Assassin’s Creed III Remastered

W 2012 roku na naszą ukochaną Vitę ukazało się Assassin’s Creed: Liberation. Gra towarzyszyła „dużej” trójce i miała pokazać moc handelda Sony. Szału nie było, nie było też jednak wstydu, który towarzyszył Bloodlines z PSP. Za to dziś na Switchu zagramy zarówno w odświeżone Liberation, jak i w Assassin’s Creed III.

Jeśli przespaliście dekadę pod kamieniem, a ostatnią serią Ubisoftu, jaką pamiętacie, jest Prince of Persia, spieszę z krótkim streszczeniem. Seria Assassin’s Creed opowiada alternatywną historię naszej współczesności. Za pomocą Animusa możemy w niej odkrywać przeszłość, obserwując ją oczami naszych przodków. W tle pojawia się walka między dwoma organizacjami (Templariuszami i Assassynami) oraz koniec świata, któremu wypadałoby zapobiec. Pomóc mają w tym artefakty starożytnych cywilizacji, które rozsiane zostały po świecie. Szukamy więc ich śladów w przeszłości, dowiadując się, jak wielkie znaczenie miały na losy świata.

Idąc trym tropem, fabułę trójki możemy podzielić na dwie części – współczesną i dziejącą się w XVIII wieku. Ta pierwsza domyka wątek starożytnej cywilizacji, końca świata i Desmonda Milesa. Niestety, bez znajomości poprzednich części (niedostępnych na Switchu) łatwo się pogubić. Natomiast jeśli pamiętacie losy Desmoda z innych platform, to ta część sprawia zawód, ponieważ wątki pozamykano pospiesznie, odzierając opowieść z interesującej tajemniczości i mistycyzmu. Za to lepiej jest w przeszłości, w której wcielamy się w rdzennego mieszkańca Ameryki Północnej i przeczesujemy lokalne tereny oraz uczestniczymy w formowaniu się Stanów Zjednoczonych. Twórcy nie bali się pokazać niewolnictwa czy nieuzasadnionej przemocy, mam jednak wrażenie, że w niektórych scenach fabulrnych postacie niewiele robią sobie ze stosów ciał, które pozostawiają za sobą na ulicach Bostonu i Nowego Jorku.

Rozgrywkę Assassin’s Creed III też można podzielić na dwie części – walkę i eksplorację. Ta pierwsza wprowadza urozmaicenie w postaci pistoletów i muszkietów, jednak grupy przeciwników nadal zwalczamy mieczem, czekając na atak, który można skontrować. Z kolei skrytobójstwa nie odgrywają już tak wielkiej roli jak w poprzednich częściach, szkoda. Eksploracja zarówno zyskała, jak i straciła względem poprzednich części. Dużą część mapy zajmują nieodkryte jeszcze przez kolonistów tereny dzikie, mamy więc okazję poskakać po drzewach czy innych kamieniach. Niestety nie jest to zbyt intuicyjne i często miałem wrażenie, że postać za moment skoczy niekoniecznie tam, gdzie powinna. Miasta są mniej wertykalne niż znane z poprzedniczek Damaszek czy Rzym, a budynki są rzadziej rozłożone. Ma to sens przez względy historyczne (w końcu miasta te dopiero budowano), traci jednak na tym rozgrywka – przemierzanie miasta po dachach jest trudniejsze, mniej płynne, a czasem wręcz niemożliwe. Dlatego też przez większość czasu poruszałem się ulicami, co było po prostu nudne.

Nuda to w ogóle słowo, które często się przewija się w myślach podczas Assassin’s Creed III. Początkowe tempo fabularne jest bardzo niskie, mapa upstrzona jest nieinteresującymi znajdźkami, zaś jedyne poboczne zajęcia przynoszące radość to budowanie wioski i żegluga. Misje fabularne również nie zachwycają strukturą – idziemy za kimś (oczywiście postacie niezależne poruszają się z inną prędkością niż bohater, musimy więc co chwilę przystawać), walczymy, idziemy, rozmawiamy. Koniec. Czasem zdarzy się misja, w której niepostrzeżenie musimy przemknąć przez wrogi oddział czy fort, jednak nawet takie zadania poprzedzane są „spacerem” z NPC. O rozgrywce w Liberation możecie przeczytać w osobnej recenzji, ale od siebie dodam, że w stosunku do trójki jest to to samo, tylko mniej.

A jak wypada port obu gier z poprzedniej generacji konsol? Cóż, do ideału brakuje. Trójka działa w 1080p, Liberations w 900p (oczywiście w zadokowaniu) i są to liczby co najmniej zadowalające, obu grom czegoś jednak brakuje. Tytuł z Vity straszy ząbkami, antyaliasing praktycznie nieistnieje, wszystko jest więc zbyt ostre. Przygody Connora mogą pochwalić się trochę lepszymi teksturami niż oryginał, system oświetlenia pozostał jednak bez zmian, pozostawiając Amerykę szarą i depresyjną. Podmieniono też modele postaci, co niestety muszę zaliczyć na minus – wybałuszone oczy do dziś śnią mi się po nocach. Na plus język polski dostępny w obu tytułach i obecność wszystkich dodatków.

Animacje postaci są ok, ale szału w 2020 roku nie robią. Klatkaż to już totalne szaleństwo – AC III stara się trzymać 30, ale bardzo mu to nie wychodzi (choć i tak jest lepiej niż na PS3). Natomiast Liberations nie ma żadnej blokady, czasem więc mamy 40 obrazków na sekundę, a czasem 20, Wygląda to koszmarnie i nie wiem, która z tych dwóch gier prezentuje się gorzej w ruchu. Z audio nie jest lepiej, słychać wyraźnie niski bitrate, a w niektórych miejscach słabo wyregulowano głośność dialogów.

Nie tak powinno się robić remastery. Switch wielokrotnie pokazał, że jest silniejszy niż X360 i że daje sobie radę nawet z grami z obecnej generacji konsol. Spadki klatkażu w wydanym w 2012 roku AC III, a tym bardziej w portowanym z Vity Liberation, są więc niedopuszczalne. Znać lub zagrać wypada, jednak za samą jakość portu Ubisoft dostaje karnego jeżyka.


Plusy:

  • wszystkie DLC
  • Liberations w gratisie
  • AC III to po prostu dobra gra

Minusy:

  • jakość portu woła o pomstę do nieba
  • struktura niektórych misji

Ocena: 6,3/10


Producent: Ubisoft
Wydawca: Ubisoft
Data wydania: 21 maja 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 15 GB
Cena: 159,90 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier.

play-asia_mypsvita


Możesz również polubić…

5 komentarzy

  1. Quithe pisze:

    No, na Vitę jest znacznie mniej gier do opisania 😉 Ale będzie coś, konkretnie Reed w czwartek, Knightin’+ w poniedziałek lub wtorek 🙂 O Ganbare też napiszemy, ale z wersji na Switcha.

    • Skorrpion pisze:

      Zdaję sobie z tego sprawę ale coś tam wartego uwagi się pojawiło, jednak wolę wstrzymać się z zakupem i poznać Waszą opinie. Czyli już wszystko wiem, mogę czekać spokojnie. xP

    • Skorrpion pisze:

      * i dziękuje, że dalej zajmujecie się tematem Vity – nie znam innych polskich portali, które by coś pisały na jej temat. Chyba, że mowa o jakiś negatywnych wiadomościach, to wtedy się rozpisują.

      • Quithe pisze:

        Dzięki za miłe słowa i tak jak obiecaliśmy, pociągniemy nowe wpisy związane z Vitą tak długo, jak tylko się da 🙂

  2. Skorrpion pisze:

    To już piąta z rzędu recenzja na switcha, kiedy zaplanowane recenzje gier na PS Vite, bo przyznaje, trochę zaczynam się już niecierpliwić? xP

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.