Super Mario 3D World

Spokojnie mogę powiedzieć, że Super Mario 3D World jest moją pierwszą platformówką z tytułowymi hydraulikami.

Grałem wieki temu w jakąś podróbkę klasycznego Mario na Amidze, ale ledwo to pamiętam. Nigdy nie miałem po drodze z tymi grami, więc gdy dzięki Krowenowi nadarzyła się okazja, stwierdziłem, że może warto wyjść im na przeciw. Pomogły w tej decyzji jeszcze zachwyty, które na temat gier z Mario często w swoich filmikach wygłasza videogamedunkey. 3D World pozostawił jednak u mnie mieszane uczucia, choć gra niewątpliwie jest dobra.

Największe moje wątpliwości budziła słodka estetyka tej produkcji, choć podobna była też w Super Mario Party czy Kapitanie Toadzie, w które miałem okazję zagrać. Grafika jest niewątpliwie ładna, a projekty poziomów przemyślane, tylko, jak dla mnie, jest to wszystko zbyt urocze i dziecinne. Przy pierwszych kilku poziomach kręciłem nosem mocno, ale w końcu się przyzwyczaiłem i skupiłem na zabawie oraz przyglądaniu się pomysłowemu designowi bardzo różnorodnych plansz, których jest niemal 120. Biegamy po pociągu, w chmurach, a także pływamy w różnych akwenach. Wiele typów otoczenia niewątpliwie jest dużym atutem w części wizualnej tej produkcji. Być może też w ten sposób twórcy chcieli zrekompensować długość leveli. Skoro o grafice mowa, to od razu wspomnę, że jest zauważalna różnica między trybem w doku, a handheldowym. Najbardziej jednak jest widoczna na dalszych planach, bo choć w obu przypadkach są rozmazane, tak w przenośce bardziej. Mimo wszystko w obu przypadkach gra wygląda ładnie, choć nieraz plansze i tła mają dużo pustych przestrzeni, dużo też prostych elementów wystroju. Również na początku niezbyt podeszła mi muzyka, ale im dalej, tym było lepiej pod tym względem; chyba po prostu pierwsze kawałki były zbyt przekombinowane. Natomiast konkretnie irytujące jest udźwiękowienie czterech postaci, które możemy prowadzić. Nie wiem, grałem w różne produkcje w niby dziecinnej czy słodkiej oprawie i nieraz mi się podobały, ale w Mario coś mi nie leży… Pewnie dlatego z platformowej stajni Nintendo najbardziej lubię Donkey Konga. Co zabawne, nawet mój 6,5 letni siostrzeniec nie chciał w to grać, za to miniaturka Crasha 4 od razu przykuła jego uwagę i bardzo się w niego wciągnął – widać to u nasz rodzinne.

Skoro już o Crashu wspomniałem, to gameplay zacznę od narzekania na sterowanie w 3D World. Kontrola nad jamrajem w czwartej części jest świetna. Nieraz w platformówkach 3D bywa to problemem, ale takich akcji jak w przygodach Mariana i spółki nie miałem już dawno. Nie wiem, czy to wina kamery, po części na pewno Joy-Cona, bo na Pro Conie było lepiej, ale sterowane postaci często zmieniały mi kierunek skoku. Chociaż nie, nie tyle zmieniały, co leciały zamiast prosto, to po skosie przez co na arenach z przepaściami często w nich lądowały… Wygląda to tak, jakby był za mały margines na gałce, przez co nawet nieduży wychył powoduje zmianę kierunku. Zresztą miałem duży problem z wyczuciem nie tylko kierunku skoku, ale też z odległościami. Sterowność w powietrzu jest niska, więc rzadko udaje się zawrócić z za długiego skoku. Nie ma też podskoku do ratowania sytuacji. Ponieważ sterowanie Mariem i już szczególnie Luigim określiłbym jako dość dzikie, tak Peach ze swoim przedłużeniem lotu jest lepszym rozwiązaniem. Toad jest trochę wolniejszy, ale znowu toporniej skacze. Naskakiwanie na głowy przeciwników też nie wypada najlepiej – przez wspomniane właśnie problemy ciężko wycelować w punkt lądowania. Tu na pewno też ponosi winę kamera, bo także ocena głębokości wypada średnio, przez co jest trudniej chociażby stanąć w odpowiednim miejscu, żeby uderzyć w główki w bloki z pytajnikami.

Jeśli ktoś już grał, z chęcią się dowiem, czy to tylko ja miałem problemy ze sterowaniem. Miejscami zdecydowanie nie ułatwiało mi to przechodzenia plansz. Muszę za to przyznać, że są bardzo rozrywkowo przygotowane. Twórcom nie brakowało pomysłowości w obmyślaniu i rozstawianiu przeszkód. Jest sporo skakania po wszelkiego typu platformach, omijania przeszkód typu belki z kolcami czy płomienie. Pojawiają się też różne małe wyzwania, jak zebranie ośmiu monet w określonym czasie, pokonanie kilku przeciwników w określonym czasie czy zaświecenie wszystkich płytek na podłodze. Istotnym elementem plansz są również zielone gwiazdki poukrywane w różnych miejscach. Czasem trzeba zeskoczyć w potencjalnie zabójcze miejsce, innym razem wspiąć się po niepozornej ścianie tudzież wykonać dopiero co wspomniane mini zadanie. Z zadaniami jest jednak ten problem, że często mamy tylko jedną próbę. Jeśli ją spalimy, wtedy ponowne podejście będzie dostępne dopiero po rozpoczęciu planszy od nowa, ewentualnie można poświęcić życie, lepiej jednak żyć nie marnować, bo miejscami traci się ich dużo. Natomiast gdy zużyjemy wszystkie, wtedy zaliczamy respawn na mapie z siedmioma nowymi, a i to bywa czasem za mało. Za to na pewno pomocne są różne kostiumy, które bohaterowie znajdują w pytajnikowych blokach. Pośród nich jest kotek, który daje opcję wspinania czy szop atakujący z ogona. Natomiast gdy komuś bardzo nie idzie w danym miejscu (jak mnie, hehe), wtedy pojawia się opcja zebrania stroju srebrnego szopa, który daje możliwość przedłużenia skoku oraz niewrażliwość na przeciwników. Ale to jest akurat najmniejszy problem, gdy powodem śmierci jest notoryczne wypadnie z planszy…

Jak widzicie, Super Mario 3D World jest grą problematyczną. O ile na dziecinną oprawę można przymknąć oko, gdyby komuś miała przeszkadzać, tak sterowanie nie wpływa dobrze na odbiór gry. Ale mimo to muszę stwierdzić, że jest to produkcja jak najbardziej dobra. Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do niedogodności, ale potem bawiłem się po prostu dobrze. Plansze utrzymują w zainteresowaniu i potrafią dać wyzwanie, nawet gdy kierowanie postaciami idzie płynnie. Dzięki dobremu ukryciu zielonych gwiazdek oraz naklejek oraz mini zadaniom także zbieranie tych znajdziek wciąga i miałem ochotę poodkrywać wszystko, gdybym tylko miał na to czas. W związku z tym polecam, chociaż wątpię, żebym sięgnął po następną grę platformową z Mario; zostawię to reszcie ekipy, która jest z nim bardziej zżyta.


Opinia: Maniak

Super Mario 3D World przez lata zyskał łatkę tej “zbyt bezpiecznej” części serii. Premiery trójwymiarowych Marianów zawsze są świętami dla fanów Nintendo i celebracją innowacji. Nawet dosyć kontrowersyjne Sunshine mimo wszystko mogło się pochwalić masą (bardziej lub mniej) udanych pomysłów. 3D World natomiast już w momencie zapowiedzi spotkał się z dosyć chłodnym odbiorem, sprawiając wrażenie zwykłego sequela do Super Mario 3D Land z 3DS-a, tyle że w HD.

I w sumie to prawda. 3D World nie próbuje zrewolucjonizować gier wideo tak jak Super Mario Galaxy kilka lat wcześniej lub Odyssey kilka lat później. Zamiast tego stawia na sprawdzone rozwiązania i dzięki temu stanowi świetny przykład filozofii, którą Nintendo kieruje się przy projektowaniu platformówek.

Dostajemy więc zestaw ponad setki świetnie zaprojektowanych plansz dających kupę dobrej zabawy – szczególnie jeśli gramy ze znajomymi. I jasne, brakuje tutaj trochę tej innowacji i nowych elementów, które tak bardzo dopełniały doświadczenie w Odyssey. Niemniej, jeśli już graliście w część z 2017 roku i dalej macie ochotę na więcej elegancko zaprojektowanych wyzwań platformowych, 3D World na Switchu spełni Wasze oczekiwania.


Polecamy!


Producent: Nintendo
Wydawca: Nintendo
Data wydania: 12 lutego 2021
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 3 GB
Cena: 249,80 PLN

Dodatek Bowser’s Fury zrecenzowaliśmy w osobnym tekście.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.