Legacy of Kain: Soul Reaver 1 & 2 Remastered
Na doświadczenie grania „jak kiedyś” wpływa również to, że sterowanie i kamera chyba wcale nie były ruszane. Przede wszystkim zachowanie kamery potrafi być bardzo frustrujące – nieraz zdarza się, że wręcz wiruje, zanim znajdzie plecy bohatera, szczególnie gdy jest obok niego ściana. Często lepiej poczekać, aż sama się ogarnie niż próbować ją ruszać. W przypadku jedynki przynajmniej obracanie nią zostało przerzucone na prawą gałkę zamiast oryginalnych L2 i R2. W oby grach jest dużo pływania i jest ona dość denerwujące, bo z jednej strony Raziel zawsze daje bardzo głębokiego nura, a z drugiej na powierzchni płynie okrutnie wolno. Skoki to miks frustracji na pracę kamery i dziwne zachowania przy lądowaniu – często, nawet bez dotykania kierunku, zasuszony wampir po wylądowaniu robił krok do przodu, co na wąskich filarach potrafiło doprowadzić do pasji, bo spadał z nich wtedy. Jeszcze gorzej jest z szybowaniem na strumieniach powietrza w dwójce, co jest w niej kluczową mechaniką. Myślałem, że przy skakaniu po filarach ze strumieniami powietrza do szybowania krew mnie zaleje przez to, że Raziel ciągle nie dolatywał do słupów. To w tym momencie musiałem spojrzeć na gameplay na YT, żeby zobaczyć, co robię źle… Ostatecznie wyszło, że trzeba na nie wskoczyć od razu zabierając palec z kierunku, bo to rąbało wyniesienie Raziela do maksymalnego punktu. Co zabawne, była to bardzo mało różnica, raptem kilku centymetrów, ale wystarczyło, żeby niewiele zabrakło przy dolatywaniu do następnego słupa. Jedno udogodnienie, które rzeczywiście wpływa na rozgrywkę, to opcja pomięcia dialogów, jeśli już się je widziało – trzeba przytrzymać X.
Największe zmiany w remasterze Legacy of Kain: Soul Reaver są widoczne w części wizualnej gry. Przy jedynce ekipa odświeżająca miała dużo pracy z powodu środowiska. Wiadomo, możliwości PSX-a nie były jakieś specjalne, gdy patrzy się na niego z perspektywy obecnych czasów. I tu muszę napisać, że największą pomocą przy przechodzeniu tej części były właśnie poprawki graficzne. Co zabawne, okazało się, że miejsce, w którym poprzednio się zgubiłem, wcale nie było jakieś specjalnie duże, ale na małym ekranie Vity, w ciemnym środowisku i z takimi sobie teksturami oryginału wpadłem w totalny mętlik przestrzenny. Obecnie, nawet przy grze z oryginalną grafiką, o wiele łatwiej się odnaleźć dzięki samej większej wielkości ekranu i jasności (grałem z jasnością podbitą czasem nawet na 100%, a zwykle mam zrzuconą na nawet 30%). Podczas grania z odświeżonymi wizualiami jest jeszcze czytelniej. Dodatkowo ulepszenie jakości wystroju miejsc wpłynęło na uwydatnienie ciekawości świata, który ponad dwadzieścia lat temu zbudowali jego twórcy.
Zostając jeszcze przy kwestii lokacji, interesujące jest to, jak w Soul Reaver 2 przeskok między starymi i nowymi wizualizmu niewiele zmienia w ich kwestii. Nawet więcej, w niektórych przypadkach tak właściwie jedyną różnicą jest dodany efekt wyostrzenia, przez co niektóre elementy wyglądają słabiej. O ile więc przy drugiej części ekipa odświeżająca miała mniej pracy, tak w przypadku obu części dużo więcej roboty miała z odświeżaniem modeli postaci fabularnych i przeciwników. Gdy pojawiły się pierwsze materiały promujące nowe wydanie gry, wygląda Raziela i innych istot budził nie tylko moje wątpliwości. Jednak po częstym skakaniu między starą i nową szatą sądzę, że obranym kierunek przedstawienia bohaterów był dobry. Odpowiednio graniczy między starym, a nowym stylem, dzięki czemu wciąż łączy się z oryginalną koncepcją, dając wrażenie czegoś bardziej współczesnego. Niestety jest tu nadal trochę błędów graficznych, z czego dwa mocno rzuciły się w oczy – pierwszy to dziwny czarny sześcian nad zwłokami w wersji odnowionej, a drugi to problem z promieniami świetlnymi po przejściu do duchowego wymiaru, co spokojnie mogło być wyeliminowane. Dodatkowo czasem Raziel zatrzyma się w teksturach lub w nie wejdzie oraz są widoczne drobne pojedyncze ścinki, gdy biegniemy, a gra musi sobie wczytać część dalszą.
Jeśli chodzi o muzykę, nie wiem, na ile była ruszana pod kątem remasteringu, ale wiem jedno – soundtrack z jedynki bardzo źle się zestarzał. Brzmi trochę jak industrial z końca lat 80. i właściwie każdy dźwięk wydaje się zrobiony na syntezatorach. Jakoś to pasuje do wampirycznych klimatów, które zahaczają o kosmiczny horror, ale w wielu miejscach nie słucha się tego dobrze. Postęp w ścieżce dźwiękowej pojawił się w dwójce – większość utworów została już nagrana przy użyciu prawdziwych instrumentów orkiestrowych. Nadal jest trochę wstawek z syntezatorów, ale też zdecydowanie lepiej brzmią. Na pochwałę wciąż zasługują aktorzy głosowi, którzy świetnie wcieli się w swoje role. Dialogi są pełne emfaz i egzaltacji oraz przywodzą na myśl szekspirowskie sztuki. Całe szczęście scenarzysta nie pokusił się o użycie starego angielskiego, choć muszę przyznać, że nawet obecna stylistyka może utrudniać śledzenie wypowiadanych kwestii. W związku z tym polskie tłumaczenie byłoby mile widziane, ale niestety wydawca nie pokusił się o takowe. Ostatni element dźwiękowy gry, czyli efekty, nie wybijają się jakoś szczególnie. Jedne siedzą lepiej, inne trochę irytują, czyli jest stabilnie i przeciętnie pod tym kątem.
Fani Legacy of Kain: Soul Reaver od lat czekali na wydanie tych gier w nowej wersji. Przypuszczam, że większości marzył się dopieczony remake, ale myślę, że obecny remaster jest wystarczająco zadowalający. Przede wszystkim oferuje możliwość prostego odpalenia serii na współczesnych sprzętach, a dodatkowo daje możliwość gry zarówno z odświeżoną grafiką, jak i oryginalną. Dodatkowo cieszy możliwość natychmiastowego przeskoku między obiema wersjami. Plusem jest też dużo dodatków typu różne galerie czy odtwarzacz soundtracku. Dodatkowo nawet premierowe około 130 zł za obie gry w jednym pakiecie to dobra cena.
Ale zostaje kwestia, czy nadal warto zagrać w te gry. Pod kątem fabuły i interesującego świata, fani opowieści grozy, szczególnie tych bardziej klasycznych, będą zadowoleni. Niestety oba Soul Reavery średnio zestarzały się pod kątem rozgrywki, a wydanie remasterowane im w tym nie pomaga. Po prostu za mało tu zmian bezpośrednio w gameplayu, jak chociażby brak naprawy kamery czy sprawienie, żeby pojedynki byłby mniej toporne. Tak po prawdzie przygody Raziela idą bardziej w stronę eksploracji i rozwiązywania łamigłówek (choć w dwójce walka z mobami próbuje się bardziej wybić, pewnie przez brak bossów) i dla osób, które lubią takie pozycje, seria ta będzie ciekawsza. Fani akcji czy platformówek mogą być zbyt sfrustrowani niedociągnięciami w sterowaniu, aby w pełni cieszyć się grą. Ja byłem na pograniczu – z jednej strony miejscami szlag mnie trafiał, z drugiej byłem ciekaw, co się wydarzy, więc pociągnąłem obie gry do końca. Pomiędzy jedynką, a dwójką musiałem zrobić tydzień przerwy z powodu nagromadzonej frustracji, natomiast dwójka mnie po prostu męczyła, głównie systemem zapisu i powtarzaniem przez niego kilku sekcji (choć zawsze szły szybko, bo już wiedziałem, co zrobić). Ostatecznie jednak myślę że dobrze się stało, że zagrałem w te gry, jako że są częścią historii wirtualnej rozgrywki. I myślę, że tak głównie należy je traktować, szczególnie jeśli nie grało się w nie wcześniej. I, koniec końców, wydanie Legacy of Kain: Soul Reaver 1 & 2 Remastered to najlepsza opcja, żeby się z nimi zapoznać, więc pod tym kątem…

Serdecznie dziękujemy Aspyr
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry
Producent: Crystal Dynamics, Aspyr
Wydawca: Aspyr
Data wydania: 10 grudnia 2024 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (limitowana)
Waga: 10,4 GB
Cena: 129,99 PLN
Platformy: Nintendo Switch, PC, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X/S
Zapraszamy również do przeczytania recenzji Legacy of Kain: Defiance Remastered i Legacy of Kain: Ascendance.
Soul Reaver
Soul Reaver 2






























Najnowsze komentarze