LANGRISSER I & II

Ukończyliście Fire Emblem: Three Houses i nie możecie doczekać się kolejnej części serii? Cóż, na kolejną pełnoprawną odsłonę lub remake Genealogy of the Holy War przyjdzie nam pewnie jeszcze poczekać. W międzyczasie jednak uwagę fanów gier Intelligent Systems powinien przykuć remake dwóch pierwszych części Langrisser – gier niemal bliźniaczo podobnych do pierwszych odsłon Fire Emblem, choć wyróżniającymi się w kilku kluczowych elementach.

Oryginalny Langrisser, znany amerykanom pod nazwą Warsong, pojawił się na Segę Mega Drive niemal równo rok po premierze Fire Emblem: Shadow Dragon and the Blade of Light i bez odpowiedniej wiedzy gry te można bardzo łatwo pomylić. Obie łącza w sobie taktyczną rozgrywkę przypominającą szachy z rozwojem postaci typowym dla RPG, podejmują stylistykę high fantasy i oddają w ręce gracza jednostki będące pełnoprawnymi postaciami o własnej charakterystyce i cechach.

Przeciwnicy również dzielą się na dowódców i podległych. Wyeliminowanie tych pierwszych automatycznie oznacza usunięcie z mapy ich podopiecznych, choć skupienie się najpierw na zwykłych żołnierzach owocuje bonusowymi punktami doświadczenia.

Najbardziej oczywistą rzeczą wyróżniającą Langrissera pod względem gameplay’u są jednak właśnie jednostki. Choć filarami naszej armii są pełnokrwiści bohaterowie drugoplanowi, każdy członek drużyny dowodzi też kilkoma najemnikami. Każdym poborowym możemy sterować oddzielnie lub wydawać im proste komendy (np. szarża w kierunku najbliższego wroga lub podążanie za swoim dowódcą). W trakcie rozgrywania jednej mapy kontrolować możemy nawet ponad trzydzieści postaci. Jednocześnie same rozmiary aren nie są szczególnie duże, co zmusza do staranniejszego rozstawiania jednostek w okolicach wąskich przejść (na przykład drzwi). Może się bowiem okazać, że wojaki, których akurat potrzebujemy ze względu na ich specyficzne zdolności, znajdują się na samym końcu kolejki i nie mogą przedostać się na front grupy, gdzie akurat ich potrzebujemy. W przeciwieństwie do Fire Emblem, pokonani bohaterowie nie umierają na zawsze i możemy z nich dalej korzystać w późniejszych części gry. Przez to rozgrywka jest znacznie mniej wymagająca i bardziej relaksująca.

Pomiędzy rozdziałami możemy oczywiście zmieniać statystyki żołnierzy w niezbyt skomplikowanym menu. Do każdej postaci da się przypisać trzy części ekwipunku (broń, zbroję i akcesorium), które odpowiednią zmieniają ich statystyki. Dostępne jest też drzewko pozwalające na zmianę klas postaci w zamian za zebrane przez każdą z nich punkty rozwoju. Odblokowanie silniejszej klasy nie tylko zwiększa statystyki postaci, ale też pozwala na zatrudnianie nowych i silniejszych typów najemników, aktywację nowych zdolności specjalnych oraz czarów magicznych – zarówno tych destrukcyjnych jak i wspomagających sojuszników.

Przez lata Langrisser wyróżniał się też swoją nieliniowością i zostało to zachowane w remake’ach. Fabuły obu gier to z pozoru typowa dla lat dziewięćdziesiątych sztampa, w której główny bohater/młody książę musi powstrzymać siły ciemności przed przejęciem władzy nad światem poprzez odnalezienie legendarnego miecza, czyli właśnie tytułowego Langrissera. Jednak nasze działania i decyzje mają olbrzymi wpływ na bieg wydarzeń gry. Choć zabieg ten został wprowadzony dopiero przy okazji Der Langrisser – dopakowanego portu dwójki przygotowanego z myślą o Super Nintendo, również pierwsza gra została zaktualizowana pod tym względem. Oznacza to, że remake Langrissera I posiada osiem, a Langrisser II aż trzynaście ścieżek zakończonych różnymi finałami. Decyzje mają znaczenie do tego stopnia, że frakcja będąca naszym głównym przeciwnikiem w jednej ścieżce, może stać się naszym sojusznikiem w trakcie kolejnego playthrough. Pozwala to spojrzeć na bohaterów gry z zupełnie innej perspektywy i pomaga w budowaniu świata. Tak więc pomimo tego, że pierwsze ukończenie obu gier w kolekcji powinno zająć wam maksymalnie trzydzieści godzin, można z nich wyciągnąć znacznie, znacznie więcej.

Klasyczna i zremasterowana oprawa graficzna.

Od strony audiowizualnej kolekcja naturalnie doczekała się sporego upgrade’u w porównaniu do szesnastobitowych oryginałów. Gra jest w całości dwuwymiarowa, a odpowiedzialne za kolekcję studio Chara-Ani przygotowało masę nowych teł i płaskich modeli bohaterów. Zremasterowane mapy wyglądają moim zdaniem znacznie lepiej i są zdecydowanie czytelniejsze. Od nowych designów bohaterów na kilometr czuć styl generycznego współczesnego anime, a ich szczegółowość pozostawia sporo do życzenia. Na szczęście twórcy najwidoczniej przewidzieli ewentualne oburzenie fanów, dzięki czemu w opcjach gry możemy znaleźć cztery opcje graficzne. Mamy więc do dyspozycji w pełni zremasterowany art style, zremasterowane mapy połączone z klasycznymi modelami postaci (w stylu generycznego anime z lat dziewięćdziesiątych), klasyczne mapy połączone ze zremasterowanymi postaciami oraz w pełni klasyczny art style. Dzięki temu możemy całkowicie przystosować styl wizualny do własnych preferencji. Przyczepić mogę się jedynie do faktu, że w opcji klasycznej jednostki poruszające się po mapie i część miniaturek trzecioplanowych postaci wciąż korzystają z grafik zrealizowanych w nowoczesnym stylu, który zbytnio się wybija na tle reszty.

Wybrać możemy też między oryginalną i nową ścieżką dźwiękową. Niestety, nowy soundtrack jest bardzo nierówny. Część nowych aranżacji jest świetna, część brzmi jak utwory pochodzące z wiejskiego jarmarku. Dodatkowo muzyka zdaje się być przypisana losowo rozgrywanych map, co potrafi całkowicie zabić jakąkolwiek dramaturgię niektórych fragmentów historii. Na plus zaliczyć można przynajmniej dodanie całkiem solidnego japońskiego voice actingu.

Każdy atak skutkuje przyjemną, ale nieco przydługą, animacją. Na szczęście można je na stałe wyłączyć w opcjach gry.

Brakuje mi też kilku innych opcji. Na przykład nie mogę zrozumieć niemożliwości pomijania ruchów przeciwników. Na jednej mapie znajdować może się kilkadziesiąt wrogów, a my musimy obserwować ruch każdego z nich, czasami przez ponad minutę. Sugerowany poziom trudności jest też dosyć niski, a trudniejszą opcję wybrać możemy dopiero po ukończeniu chociaż jednej ścieżki każdej z gier. Pomimo tych mankamentów trzon rozgrywki w Langrisser I & II pozostał jednak bardzo solidny i jeśli Three Houses nie zgasiło waszego pragnienia na taktyczne RPG-i na Switchu, warto się tą kolekcją zainteresować.


Ocena: 7/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Chara-Ani
Wydawca: NIS America
Data wydania: 13 marca 2020 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1.6 GB
Cena: 200 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *