Starcie podnóżków z pianką pamięciową (Diablo, Spacetronik, Mozos)


Spacetronik Hoffy SPE-M03


Drugi podnóżek kupiłem wkrótce po Diablo głównie z myślą o dopiero co wspomnianym zestawie blatu ze stołkiem barowym. Wybór padł na Specetronika z powodu wysokości – też ma 18 cm i rozkłada się na dwie części (13 + 5 cm). Był niemal dwa razy tańszy niż „produkt gamingowy”, więc nie spodziewałem się jakiejś super jakości. Pierwsze, co zwróciło w nim uwagę, to jak bardzo złamany i wciśnięty w zgrzewaną folię był zamówiony podnóżek. Do tej pory na siatkowym materiale dolnej płaskiej części widać miejsce, w którym był zgięty. Na szczęście część zasadniczo ważniejsza, czyli górna, wyprostowała się ładnie, a pianka potwierdziła, że jest typu memory. Miałem wątpliwości, bo ani na stronie producenta, ani w sklepach nie było potwierdzenia – jedynie wspomnienie, że wraca do swojego kształtu. Dodatkowo pianka okazała się zaskakująco twarda i jest zdecydowanie najoporniejsza z wszystkich trzech testowanych oparć dla stóp (z liczby „podnóżków” w tym tekście może zrobić sobie drinking game… jeśli dodać „rzepy”, to mamy drugą). Niestety podnóżek, tak jak się spodziewałem, nie robi wrażenia pod kątem jakości. Gęstsza siatka sprawia wrażenie porządnej, ale jakość szycia – głównie pod kątem utrzymania kształtu – jest przeciętna. Pokrowiec nałożony na piankę jest poprzekręcany i w porównaniu nie tyko do Diablo, ale też Mozosa, wygląda niechlujnie. Dodatkowo za każdym razem, gdy chwyta się za doszytą rączkę, ma się wrażenie, że zaraz się urwie (i z tego co pamiętam z komentów w necie, komuś zaraz się urwała).

Jako że miałem tylko ten podnóżek pracowni, używałem go na dwa sposoby. Pierwszy był przy blacie ze stołkiem barowym, czyli zgodnie ze wstępnym planem, i, jak się okazało, te 18 cm to jednak nie to samo 18 cm co w Diablo. Wszystko przez to, że produkt Spacetronika ma zupełnie inny kształt pianki – jest bardziej łukowaty na całej powierzchni, więc niemal nie ma płaskiej powierzchni. Jako że pianka w nim jest twardsza, tak właściwie trudno złapać na nim całkiem płaskie oparcie – stopy nie zapadają się w nim wystarczająco, żeby zajęły większą powierzchnię, nawet gdy podstópek (o, dobre!) jest blisko siedzenia. W związku z tym musiałem sobie zrobić podwyższenie, żeby dało się go używać ze stołkiem barowym. Muszę jednak przyznać, że podczas używania go w tej opcji stopy mniej pracowały niż przy miękkim Diablo, więc po dniówce przy blacie nie miałem takiego odczucia zmęczenia mięśni i ścięgien w dolnej części nóg.

Jako że myślałem, że do starego fotela Silver Monkey przy stole też potrzebuję podwyższenia, podczas przerw rozpinałem Spectronika na dwie części i używałem górnej. Po kilku miesiącach stwierdziłem, jak zresztą wcześniej też przy Diablo i potem przy Mozosie, że jednak kolana mam zbyt wysoko po przybliżeniu do siebie podnóżka. Z kolei wsunięty w głąb pod stół średnio mi pasował z powodu dłuższego trzymania stóp pod kątem przy wyciągniętych kopytach. Ostatecznie skończyło się na tym, że przy stole najlepiej sprawdza się sama niska i płaska dolna część! Tak, raptem 5 cm płaskiego podwyższenia robi robotę przy maksymalnej wysokości używanego fotela… To kolejny przykład na to, że dobraniem wysokości podstópka nie jest łatwo. Natomiast gdyby komuś pasowała pod wysokość tylko górna część, to na szczęście nie ma tu tego samego błędu, co w Diablo. Co prawda od spodu jest przyszyty rzep, ale tylko jego mechata część, natomiast wokół niego jest materiał z antypoślizgowymi kropkami. Niestety przez to, że chwytliwa część rzepa jest na górze płaskiego, doczepianego spodu, używanie go np. z samymi skarpetami nie będzie zbyt przyjemne. Ale przy kapciach, Skinnersach czy narzuceniu na niego troszkę grubszego materiału jest w porządku.

Co ciekawe, choć część górna jest mi zbędna do siedzenia, tak okazało się, że jednak ma w pracowni zastosowanie. Właściwie przy każdym z tych podnóżków producenci proponują używanie ich jako podkładu pod kolana podczas leżenia. Próbowałem ich tak używać w łóżku podczas grania i średnio mi to podeszło. Czasem jednak ma to sens, np. gdy kleję mozaikę na podłodze i chcę mieć jedną nogę wyprostowaną w ramach zmiany pozycji. Przy jednym takim klejeniu albo porozrywałem, albo chamsko ponaciągałem przyczepy pod kolanem lewej nogi właśnie przez to siedzenie z wyprostowaną nogą… Okazało się, że bez żadnego podkładu napięcie było zbyt duże i niechcący zafundowałem sobie dużą kontuzję… Wyleczyłem ją w przeciągu dwóch miesięcy (polecam BPC-157!), ale w tym czasie wciąż musiałem wykleić zaczętą powierzchnię. Podkładanie górnej części podnóżka bardzo pomogło w ulżeniu kolanu – tak, niby nie powinienem wtedy używać tej pozycji, ale utrzymanie zgiętych nóg podczas pracy na podłodze przez około sześć godzin nie jest możliwe. Próbowałem też używać do takiego podkładu Diablo, ale z racji kształtu nie był tak wygodny jak łukowaty konkurent (Mozos też byłby spoko do tego).

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *