Nintendo Entertainment System Controllers

W bibliotece gier, które każdy posiadacz Nintendo Switch Online może w dowolnym momencie ograć, znajduje się już ponad pół setki gier z samego NES-a. Nie jest tajemnicą, że tak oldskulowe tytuły trzeba ogrywać na krzyżaku, a tego albo nie posiadamy, jeśli korzystamy z Joy-Conów, albo też jest on mało przyjazny w użytkowaniu, jeśli preferujemy Pro Controllera. Oczywiście na rynku jest mnóstwo padów firm trzecich (np. świetne kontrolery 8BitDo, takie jak SF30 Pro czy SN30 Pro+), ale czy są lepsze od oryginalnego sprzętu sygnowanego logo wielkiego N? Sprawdźmy! Zapraszam na test padów Nintendo Entertainment System Controllers dla Nintendo Switcha.

W skromnym, ale eleganckim opakowaniu wprost z wysp brytyjskich przybywają do nas aż dwa kontrolery, niemalże identyczne z odpowiednikami sprzed prawie 40 lat. Kto miał okazję z nimi obcować w polskich dzikich latach 90-tych, poczuje się od razu jak w domu już po pierwszym kontakcie z ich współczesnymi reinkarnacjami. Jaskrawoczerwone przyciski mają charakterystyczne wgłębienia, a klikanie w nie to sama przyjemność. Co więcej, w połączeniu z precyzyjnym krzyżakiem sprawiają wrażenie lepszej kontroli nad bohaterem. Nie jestem tego w stanie oczywiście podeprzeć żadnymi dowodami, ale przeświadczenie jest bardzo silne.

Względem oryginału zaszło jednak kilka zmian. Po pierwsze, kontrolery są bezprzewodowe, a tym samym posiadają baterie. W żaden sposób nie wpływa to negatywnie na ich wyważenie – pady wciąż leżą w dłoniach pewnie i przyjemnie. Ładowanie do pełna trwa ok. 3,5 godz., a nabite pod gwizdek baterie pozwalają na aż 20 godzin zabawy. Wizualnie najwięcej zmian zaszło w ich górnej części, w której pojawiły się szyny pozwalające je połączyć z jednostką centralną Switcha. Z racji tego, że nie posiadają żadnych dodatków wejść, podpięcie ich do bocznej części konsoli jest jedyną opcją ładowania. W szynie dodatkowo pojawiły się przyciski L oraz R, które odpowiadają odpowiednio za zrzut ekranu oraz powrót do menu głównego konsoli.

To, co mnie szczególnie urzekło w tych dwóch uroczych replikach, to jakość wykonania. Do ich stworzenia wykorzystano tylko materiały najwyższej jakości. Obudowy są wprawdzie bardzo twarde, ale dzięki temu są też solidne, a ostatecznie też przyjemne w dotyku. Środkowe panele pokryto lekko chropowatym, ale również miłym w kontakcie ze skórą plastikiem, a całość wieńczą doskonałej jakości nadruki. Montaż to również klasa sama w sobie – mimo wielkiego napisu Made in China, nie ma tutaj ani grama chińszczyzny. Wszystko świetnie do siebie przylega i jest bardzo ładnie spasowane. Nienawidzę tego określenia, ale to naprawdę są produkty klasy premium. Są tak atrakcyjne wizualnie, że jeden z nich od dawna zamiast lądować w szufladzie dumnie zdobi jedną z moich półek.

Recenzowany sprzęt ma jednak na co najmniej trzy problemy. Po pierwsze, by móc go kupić, trzeba być aktywnym subskrybentem Nintendo Switch Online. Po drugie, poza drobnymi wyjątkami, nadaje się on tylko i wyłącznie do klasyków z abonamentu, gdyż z wiadomych względów został wykastrowany z przycisków. Zaliczenie nawet najprostszych pod względem sterowania współczesnych produkcji jest zazwyczaj niemożliwe. Kontrolery nie zadziałały nawet w recenzowanym ostatnio przeze mnie Inside, a więc grze wykorzystującej tylko dwa przyciski – z nieznanego mi powodu bezimienny bohater produkcji stał się dodatkowo nieruchomy, gdyż tytuł nie wykrywał krzyżaka. Zdaję sobie sprawę, że nikt nie kupi tychże kontrolerów, aby grać w Astral Chain, ale konkurencja w ostateczności to umożliwia. Co gorsza, kontrolery Nintendo miewają większe lub mniejsze problemy nawet z wydawanymi na nowo grami retro spoza abonamentu. Przykładowo, w składance z Mega Manami przyciski najpierw trzeba odpowiednio zmapować, ale po uporaniu się z tą niedogodnością gra się rewelacyjnie. Czy jednak na tyle rewelacyjnie, aby wydać przy dzisiejszym kursie funta ponad 300 zł? To właśnie jest trzeci ze wspomnianych zarzutów. Sprzedawana pojedynczo konkurencja jest dużo tańsza, a w dodatku więcej potrafi…

Jeśli jednak z wypiekami na twarzy ogrywacie kolejne tytuły z biblioteki klasyków NES-a, zakup padów Nintendo mogę ostrożnie polecić. Dużo rozsądniejszym rozwiązaniem będzie jednak zakup sprzętu innego producenta, który posiada pełną liczbę przycisków. Poza zastosowaniem do gier 2D, taki pad sprawdzi się przecież również chociażby w czasie wieloosobowych sesji ze znajomymi.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.