Starcie podnóżków z pianką pamięciową (Diablo, Spacetronik, Mozos)


Podsumowanie starcia


Cechą wspólną wszystkich trzech podnóżków jest pianka pamięciowa, co ma gwarantować wieloletnie zachowanie kształtu. Wszystkie trzy sztuki po pół roku wciąż bez problemu wracają do kształtu i nie wydają się nabierać dodatkowej miękkości, co jest dużym plusem. Dodatkowo każdy z tych produktów ma pokrowce, które łatwo zdjąć i wyprać. Diablo jest tu trochę wątpliwy z tą sztuczną skórą, no ale niby można. Trzeba mieć na uwadze to czyszczenie, bo, jak wspomniałem przy Mozosie, te siatkowe powłoki bardzo chłoną kurz i nie odkurzają się zbyt wydajnie (w pracowni muszę jeszcze uważać na kawałki szkła…), więc serio warto rozważyć zrobienie pokrowca, gdy już ktoś się na taki produkt zdecyduje. Natomiast jeśli chodzi o ogólną jakość wykonania, to zdecydowanie najdroższy Diablo wybija się pod tym kątem. Drugi będzie najtańszy Mozos, a Spectronik aż mnie zaskoczył swoją niechlujnością. Mam od tej firmy tablice perforowane i uchwyt na kable do biurka i są solidniej wykonane.

Pod kątem wygody użytkowania zdecydowanie najbardziej pasuje mi Mozos FS5. Odpowiednia twardość i kształt (choć mógłby być trochę bardziej płaski) sprawiają, że daje wygodne oparcie dla stóp w każdej pozycji. Dodatkowo jest najniższy i przy domowym zestawie biurka i fotela gejmingowego w zupełności wystarczy tylko jego górna część. To właściwie tylko potwierdza moje odczucia względem za dużej wysokości dwóch pozostałych podnóżków dla osób wysokich. Szkoda tylko, że nie jest choć trochę szerszy. Spacetronik ma niby tylko trzy centymetry więcej, ale robi to różnicę.

Drugie miejsce, chcąc nie chcą, muszę dać tandetniejszemu Spacetronikowi Hoffy SPE-M03. Chociażby to, że rzep łączący obie części jest sensowniej przyszyty już jest lepszą opcją niż u Diablo, gdy ktoś będzie potrzebował tylko górnej części. Mógłby być trochę bardziej płaski, żeby równiej ułożyć na nim stopy, ale jeśli trafi się z wysokością do swojego stanowiska, to będzie wystarczająco dobrym oparciem za trochę ponad stówkę.

Z Diablo Footrest mam największy problem. Z jednej strony ma najlepszy kształt, ale korzystanie z niego psuje zdecydowanie za miękka pianka oraz za mała szerokość. Gdyby był dłuższy o chociaż trzy centy, zniwelowałoby to trochę problem zapadających się krawędzi przy szerszym rozstawie stóp. Ewentualnie może przy domowym biurku miałbym trochę inne odczucia, gdybym tylko mógł używać samej górnej części. No ale nie mogę, bo ktoś nie myślał przy dodawaniu rzepa… Dalej nie mogę tego przeżyć… Te 200 złotych, które za niego dałem, już wtedy było wysoką kwotą, ale gdy piszę tę reckę, chodzi już za 260 i jest to zbyt wysoka cena za potencjalnie problematyczny produkt. Gdyby ktoś z Was teraz myślał, że sobie potestuje i w razie czego zwróci, to może nie pójść tak łatwo – ślady użytkowania czy to, że pokrowiec był wyprany, może zostać zauważone.

Natłukłem 2600 słów o podnóżkach… No ale, mam nadzieję, że pomoże Wam to w Waszym poszukiwaniu wygody. Ja przez swoją pracą nieraz mam tak styrane nogi, że nawet głupi podnóżek potrafi zrobić różnicę. I, jak się przez te pół roku testów okazało, nie zawsze nogi na nim odpoczywają. Droższe rozwiązania też nie zawsze są lepsze. Jednak jeśli macie inne doświadczenia z tymi podnóżkami lub chcecie jakiś polecić innym osobom, to zachęcam do zrobienia tego w komentarzu!

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *