Kontroler Turtle Beach Rematch dla Nintendo Switch 2

Miałem wrażenie, że Turtle Beach produkuje akcesoria wyższej jakości, ale Rematch na to nie wskazuje. 

Jako że kumpel był zawiedziony EasySMX S10, szukał dalej pada do Switcha 2. Tym razem już machnął ręką na wybudzanie konsoli, celem było wzięcie czegoś, co będzie jak najdłużej trzymało na baterii. I tak wybór padł na bezprzewodowego Turtle Beach Rematch dla Nintendo Switch 2. Zabawne w tej nazwie i dedykacji jest to, że jedyne, co wiąże ten kontroler z NS2, to mało komu potrzebny przycisk GameChata i licencja od Nintendo na logotyp konsoli… Tak więc jeśli sami poszukujecie opcji z wybudzaniem, to tu jej nie ma, co jest dość kuriozalne w tej sytuacji.

Pierwszy minus już mamy, lecimy dalej i bierzemy za cel ergonomię. Rematch gabarytowo jest bardziej zbliżony do Pro Controllera 2, który jest mniejszy niż pierwowzór. Niedawno miałem opcję sprawdzić go na żywo na CD-Action EXPO i cóż, to nie jest pad do moich dużych dłoni. Generalnie bryłę Turtle Beach trzyma się całkiem wygodnie i pod tym kątem jest w porządku. Niestety problemem jest zbyt bliskie rozstawienie gałek i przycisków. W przypadku gałek przekłada się to na to, że kciuki lądują mi na grzybkach w połowie ich długości, zamiast końcami we wgłębieniach. Jeśli chciałbym sterować końcami kciuków, muszę zginać te palce. Jeśli nie chcę zginać, kciuk operuje po brzegach gałki, a one też za wygodne nie są, ale o tym później. Podobnie sprawa wygląda z krzyżakiem i przyciskami akcji. L i R natomiast nie nastręczają problemów, za to ZL i ZR są dziwnie krótkie i ostro zakończone, więc palce wskazujące wbijają mi się w ich narożniki. Jeśli więc macie większe dłonie, Turtle Beatch Rematch nie będzie dla Was wygodny. Jest to dość ciekawe, ponieważ wciąż świetnie gra mi się na 8BitDo Ultimate, który również należy do trochę mniejszych padów. Specjalnie przeskakiwałem między jednym i drugim i 8BitDo ma po prostu lepiej rozłożone elementy.

Wracając do gałek, za plus trzeba uznać rant otworu. Jest wygładzony, więc nóżka grzybka gładko sunie po jego brzegach. Co prawda po przynajmniej 120 godzinach widać otarcia na nóżkach, ale za to plastik nie osypuje się przez ostre tarcie. Gorzej wygląda kwestia grzybków, ponieważ zostały wykonane z twardej gumy z profilowanymi pierścieniami z dość głębokimi wcięciami pomiędzy nimi. Pierścienie strasznie zbierają naskórek z palców i ciężko się je czyści. Planowałem zrobić zdjęcie, jak wyglądały po jakoś 80 godzinach gry kumpla, ale stwierdziłem, że oszczędzę Wam tego widoku. Co do wgłębienia grzybka, łączy się on ze wspomnianą wyżej ergonomią – jeśli gra się z oparciem kciuka na brzegach gałki, jest to mało przyjemne przez tę twardość i żłobkowatość. Warto będzie rozważyć nakładki na analogi, chociażby od Savage Raven (uwielbiam je!). Zaletą gałek w Rematchu miało być też wykorzystanie technologii TMR, ale Turtle Beach w ogóle nie popisał się przy tym. Gałki z TMR wymagają większego luzu w mechanizmie, a tu opór jest zbyt duży, więc wcale nie wykonuje się dobrze precyzyjnych ruchów. Dodatkowo punkt reakcji na wychylenie gałki jest za daleko, a test na Steamie w zakładce z kontrolerami mi to pokazał w liczbach. O ile przy graniu w Ys Celceta nie miałem powodów do narzekania na analogi, tak już w Wolfenstein II od razu można było odczuć niedostatki porównywalne ze zwykłymi analogami. Na szczęście w kontrolerze jest żyroskop i do jego działania nie mam zastrzeżeń po teście w podanym FPS-ie.

O ile gałki są takie se, tak muszę bardzo pochwalić krzyżak! Jest świetnie wyprofilowany, łatwo można nim robić kółka i półobroty. Nie wiem, jakie tam są przełączniki, ale na pewno jest solidna membrana i trudno przypadkowo zrobić skos, naciskając dół. Natomiast gdy chce się zrobić skos, np. skacząc w przód w kopaninie, intencja jest idealnie wykrywana. Tak więc nie ma tu problemu, jaki często występuje w d-padach z myszkowymi przełącznikami. Krzyżak Rematcha testowałem w Ninja Gaiden: Ragebound oraz Tekkenie 7 i w obu przypadkach sprawdził się świetnie.

Pora na przyciski akcji ABYX. Reakcję, głębokość skoku i generalną wrażenia z naciskania są w porządku. Są całkiem duże i blisko siebie, więc zdarzy się, że można przez przypadek nacisnąć dwa. W NG:R kilka razy przypadkowo wbiło mi X+A, co przywoływało atak specjalny. Nie pasuje mi natomiast dźwięk, który wydają przyciski, szczególnie B i A – brzmi jak taniość przez pusty pogłos z wnętrza pada oraz głośność jest za wysoka. Generalnie używalne, ale bez szału.

Na przedniej części Turtle Beach Rematch znajduje się jeszcze sześć przycisków. Ten pod prawą gałką służy do mapowania oraz włączenia i wyłączenia dodatkowych przycisków z tyłu kontrolera. Pozostałe to wspominana opcja dla GameChata oraz standardowo plus, minus, home i screenshot. Mam spory problem z umiejscowieniem ostatnich czterech, ponieważ home i fotka są u góry, a pod nimi dopiero plus i minus. Co gorsze, są bardzo blisko siebie, a do tego szczególnie home wkurza tym, jak blisko jest X-a. Układ jest tak nieintuicyjny, że zbyt często zamiast wejść do menu gry, wychodziłem do menu konsoli… Przez cały czas testowania pada musiałem mieć z tyłu głowy, że kolejność jest odwrócona i nie mogłem przyzwyczaić się do tego. Nie wiem, kto wpadł na ten „genialny” układ, ale powinien wylecieć za to przez okno.

Do działania czterech przycisków grzbietowych nie mam obiekcji, nie są też głośne. Problem natomiast występuję z ZL i ZR, o czym już wspomniałem. Nie wiem, po co mają aż tak ostre czubki (podobnie nie podobało mi się to w KingKongu 2). Może przy mniejszych dłoniach nie byłby to problem, ale kurde, gdy musiałem w NG:R używać ZR, palec wskazujący wbijał mi się w ten narożnik, a że akcja tam była intensywna, nacisk był zawsze mocny i odczuwalny… W przypadku Wolfensteina II niewygoda związana z tym kształtem pojawiła się od razu przy pierwszych strzałach i po prostu nie wyobrażam sobie grać w żadnego FPS-a na tym padzie.

Z tyłu pada znajdują się jeszcze dwa przyciski do mapowania. Można im przypisać dowolny przycisk akcji z pada. Nie można ich zablokować, ale łatwo można je wyłączyć. Może komuś się przydadzą, ale te dopiero są głośne. Wspomniany wcześniej głośny pusty klik w nich jest z dwa razy mocniejszy niż na przyciskach akcji. Bardzo niefajne…

Co jeszcze zostało… Bateria? Ponieważ Turtle Beach Rematch dla Nintendo Switch 2 nie ma żadnego RGB (miła odmiana), wskazywany przez producenta czas trzymania prądu w ogniwie przez nawet 40 godzin użytkowania jest jak najbardziej trafiony. Kumpel przy grze w któregoś Hacka ładował maks dwa razy, ja natomiast od rozpoczęcia testów nie prądziłem go ani razu. W sumie to nawet nie jestem pewny, czy go naładowałem przed rozpoczęciem grania na nim. Tak więc pod tym kątem duży plus.

Jeśli chodzi o łączenie, to ze Switchów testowałem tylko drugiego i nie miałem żadnych problemów z łącznością – konsola bez problemu wykrywała go w trybie parowania i potem przy budzeniu pad ekspresowo się łączył. Rematch ma też działać z modelami pierwszego Pstryka i pewnie robi to też dobrze. Nie jest dobrze natomiast w przypadku łączenia ze SteamOS. Co prawda kontroler został wykryty, ale jako jakiś Lic3 Pro Controller z obrazkiem pada do PS5. Na pierwszy rzut oka było okej, ale gdy tylko odpaliłem Tekkena 7, okazało się, że Y (pod układ N) w ogóle nie reaguje nawet w teście kontrolera. Nie mam zamiaru zgłębiać przyczyny, ale faktem jest, że wszystko po prostu powinno działać, ale nie działa. Tak więc możecie raczej zapomnieć o skakaniu między platformami z tym padem. Inną ciekawostką z łączenia Rematcha ze Steamem było to, że cały czas podczas połączenia lata pasek na diodach pokazujących numer pada.

W przypadku ogólnej jakości wykonania, mam mieszane uczucia. Z jednej strony niby jest estetyczny w swojej prostocie, ale zwracają uwagę różne detale. Przede wszystkim przyciski ABXY są takie strasznie tanie i nijakie, ale idzie to w parze z tym kiepskim, pustym klikiem… Miejsca łączenia elementów też mogłyby być bardziej ściśnięte. Rowek wokół pada jest zauważalnie większy niż w większości inny kontrolerów, a przez to zaskakująco mocno zbiera się tam bród, zupełnie jak z gałkami analogowymi. Tak więc jak na kontroler za 65 dolców (około 250 PLN), to średnio to wygląda.

I ogólnie średnio wypada cały Turtle Beach Rematch dla Nintendo Switch 2. Jego dwa największe plusy to długość trzymania baterii oraz świetny krzyżak. Cała reszta jest mocno przeciętna i niedopieszczona. Właściwie w każdym elemencie coś jest nie tak, od słabego wykorzystania TMR w gałkach po rozmieszczanie i kształt przycisków. Obstawię, że spędziłem z tym kontrolerem nawet 30 godzin rozbitych na różnego typu gry i cóż, grać się na nim da, jak najbardziej, ale nie jest to gra w pełni komfortowa z różnych względów. W jakiejś dużej promocji jako dodatkowy pad może być OK, ale jako głównego kontrolera na pewnie Wam go nie mogę polecić.


Trudno powiedzieć…


 

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *