Disc Room

Tańczący z Tarczami.

Mam wrażenie, że śmiercionośne tarcze obrotowe były częścią gier video od zawsze. Ciężko bowiem chyba o element otoczenia głośniej krzyczący „jak mnie dotkniesz to zginiesz”, skoro każdy dzieciak chociaż raz w życiu widział dorosłego bawiącego się wyjącą szlifierką. Disc Room bierze to ten wielokrotnie powracający motyw i buduje wokół niego całą rozgrywkę.

Cel jest jeden. No, czasami dwa. Ewentualnie trzy. Widzicie, Disc Room to gra w całości opierająca się na poruszaniu się po niewielkich pomieszczeniach opuszczonej stacji kosmicznej i unikaniu wirujących dysków. Zwykle jednak naszym zadaniem jest nie tylko zabawa z tarczami w kotka i myszkę. Każdy z pokojów stanowi oddzielny poziom z innym rozstawieniem tarcz. Wszystko pokoje są ze sobą połączone i razem tworzą zwartą mapę, po której możemy się poruszać przed grą właściwą. Oznacza to, że każdy z pokojów ma przynajmniej jedne drzwi prowadzące do kolejnych poziomów. Dlatego najczęściej gra prezentuje nam dwa lub trzy zdania, których wykonanie pozwoli nam na przejście dalej.

Najbardziej typowym jest oczywiście unikanie śmierci przez określoną liczbę sekund. Ale czasami gra zmusza nas do tego, abyśmy zostali rozcięci na pół przez wszystkie typy tarcz znajdujących się w danym levelu. Często też zmuszani jesteśmy do powrotów do wcześniej ukończonych poziomów, albowiem wrota blokujące kolejny pokój zostaną otwarte, na przykład, dopiero po wytrzymaniu przynajmniej dziesięciu sekund we wszystkich odblokowanych do tej pory poziomach

System ten bardzo mi się podoba. Po pierwsze, wprowadza on do gry pewną nieliniowość. Choć gra zawsze kończy się walką z finałowym bossem, droga do niego dla każdego z graczy powinna być trochę inna. Dodatkowo daje to spore pole do popisu speedrunerom. Po drugie, jeśli jakieś zadanie sprawiać nam będzie zbyt wiele problemów (a uwierzcie mi – jakieś na pewno się znajdą), możemy je tymczasowo pominąć i wrócić do niego, gdy nabierzemy wprawy. Mało tego, gra posiada kilka sekretów, do których dotarcie wymaga nie tylko umiejętności, ale też chwili główkowania.

Nie miejcie jednak złudzeń – to gra o umieraniu i dobitnie mi o tym przypomniał ekran „finałowy”. Ponad tysiąc dwieście zgonów, niecała połowa z tego przy okazji walki z ostatnim bossem. Zajęło mi to pięć godzin, ale chętni mogą ten czas podwoić za sprawą „hard mode”, który odblokowuje się po finalnej walce i posiada własny zestaw jeszcze trudniejszych poziomów.

A mimo to jest to gra zaskakująco relaksująca. Całe sterowanie ogranicza się do drążka analogowego i jednego przycisku, za pomocą którego aktywujemy wybraną zdolność specjalną (na przykład chwilowe spowolnienie czasu). Rozpoczęcie kolejnego podejścia po śmierci jest natychmiastowe, dzięki czemu syndrom „jeszcze jednej próby” jest tutaj bardzo wyczuwalny, bo zawsze może nam się udać pokonanie swojego dotychczasowe rekordu i jedną sekundę. No i bardzo spodobało mi się to jak twórcy rozwiązali problem poziomu trudności. Nie ma tutaj typowego „easy mode”. Zamiast tego w opcjach dostosować możemy między innymi prędkość samych tarcz lub całej gry. Jest to idealne rozwiązanie na dostosowanie doświadczenia pod własne preferencje dla osób szukających mniej stresującego wyzwania lub radzących sobie z różnego typu niepełnosprawnościami.

Disc Room dobrze zaprojektowana, wymagająca, ale przy tym uczciwa gra. Zaskoczyło mnie też to jak konsekwentnie twórcom udało się utrzymać poczucie odosobnienia i gęsty klimat przy użyciu solidnej ścieżki dźwiękowej i kreskówkowej grafiki. Jeśli nie boicie się gier zmuszających do ciągłego poprawiania swoich wyników, poczujecie się jak w domu. Jest to też jedna z tych produkcji, w którą znacznie lepiej grało mi się w trybie handheld z powodu sprowadzonego do minimum input laga. Jeśli preferujecie więc ten tryb lub posiadacie Switcha Lite, nie musie się martwić, że gałki analogowe w Joy Conach okażą się zbyt mało precyzyjne.


Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy Devolver Digital
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Kitty Calis, Jan Willem Nijman, Terri Vellmann, Doseone
Wydawca: Devolver Digital
Data wydania: 29 października 2020
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 392 MB
Cena: 60 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *