioska Kieferberg, w której Elise (nie)cierpliwie znosi życie, roi się od mieszkańców. Bardzo podoba mi się fakt, że nie są tylko zapełniającymi przestrzeń NPCami – dialogi zmieniają się z porą dnia, można natknąć się na sidequesty oraz dbać o swoją reputację w mieście (bez niej mogą nas w pewnym momencie wygnać). To faktycznie żyjące miejsce, z którego mieszkańcami trzeba się liczyć. Niezależnie od tego, jak bardzo potrafią zajść za skórę. Bardzo mi się podoba, że gra wynagradza dokładność i ciekawość: są różne wątki fabularne, które można po prostu… przeoczyć (co mi się, zresztą, przytrafiło i potem byłam zachwycona, że jeszcze takie rzeczy są do zrobienia). Fabuła jest bardzo prosta, ale z każdym kolejnym dniem, nową katastrofą spotykającą miasteczko i coraz większym stresem związanym z przygotowywaniem darów dla diabła napięcie robi się coraz gęstsze. Czuć duszną, osaczającą atmosferę i naprawdę da się wczuć w tę sytuację.

Gra naprawdę błyszczy w sekwencjach nocnych. Dawno nie widziałam tak nieszablonowych, liczących na inteligencję gracza i pasujących do settingu zagadek. Co prawda ludzie narzekają, że są aż zbyt kryptyczne, ale… ja to doceniam, zwłaszcza że gra zostawia tu i ówdzie sporo podpowiedzi. Jednak nie wystarczy tylko wymyślić o co chodzi – potem nie obejdzie się bez rozwagi i ostrożności, czego wymaga przeprawa przez surrealistyczne światy znajdujące się w domenie sług Złego. Czasem trzeba się orientować w terenie za pomocą „mapy” i odbicia księżyca w tafli wody, gdy jednocześnie czyhają na nas zamaskowane monstra; innym razem będziemy wypatrywać, które drzewa w lesie szeleszczą od krwiożerczych kruków, by ich uniknąć. Odganianie gryzących ciem i wabienie ich truchłami również robi wrażenie. To prawda, że momentami poziom trudności podnoszą błędy i niedoróbki, takie jak niesprawiedliwe hitboxy czy dziwnie wyznaczone strefy, gdzie można wejść. Ja jednak w tym podejściu – zarówno w kontekście odkrywania fabuły, jak i zagadek – się zakochałam, bo nie traktuje gracza jak idioty. Potyczki z bossami są w większości dość krótkie, ale potrafią zapadać w pamięć. Mogłyby być bardziej rozbudowane, ale nie narzekam, bo na ogół pod koniec nocnej sekwencji moja Elise i tak już ledwo żyła, a jej zdrowie psychiczne było poważnie naruszone…

Gra zajmuje około 12 godzin i ma 10 zakończeń, przy czym w trakcie jednego podejścia teoretycznie dałoby się złapać wszystkie (gdyby udało się zdobyć serca wszystkich panien i nie umrzeć przy tym z głodu), ale na pewno da się zdobyć pięć, będąc monogamistą. I to niewątpliwie cieszy.
Zresztą, Little Goody Two Shoes ogólnie cieszy. Pokazuje klimatyczną, delikatnie mroczną historię, która z każdej strony lśni od ilości włożonego wysiłku dewelopera i czystej miłości do tego pomysłu. Prezentuje przy tym także piękną grafikę, ma świetne zagadki i ciekawy setting. Szczerze polecam!

Producent: AstralShift
Wydawca: Square Enix Europe
Data wydania: 31 grudnia 2023 r.
Dystrybucja: cyfrowa i pudełkowa (wyłącznie Limited Run Games)
Waga: 1,8 GB
Cena: 89 PLN
Platformy: Nintendo Switch, PlayStation 5, PC, Xbox Series S/X



















Najnowsze komentarze