My Girlfriend is a Mermaid!?

Czasem dziwne pomysły się sprawdzają i przyjemnie spędza się przy nich czas. Niestety koreańska visual novela z syrenami nie umiliła mi czasu.

Po My Girlfriend is a Mermaid!? sięgnąłem, ponieważ stworzyło ją to samo studio, które wcześniej poznałem dzięki The Fox Awaits Me. Nie liczyłem, że gry będą podobne, ale miałem nadzieję, że będą podobnie ciekawe. Niestety Syrena poszła w stronę historii bardziej komediowej, co nie wyszło jej na dobre. Jest też trochę dramatu, ale nie jest aż tak eksponowany. Może gdyby twórcy położyli większy nacisk na zgłębienie relacji protagonisty z rybią kobietą, wyszłaby z tego bardziej ciekawa opowieść? Tego się już pewnie nie dowiemy. Właśnie się zorientowałem, że ledwo zacząłem ten tekst, a już zmierzam do podsumowania… Coś podobnego wydarzyło się, gdy próbowałem odkryć drugi z dziewięciu endingów – ledwo odpaliłem grę na nowo i przewinąłem do wyboru, który otwierał nową scenkę, a już mi się odechciało to ciągnąć. Ale nawet mnie to nie dziwi, już od początku coś mi tej produkcji nie leżało, a mniej więcej od połowy dotarcie do choć jednego zakończenia musiałem wymęczyć (w tym część tekstu pominąć…). Dobra, teraz mogę zacząć od początku.

Wygląd Ion pokazany na okładce pudełka i ikonce w eShopie jest zbyt odmłodzony w stosunku do przedstawienia w grze.

Głównym bohaterem gry jest Hiroto (po koreańsku żadnego „Hiroto” nie słyszałem), który wraca na lato do rodzinnej wsi. My poznajemy go, gdy nagle się ocknął, cały mokry, a nad nim wisiała ponętna (przynajmniej od pasa w górę…) dziewczyna. Kolejne kilka spojrzeń i szok. Po pierwsze, chłopak zna tę nastolatkę – to jego przyjaciółka z dzieciństwa o imieniu Ion! Po drugie, okazuje się ona być syreną. Dlaczego nią jest, dowiemy się dopiero z jednego z dostępnych endingów. W międzyczasie przyjdzie nam przez sześć dni spędzać z nią czas we własnym domu i na łonie okolicznej przyrody. Scenarzyści najwyraźniej nie mieli pomysłu na poprowadzenie akcji tylko pomiędzy tą dwójką, więc dokooptowali jeszcze dwie osoby. Pierwszą jest kolejna syrena, tym razem w wieku około dziesięciu lat, która jest po prostu pełnym energii głupim dzieciakiem, na dodatek bez pamięci krótkotrwałej. Druga osoba to Rin, nie wiadomo, czy kapłanka, czy kapłan, bo wygląda jak kobieta, ale określa się jako facet, a na dodatek jest opętana przez agresywnego ducha.  Z racji problemów z tożsamością płciową osoba ta też ma dużą kolekcję gejowskiego porno.

Ubłocone, rozdarte, irytujące stworzenie, czyli Petako.

Fabuła to kilka dni na wsi, nic specjalnego się nie dzieje, są właściwie tylko dwie tajemnice, więc skupię się na postaciach i dlaczego ta komedia do mnie nie trafia. Hiroki, przynajmniej według angielskiego przekładu, jest uczniem liceum, chyba nawet pierwszej klasy? Jeśli dobrze przeczytałem i tłumacz się nie walnął, jest to wręcz idiotyczny wybór wieku. Gdyby był studentem pierwszego roku studiów, byłoby trochę lepiej, ale nie wygląda na to, żeby tak było. Chłopak rzuca takie teksty i rozważania, które za cholerę nie kojarzą mi się z takimi młodymi osobami. Freud, określanie się jako człowiek nauki, nieokiełznany popęd seksualny (OK, to jeszcze, to dziwny wiek jest), ale znowu nie pasuje tu słownictwo, którego używa. Ion z kolei mówi bardzo niewiele, zachowuje się dziwnie, np. co chwilę wali głową o ścianę i ogólnie jest mało interesującą potencjalną partnerką. Petako jest strasznie hałaśliwa  i wprowadza słaby slapstick. Z kolei Rin jest już przerysowana w każdą możliwą stronę i gdy na początku wspomniałem o przewijaniu tekstu, to miałem na myśli fragmenty z nią. Ani jest dwupłciowość, ani obsesja na punkcie męskiego porno, które odbija się też na syrenach, nie wzbudziła nawet hihnięcia u mnie. Dodatkowo zabawność sytuacji mają podbijać denne dźwięk, jak śmieszna melodyjka, pogłośnione uderzenie itp.

Kto z Was byłby skłonny skrzywdzić kogoś w obronie swojej kolekcji porno?

Niestety tych efektów dźwiękowych nie można wyłączyć. Taka zagrywka pojawiła się też Mircalce Snack Shop i opcję wyciszenia ich bardzo pochwaliłem. Wspominam o tej produkcji także z dodatkowego powodu – koreański głos syreny Ion rozpoznałem od razu, bo dwa miesiące temu czytałem historię królowej Soli. Niestety, choć wtedy polubiłem tę aktorkę głosową, tak teraz nie była pocieszaniem. Gdyby ktoś wolał, to w grze znajduje się też dubbing japoński. Jeśli chodzi o muzykę, to raczej nie mam uwag. Natomiast grafikę spokojnie mogę określić jako ładną, zarówno pod względem postaci, jak i teł. A pojawiający się co jakiś czas dekolt Ion bardzo rozprasza… To pewnie celowy zabieg, żeby nie patrzeć na dolną część jej ciała…

Takie teksty też nużyły.

My Girlfriend is a Mermaid!? jest chyba pierwszą VN-ką, na której się solidnie zawiodłem. Nie, żebym miał jakieś oczekiwania, tak samo jak nie miałem wobec tytułów z serii Sakura, ale właściwie wszystkie przeczytane w novelkowym queści tytuły zainteresowały mnie wystarczająco, żebym nie czuł zmęczenia czy znudzenia nimi aż do napisów końcowych. Cóż, w końcu musiałem trafić na coś słabszego. Przypuszczam, że znajdą się osoby, którym specyficzny humor tej pozycji może przypaść do gustu, ale nie będzie ich raczej wiele. Nawet sam romans jest tu mało interesująco przestawiony. Pozycja nie jest na tyle tragiczna, by radzić „omijać ją z daleka”, więc zostaje mi wstawić „trudno powiedzieć”, jednak z podkreśleniem – dobrze się zastanówcie, czy cena jest adekwatnie niska do w miarę wysokiej szansy, że nie będzie Wam się chciało tego czytać.


Trudno powiedzieć


Producent: Talesshop, Cosen
Wydawca: Sekai Games
Data wydania: 28 lutego 2019 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,6 GB
Cena: 100 PLN

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.