Disgaea 6: Defiance of Destiny

Nie kliknęło…

Disgaea to zdecydowanie zasłużona dla gatunku taktycznych RPG seria. Z dobrym przyjęciem krytyków i graczy nie zawsze w parze idzie jednak zadowalająca sprzedaż. Nippon Ichi Software od jakiegoś czasu zmaga się z problemami finansowymi, przez co produkcja szóstej części serii okazała się być bardzo skomplikowana. Niestety tym razem nie mamy do czynienia z historią underdoga, któremu wbrew wszystkim przeciwnościom udało się zwycięsko dojść na szczyt.

Dla jasności – Disgaea 6 była dla mnie pierwszym prawdziwym zetknięciem z serią, w kierunku której zerkałem nieśmiało już od jakiegoś czasu. Pomyślałem, że zupełnie nowa odsłona będzie idealnym punktem wejścia dla takich nowicjuszy jak ja. Disgaea 6 okazała się być jednak grą frustrującą, najeżoną problemami technicznymi i wadliwą w samym założeniu.

Grając w szóstkę przez cały czas czułem się jakbym obcował z tytułem pochodzącym ze smartphonów. O ile bowiem gry tworzone z myślą o konsolach i PC zwykle chcą przyciągnąć gracza do ekranu na długie godziny, wiele gier mobilnych celuje w krótkie, czasami kilkuminutowe sesje. W nich najważniejsze jest tak naprawdę przygotowanie naszych jednostek i zarządzanie zasobami. Po tych kilku minutach możemy na spokojnie schować telefon do kieszeni, a gra decyduje o wyniku starcia działając w tle.

I właściwie rozgrywka w Disgaea 6: Defiance of Destiny wygląda bardzo podobnie. Już w pierwszych minutach gry bombardowani jesteśmy szeregiem opcji pozwalających na dostosowanie statystyk i zachowania sztucznej inteligencji do naszych potrzeb. Liczy się nie tylko wyekwipowanie jak najlepszych przedmiotów, ale też rozwijanie skilli, dobór odpowiednich jednostek, wybór buffów stałych, wybór buffów tymczasowych itd. W hubie znajdziemy nawet sklep z cheatami, w którym możemy decydować o nagrodach otrzymywanych po zakończenia bitwy. Zamiast EXP bardziej zależy ci na pieniądzach? Nic nie stoi na przeszkodzie, aby całkowicie zrezygnować z punktów doświadczenia i skupić na na zarabianiu monet. Minmaxowanie celowo ociera się tutaj o absurd. Poziom doświadczenia postaci dobijać może nawet do 99 999 999 levelu, co pozwala na zadanie nawet 10 kwadrylionów obrażeń (czyli jedynki i 25 zer).

Taka ilość systemów oczywiście przytłacza, chociaż z drugiej strony gwarantuje też niespotykaną często głębię. Perfekcjoniści mogą spędzić w hubie kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem każdej potyczki. Problemem leży w tym, że same potyczki nie są warte aż tak sporej uwagi.

System walki Disgaea 6 całkowicie zabił u mnie jakikolwiek entuzjazm w stosunku do gry. Potyczki rozgrywają się w systemie turowym na szachownicy, po której poruszają się nasze i wrogie jednostki. Poza wspomnianymi absurdalnymi liczbami wyskakującymi na ekranie system walki nie ma na siebie żadnego specjalnego pomysłu, który by wyróżniał grę na tle innych przedstawicieli gatunku. Najgorsze jednak, że sam wybór akcji jest niesamowicie nieintuicyjny i żmudny. Wykonanie ruchu jedną postacią oznacza zawsze przeklikiwanie się przez kilka ekranów, a nasza drużyna zwykle składa się z kilkunastu postaci. Co najdziwniejsze – czuć, że toporność sterowania jest celowa. Gra nie chce abyśmy sami przejmowali kontrolę nad postaciami. Zamiast tego mamy doprowadzić statystyki drużyny do perfekcji, aktywować opcję auto-battle i obserwować walkę bez ingerowania w jej przebieg.

Więc tak, Disgaea 6 byłaby naprawdę solidną grą mobilną. Mówimy jednak o kosztującym ponad 200zł tytule “ekskluzywnym” (o tym za moment) na konsolę Nintendo. Zdaję sobie sprawę z istnienia niszy, której członkowie lubią spędzać całe wieczory przeczesując się przez kolejne ekrany statystyk minmaxując każdy możliwy element gry. Jeśli jesteście jedną z takich osób, być może Disgaea 6 to gra dla was. Ja odczuwałem jednak tylko frustrację.

Strona techniczna również mnie zawiodła. Disgaea 6 to dosyć ciekawy przypadek. W Japonii gra trafiła jednocześnie na Switcha oraz PS4. Jednak za zachodzie jest to na ten moment tytuł ekskluzywny dla Switcha. Można by w związku z tym pomyśleć, że optymalizacja stoi na wysokim poziomie – szczególnie, że od strony graficznej produkcja wygląda na coś z czym bez problemu powinien sobie poradzić Xbox 360.

Disgaea 6 na Switchu posiada jednak trzy tryby graficzne – pierwszy preferuje rozdzielczość, drugi framerate, a trzeci balansuje między dwoma pozostałymi. W trybie preferującym rozdzielczość 30FPS to marzenie ściętej głowy. W trybie preferującym framerate jakość obrazu oscyluje gdzieś w rejonach 360p (nawet w trybie TV). Dlatego najlepiej pozostać przy trybie zbalansowanym, który wciąż pozostawia wiele do życzenia, ale przynajmniej zapewnia relatywnie stabilną wydajność i czytelność otoczenia. Żaden z trybów nie zakrywa jednak tego, że szata graficzna Disgaea 6 również nie prezentuje się zbyt korzystnie w porównaniu do poprzednich części serii. To pierwsza Disgaea korzystająca z całkowicie trójwymiarowych modeli i niestety nie umywają się one do pixelartowych sprite’ów z poprzednich odsłon.

Mimo wszystko trzeba przyznać, że Disgaea 6: Defiance of Destiny to bardzo specyficzny tytuł, który ma odwagę próbować czegoś oryginalnego. Fani serii oczywiście dalej znajdą tutaj specyficzny humor i barwny zbiór postaci, z których znane były poprzednie części. Dla mnie ciekawy premise był zbyt małą zachętą, abym miał ochotę na władowanie w siebie kilku puszek energetyka pozwalającym mi na niezaśnięcie przy konsoli. Wciąż jednak – jak wspomniałem, jestem pewny, że znajdą się osoby, dla których taki styl zabawy okaże się być uzależniający. Na szczęście dla zainteresowanych, w eShopie znajduje się demo gry. Nowicjusze tacy jak ja powinni jednak zacząć swoją przygodę od którejś z poprzednich gier z cyklu – na szczęście na Switchu wybór jest spory.


Trudno powiedzieć…


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Nippon Ichi Software
Wydawca: NIS America
Data wydania: 6 lipca 2021 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 6.3 GB
Cena: 240 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *