Crash Team Racing Nitro-Fueled

Fanem kartów i ogólnie wyścigów nie jestem, więc najpewniej to, że lubię Crasha, przyciągnęło mnie do Crash Team Racing.

Oczywiście padło na wersją odświeżoną o podtytule Nitro-Fueled, za przygotowanie której odpowiada obecny posiadacz praw do serii z jamrajem, czyli Activision, oraz podlegające mu studio Beenox. Oryginalna wersja wyszła w 1999 roku i stworzył ją Naughty Dog. Zastanawiam się teraz, czy miałem w ogóle okazję grać w pierwowzór. Mam jakieś mgliste wspomnienia, ale równie dobrze może to być pamięć o tym, że ta gra w ogóle była. W związku z tym żadnych porównań do oryginału tutaj nie oczekujcie. To samo dotyczy odniesienia się do Mario Kart 8 – nie grałem, więc się nie wypowiem (choć byłoby łatwo, wszyscy takie rzeczy robią!).

Zaczynamy od trybu fabularnego, w którym przyjdzie nam zmierzyć się z kosmitą, który postanowił najechać Ziemię. Mamy tę szansę, ponieważ zamiast od razu przejść do siania zniszczenia, rzucił wyzwanie mieszkańcom planety – jeśli wygrają wyścig z nim, to wszystkich oszczędzi. No i ruszamy stawić mu czoła, ale zanim dojdzie do potyczki z nim trzeba zaliczyć po pięć wyścigów na czterech arenach. Cztery z nich to „zwykłe” ściganie, ostatni jest pojedynkiem z bossem. Za pierwszą wygraną na danej trasie dostaniemy puchar. Możliwe są też kolejne podejścia, a w nich czekają wyzwania czasowe i z zbieranie liter C,T i R. To jednak nie wszystko, na arenach, poza wyścigami fabularnymi, kryją się różne inne dodatkowe. Jeden typ daje chociażby możliwość zbierania kryształów na czas. Odblokowuje się to wszystko odpowiednią liczbą konkretnych nagród (puchary, krzyże anch itp.). Daje to więc masę wyścigów z wieloma zachętami do ich powtarzania.

Nie każdy chce zdobywać odznaczenia, ale raczej większość lubi zachęty w formie zaliczenia małych wyzwań. W nagrodę za nie dostajemy kanistry nitro, których odpowiednia liczba odblokuje specjalne dodatki. Dostajemy też kasę, którą możemy wydać na zmiany karoserii, skórki dla postaci itp. Część z nich doda mały bonus do nitro używanego na trasie. Każda taka pomoc ma znaczenie, bo rozgrywka jest trudna (dla mnie była nawet cholernie trudna). Zacząłem od podejścia do klasyka, ale odpadłem po dziesięciu powtórzeniach drugiego wyścigu. W nowym trybie na medium nie poszło mi wiele lepiej – utknąłem na trzecim wyścigu. Nie zostało więc nic innego, jak lecieć na easy, i wtedy dopiero poszło. Żeby było ciekawiej, nieraz kończyłem wyścigi na styk, bo np. dostałem rakietą, bądź zyskałem dość dopalacza, żeby dogonić pierwszego tuż na linii mety i dostać pierwsze miejsce, mając ten sam czas co on. Jednak to tylko końcówki, emocji nie brakuje też na trasie. Przede wszystkim jest to wynik bardzo dobrego rozplanowania przeszkód i zakrętów. Nie brakuje też ekscytujących dodatków, jak tunel czasoprzestrzenny czy mięsożerne rośliny czyhające na  poboczu na nieuważnych kierowców.

Do wyboru mamy kilku zawodników, którzy różnią się statystykami, ale to rozróżnienie może się przydać dopiero przy grze z żywymi przeciwnikami. Jedziemy, trzymając X, prawie nigdy nie hamujemy, i co jakiś czas używamy przycisku przedmiotu. Dzięki porozstawianym w różnych miejscach skrzyniom możemy zdobyć różnego rodzaju bonusy, jak atak bombą czy obrona polem siłowym. Dzięki temu i sprawnie działającemu systemowi losowania bonusów element ten jest świetnym dodatkiem do gry. Żeby dodatkowo podkręcić emocje, twórcy dodali drift, z którego można wyciągnąć przyspieszenie; jest też przyspieszenie za udany wyskok. Wszystko to sprawiło, jak już wspomniałem, że musiałem wysilać się nawet na easy… W związku z tym ukończenie gry nawet na tej trudności uważam za sukces!

Mimo takiego bogactwa zawartości dla solowego gracza i tak w taką grę chce się grać z innymi. Ze Switchem w doku można to robić w cztery osoby. Natomiast tabletop z kolei daje splitscreena tylko na dwie osoby, za to wystarczy jeden joy-con na głowę. Jest też opcja gry przez sieć, która, oczywiście, wymaga abonamentu do gry online. Jeśli już go ktoś ma, to będzie mógł zagrać z innymi w miarę sprawnie działającym systemie wyszukiwania towarzystwa. W sumie nie tyle problemem jest to, jak działa, tylko że robi to dość wolno. Jednak jeśli połączenie załapie, to problemów z rozgrywką być nie powinno. Sam podchodziłem do zabawy z innymi kilkukrotnie i bawiłem się świetnie, co jest rzadkością dla mnie w grach ze współzawodnictwem. Obstawię, że miło mi było zobaczyć, że jednak nie jestem najgorszy, bo zwykle dwie, trzy osoby były za mną. A to znów potwierdza, że gra jest trudna, ale zachęcająca i motywująca.

Oprawa wizualna jest bardzo przyjemna, jeśli chodzi o projekt i wygląd plansz. Są bardzo różnorodne zarówno pod względem lokacji (lasy, laboratoria czy ruiny), ale cieszą też projektami przeciwników i dodatkami mocno nawiązującymi do trylogii. Jakość tej grafiki jest dobra, w sumie często nawet bardzo dobra. Czasem jednak widać małe spadki jakości, głównie w grze z innymi osobami, ale przy tej dynamicznej formie rozgrywki nie ma to żadnego znaczenia. Najwięcej do  życzenia pozostawiają czasy wczytywania. W dniu pisania recki pojawił się patch, który to poprawia, w związku z tym zamiast 40 sekund, wszystko ładuje się teraz w około 25. Trzeba mieć jeszcze na uwadze, że do wydania na karcie gra dociągnie dodatkowe 1,3 GB danych. W kwestii oprawy trzeba jeszcze wspomnieć o audio –zostało bardzo dobrze skrojone pod tę grę i bardzo przyjemnie się  z nim gra. W sumie tyle wystarczy.

Na Swicthu grałem w dwie produkcje o wyścigach kartów (All-Star Fruit Racing i Coffin Dodgers). Dawniej, na a innych platformach, też  zdarzyło mi się sięgać po ścigałki, ale tylko dwie mnie na trochę wciągały – Gran Turismo na PSX i WipeOut na Vicie. Dopiero  Crash Team Racing Nitro-Fueled pokazał mi, jak rzeczywiście przyjemne mogą być wyścigi, szczególnie przedstawione w tej szalonej, komediowej formie. Polecam każdemu, czy to zdolnemu, czy niezdolnemu w wyścigach. Zdecydowanie jest to jedna z tych gier, którym należało się odświeżenie i ponowne wydanie.


Ocena: 9/10


Producent: Naughty Dog, Beenox
Wydawca: Activision
Data wydania: 21 czerwca 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 10,2 GB
Cena: 169 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *