Bouncy Bulllets

Po premierze wyjątkowo udanego rebootu Dooma i zaskakującego poziomem kampanii fabularnej Titanfall 2 deweloperzy zaczęli przypominać sobie, jak ważne w shooterach jest satysfakcjonujące poruszanie się. Bouncy Bullets również próbuje przekonać do siebie gameplay’em mieszającym akrobację i wymianę ognia, lecz przez masę designerskich potknięć grą nie realizuje swojego potencjału. 

Pierwsze wrażenia nie są złe. Tytuł cieszy oczy jaskrawą, kolorową i nieco surrealistyczną oprawą, a elektroniczna ścieżka dźwiękowa naprawdę wpada w ucho. Na grę składa się kilkadziesiąt krótkich (czasami nawet kilkusekundowych) poziomów, w których celem jest przebycie przygotowanej ścieżki w jak najkrótszym czasie i dotarcie do pełniącego rolę mety portalu. Droga jest oczywiście wypełniona masą przeszkód – kolcami, kolorowymi blokami, sporymi przepaściami i oczywiście strzelającymi w naszą stronę przeciwnikami, których pokonać możemy dopasowując ich kolor do koloru naszych pocisków. Po chociaż najmniejszym draśnięciu natychmiast wracamy do początku levelu, a ustawiony w górnej części ekranu stopek zachęca do jak najszybszego ukończenia biegu.

Już po kilku sekundach od przejęcia kontroli nad postacią, zauważyć główny problem gry. Bouncy Bullets to shooter wymagający precyzyjnych ruchów. Tymczasem sterowanie jest nieintuicyjne, opóźnienie po naciśnięciu przycisku skoku zbyt wyczuwalne, a efekt „poziomu lodowego”, który objawia się w niepotrzebnym ślizgu próbie zatrzymania się, niepotrzebnie utrudnia rozgrywkę. Kontrolowanie gry na analogach Joy Conów zahacza o granicę grywalności. Trochę lepiej jest po podłączeniu Pro Controllera, a po paru frustrujących zgonach do koślawego sterowania można się przyzwyczaić. Wtedy jednak uwypuklają się inne problemy – nierówny poziom trudności, mała ilość mechanik urozmaicających zabawę i nawet kilkukrotne używanie tych samych projektów plansz.

Mimo to, kiedy uda nam się wbić w rytm i przymknąć oko na sterowanie, Bouncy Bullets potrafi dostarczyć kilkadziesiąt minut w miarę relaksującej rozrywki. Jest to w głównej mierze zasługa oprawy audiowizualnej i błyskawicznych respawnów, które pozwalają grze zachować swoje tempo. Jeśli zobaczycie grę w zakładce z promocjami, warto się zastanowić nad jej wypróbowaniem.


Ocena: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Ratalaika Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Petite Games
Wydawca: Ratalaika Games
Data wydania: 12 lipca 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 121 MB
Cena: 20 PLN

Gra jest również dostępna na PlayStation Vita w cenie 21 PLN.


Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Arli pisze:

    Mam czas, więc mogłabym dopisać jak wygląda port na psv.

    • Quithe pisze:

      No to będziemy też mieli takie informacje przy tej grze, dzięki 🙂

      • Arli pisze:

        Przetestowałam Bouncy Bullets na Vicie. Oprawa graficzna nie przypadła mi do gustu, gdyż na pierwszy rzut oka wygląda jak robiona na kolanie. Gra ma za to ładne neonowe kolory. W porównaniu do wersji na Switcha obiekty mają rozpikselizowane kontury i cienie, co kłuje w oczy. Gra chodzi płynnie, ale niestety sterowanie gałkami jest bardzo nieintuicyjne. Poziomy potrafią się powtarzać i ilość mechanik jest ograniczona, przez co odczuwałam lekkie deja vu. Ścieżka dźwiękowa ogranicza się niestety tylko do jednego zapętlonego utworu. Grało się w to w miarę znośnie, ale po jakimś czasie odczuwałam nudę i nie miałam ochoty do niej wracać. Dziękuję za podesłanie kodu 🙂

        Ocena: 4/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *