Trials of Mana

Remake Secret of Mana zawodził na niemal każdym polu. Na szczęście Square Enix tym razem wsłuchało się w krytykę i dostarczyło projekt, który powinien zadowolić fanów.

W oryginalne Trials of Mana na Super Nintendo nigdy nie grałem. Nie jestem jednak w tym osamotniony – gra doczekała się oficjalnej lokalizacji dopiero w zeszłym roku przy okazji zachodniej premiery Collection of Mana. Do remake’u podchodziłem więc bez znajomości pierwowzoru, czy którejkolwiek części serii. Było to więc dla mnie całkowicie świeże doświadczenie i po ponad trzydziestu godzinach zdecydowanie mam ochotę na więcej.

W trakcie walki przejąć możemy kontrolę nad każdym członkiem naszej drużyny. W innym przypadku robi to SI, które dostosować możemy w menu.

Seria Mana bardzo często jest określana jako „japońskie Diablo„. Rozgrywka w głównej mierze opiera się na przeczesywaniu kolejnych fragmentów świata, rozgramianiu grup potworów w typowo hack’n’slash’owym stylu, spieraniu punktów doświadczenia i rozwijaniu statystyk naszych postaci. Gra jest bardzo liniowa, rzadko pozwala nam zejść z wytyczonej ścieżki, a side-questy w klasycznym znaczeniu tutaj nie występują. A mimo ciężko się od tej prostoty oderwać.

System walki nie jest zbytnio skomplikowany. Poza skokiem sterowana przez nas postać ma do dyspozycji dwa typy ataków, które można łączyć w combosy. Choć walka jest dynamiczna, naciskając dolną część d-pada aktywujemy koło zdolności, które mogą wzmocnić naszą drużynę, osłabić odporność wrogów lub po prostu wyprowadzić wzmocniony o moc jednego z żywiołów atak magiczny (podobnie działa korzystanie z przedmiotów w ekwipunku). Do tego dochodzą umiejętności specjalne, które zadają wyjątkowo duże obrażenia w akompaniamencie efektownej animacji, a ich użycie jest ograniczane przez błękitne wskaźniki kryształów wypadających z wrogów po otrzymaniu przez nich obrażeń.

System walki ten, choć bardzo przyjemny, nie byłby w stanie jednak utrzymać przy sobie na więcej niż kilkanaście godzin. Główna siła Trials of Mana tkwi w rozwijaniu naszej drużyny i to właśnie ona popycha nas do przodu.

Zacznijmy od tego, że gra posiada aż sześciu głównych bohaterów. Nie jest to może dziś liczba aż tak imponująca. Haczyk polega na tym, że to rozpoczynając grę to właśnie z tej szóstki wybrać musimy naszego głównego protagonistę, wokół którego obracać będzie się cała fabuła, oraz jego dwóch kompanów. To kogo wybierzemy jest uzależnione tylko od naszych naszych preferencji. Każdą z postaci gra się nieco inaczej inaczej.

Mamy do wyboru postacie skupione zupełnie na zadawaniu obrażeń bezpośrednio, magów zsyłających na arenę buffy i debuffy, a nawet pół-wilkołaka, którego DPS wzrasta po jego przemianie w nocy. Już po wybraniu naszej drużyny gra wciąż daje nam sporą dowolność w ich rozwijaniu. Kolejne poziomy doświadczenia dodają do naszego ekwipunku punkty, które możemy wymienić na wzrost statystyk w jednym z pięciu atrybutów. Gdy wydamy ich wystarczająco dużo, postać odblokowuje kolejne perki związane z wybranym atrybutem, które również możemy swobodnie łączyć w naszym ekwipunku. Co kilkanaście poziomów dostajemy też możliwość zmiany klasy naszej postaci. Wtedy również zostaje postawiony przed nami wybór pomiędzy dwiema klasami, które różnią się statystykami oraz nowymi umiejętnościami.

Ach tak, każdy z nas musiał dokonać tego wyboru w dniu osiemnastych urodzin…

Sposobów na rozwój naszej drużyny jest sporo i dzięki temu gra nie staje się monotonna. Bardzo to też sprzyja replay value, gdyż po rozpoczęciu kolejnego playthrough możemy nie tylko wybrać innych bohaterów, ale też zagrać tymi już nam znanymi, rozwijając ich jednak w innym kierunku.

Wybranie drużyny ma też zresztą wpływ na fabułę. Historia w Trials of Mana nie jest jej najmocniejszą stroną, ale daje wystarczający pretekst do brnięcia dalej. Jej trzon pozostaje zawsze bez zmian, lecz wybór głównego protagonisty ma wpływ na jej rozpoczęcie oraz zakończenie i finalnego bossa. W sumie mamy trzy ścieżki fabularne – po jednej na parę postaci. Plus, zupełnie nowy epilog dodany przy okazji remake’u.

Trials of Mana ciężko nazwać projektem AAA, ale czasami warto się zatrzymać i podziwiać widoki.

Biorąc bod uwagę, jak zawodzący pod tym względem był poprzedni remake z serii – oraz fakt, że oryginalne Trials of Mana jest do dzisiaj uważane za jedną z najlepiej wyglądających gier na SNES-a, warto też pochwalić oprawę audiowizualną. Do przygotowania odświeżonej wersji gry Square Enix użyło Unreal Engine 4 i bez zaskoczenia grze, jeśli chodzi o artstyle, bardzo blisko do jedenastego Dragon Questa. Czuć, że to projekt o relatywnie małym budżecie – animacje w trakcie cutscenek są dosyć drewniane, modele NPC i przeciwników często podlegają recyklingowi. Grafika jest jednak kolorowa, baśniowa i co najważniejsze – konsekwentna.

Wersja na Switcha działa i wygląda bardzo dobrze – praktycznie jedynymi rzeczami, które rzucają się w oczy przy porównaniu z wersjami na inne konsole, jest nieco niższa rozdzielczość i framerate, który jest relatywnie stabilny, ale celuje w trzydzieści klatek na sekundę zamiast w sześćdziesiąt. Już przy rewelacyjnym porcie wspomnianego Dragon Questa widać było, że kwadratowi wiedzą jak zoptymalizować Unreal Engine pod Switcha i nie inaczej jest tutaj. Muzyka również jest bardzo przyjemna dla ucha i wybrać możemy nawet oryginalną ścieżką 16-bitową, a współczesnymi aranżacjami. Puryści ucieszą się dodatkow na wieść, że w menu można wybrać między oryginalnym i angielskim dubbingiem.

Po Trails of Cold Steel III potrzebowałem jakiegoś lekarstwa na jRPG-owego kaca i Trails of Mana okazało się pasować do tej roli idealnie. To lekkostrawna i relatywnie niedługa przygoda, przy której można się na moment wyłączyć i po prostu czerpać satysfakcję z rosnących tabelek statystyk. Jednocześnie przyznam, że jest to przygoda dosyć prosta – może nawet zbyt prosta. Przez całą kampanię na normalu zaliczyłem tylko dwa zgony i to na samym początku przygody, gdy jeszcze uczyłem się podstawowych mechanik. Jeśli szukacie więc wyzwania, polecam od razu rozpocząć zabawę od najwyższego poziomu trudności.


Ocena: 7,5/10


Producent: Square Enix
Wydawca: Square Enix
Data wydania: 24 kwietnia 2020
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 10.6 GB
Cena:  209 PLN


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *