Universal Arcade FightStick F500 od Mayflash

Vita nie dawała zbytnich możliwości, jeśli chodzi o akcesoria. Z kolei Switch to zupełnie inna historia. W chwili pisania tego wstępu mamy 12 tekstów o dodatkach do niego, ale dopiero teraz przyszła pora na kilka słów o jednej z ciekawszych rzeczy – arcade sticku!

Stick chodził za mną, odkąd tylko się dowiedziałem, że są wersje współpracujące ze Switchem. Pierwszym takim modelem, zdaje się, był Real Arcade Pro.V Hayabusa od Hori. Co prawda wygląda świetnie i ma bardzo dobre opinie, ale kosztuje około 600 złotych. Poza nim zostawały już właściwie tylko trzy pozycje od japońskiej firmy Mayflash. Opinie o nich były całkiem w porządku, ale z zaznaczeniem, że dotyczy to ich klasy cenowej. Bo rzeczywiście, najmniejsza wersja F101 chodzi za około 40 dolarów, F300 w Polsce można dostać już za 340 PLN, a F500, którym się zajmiemy, to już około 90 dolców. Gdzieś tam w necie buja się jeszcze stick sygnowany marką 8BitDo – powstał na bazie F300 od Mayflash, ale dodano mu połączenie bezprzewodowe (co mija się z celem przy bijatykach). Odkąd w lutym trafił do mnie F500, znalazłem jeszcze mały kontroler Lioncasta, na Ali przewija się stick jakiejś firmy o nazwie Dobe. Pojawiły się również ministicki od Hori. Tak więc w przeciągu niemal dwóch i pół roku od premiery Switcha arcade’owe poletko całkiem nieźle się zapełniło. Na tę chwilę wiem, że przedstawimy Wam opinie o dwóch kontrolerach tego typu. Pora na pierwszy z nich, czyli największą propozycję Mayflasha – Universal Arcade Fightstick F500.

Zacznijmy od postaw. Gdy piszę, że kontroler jest duży, to wcale nie przesadzam. Przede wszystkim waży 2,4 kg (większość wagi robi metalowa płyta na dole sticka). Szerokość to 35 cm., głębokość 22 cm., a wysokość 6 cm. i do niej jeszcze dochodzi następne 6 gałki. Stick jest sprzedawany w wersji podstawowej, czyli z czerwonymi przyciskami i gałką. Pod akrylową szybką jest kartka z nadrukiem spękanej ziemi. Według producenta przyciski i wydruk łatwo podmienić. W pierwszym przypadku wspominają o kompatybilności otworów z produktami firmy Sanwa, która słynie z robienia najlepszych knefli i gałek do maszyn arkadowych. I rzeczywiście, ponieważ musiałem rozkręcić kontroler, żeby podmienić czworoboczną „płytkę” do ograniczania ruchu gałki na ośmiokątną, mogę potwierdzić, że taka potencjalna operacja będzie łatwa. Mniej jasno wygląda wymiana nadruku;  chyba trzeba wypchnąć bolce od spodu? IMO, więcej byłoby z tym zachodu niż korzyści. Generalnie na pewno nie jest to najładniejszy arcade stick, ale do brzydkich też zaliczyć go nie można – po prostu daje radę.

Mayflash F500 nie jest urządzeniem dedykowanym Switchowi. Arcade stick ma działać z PC (na pewno aktualizacje się przez niego, to musiałem zrobić, bo Switch na początku nie widział sprzętu), PS4 (trzeba podpiąć do sticka pada…), PS3, Xbox One, Xbox 360, urządzeniami na bazie Anroida (działa! z kumplem podpięliśmy go przez podstawkę Hori do jakiegoś nowszego modelu Xiaomi!). Najnowsza aktualizacja pozwala też na współpracę z NeoGeo Mini.

Jeśli chodzi o Switcha, jak już wspomniałem w nawiasie, przed pierwszym podpięciem należy zrobić aktualizację przez kompa. Proces jest łatwy, wystarczy podążać za instrukcją (coś tam się ściąga, coś tam naciska, chwilę czeka i voilà). Trochę bardziej problematyczne bywa wystartowanie sticka. Po wielu kombinacjach doszedłem do tego, że najprościej włączyć Switcha w docku i dopiero podpiąć kabel z kontrolerem. Najczęściej było tak, że gdy w trakcie sesji musiałem wyłączyć na chwilę konsolę, to wpięty stick zaskakiwał i można było przejść z ekranu startowego do głównego menu. Jednak dłuższe wyłączenie zawsze powodowało problemy z ponownym, szybkim wykryciem. Ponieważ F500 nie jest też w stanie wybudzić konsoli, to równie dobrze można ten kabel wpinać i wypinać. A, no i przy dłuższym wyłączeniu konsoli sick w końcu zapala kilka niebieskich kontrolek, co też może przeszkadzać.

Wielkość i układ przycisków jest standardowy. I to mnie zastanawia, bo cztery domyślne przyciski są tak ustawione, że ile bym nie kombinował, tak przy kopaninach jeszcze nie znalazłem optymalnego ustawienia palców. Ponieważ knefle podpisane są zestawem plejakowo-klockowym, to i tak trzeba korzystać z nich na bazie pamięci, więc na upartego, jeśli gra daje taką możliwość, zawsze można zmienić układ w niej. Ponieważ nie siedzą w żadnej grze, którą można obsługiwać stickiem wystarczająco długo, żeby miało to większe znaczenie, tak właściwie przyszło mi to na myśl dopiero teraz. W przypadku używania dodatkowych przycisków po prostu trzeba się przyzwyczaić do innego ustawienia. Za plus robi czerwony przycisk w górnej części sticka. Home jest opisany, a minus jest obok niego. Ciekawostką jest z kolei robienie screenów. Zasadniczo potrzebna jest do tego kombinacja dwóch przycisków, ale po najnowszej aktualizacji softu wystarczy nacisnąć „TPAD”. W przypadku suwaków pierwszy jest do wyboru obsługiwanego sprzętu – ustawienie na górę jest dla Switcha. Drugi suwak ma zmieniać formę pracy gałki z d-pada na analog, ale nie zauważyłem zmiany przy testach. Dość dziwnie aktywuje się turbo, choć jak tak teraz o tym myślę, to jednak jest w tym jakiś sens. Trzeba przytrzymać ten przycisk i nacisnąć jeden z knefli akcji. Dzięki temu rozwiązaniu tylko konkretnie zaprogramowany przycisk po przytrzymaniu będzie automatycznie powtarzał kliknięcie. Funkcję wyłącza się tak samo. Ciekawostką jest też gniazdko na wtyk do specjalnej opaski na nadgarstek, która daje opcje wibracji. Nie uważam wibracji za coś potrzebnego, choć czasem rzeczywiście są ciekawie wykorzystane, ale najwyraźniej niektórzy potrzebują ich i przy sticku. Jest też gniazdko na jacka i przycisk wyłączenia mikrofonu, ale obie te kwestie nie dotyczą NS-a. Z lewej strony znajduje się klapka, a za nią schowek na trzy metry kabla z końcówką USB.

Pora na info, w co grałem na tym urządzeniu i jak się grało. Zacząłem od Kirby’s Adventure i grało się świetnie. Platformówki 2D, o ile nie wykorzystują bardziej skomplikowanych zestawów przycisków, tudzież knefli grzbietowych, są na sticku genialne. Z racji połączenia przez kabel i ogólnie dobrego wyłapywania wciśnięcia, komendy są bardzo szybko wykonywanie. Bardzo łatwo jest też przestawić się z lewego kciuka na całą dłoń, aby sterować ruchem. Inne przykłady tego gatunku, jakie udało mi się sprawdzić, to Shadow Blade i Alwa’s Awakening – obie gry prowadziło się bardzo wygodnie. Z ciekawości spróbowałem też sticka w Jotunie. Pod względem wyprowadzania ataków itp. było bardzo dobrze, ale właśnie w tej pozycji pojawił się problem z gałką. Mimo przerzucenia wajchy na analog nie widziałem różnicy w ruchu, a tu ważne było gładkie branie zakrętów w całej osi. Kolejnym przykładem na to, jak stickiem dobrze się operuje w 2D jest shoot’em up Black Paradox. Ale są też przykłady, jak taki kontroler nie idzie w parze z niby pasującą grą. W takim Code of Princess EX grałoby się dobrze, gdyby tylko twórcy pozwoli graczom ustawić sobie przyciski, bo istotne są grzbietowe.

Konkretnym gatunkiem, który ma iść w parze ze stickiem, są bijatyki. Pierwsza, którą testowałem, było BlazBlue: Centralfiction. Seria ta ma dość skomplikowane wyprowadzanie specjali, ale przy stylu stylowym i braku nacisku na knefle grzbietowe kontroler wypada bardzo dobrze. Trochę podobny problem ze specialami ma Guilty Gear XX Accent Core Plus R, ale za to częściej wchodzą te mniej skomplikowane sekwencje i bardzo łatwo wykonuje się proste kombosy. Przy pierwszym GG stick nie był pomocny, ale z drugiej strony tej grze obecnie niewiele jest w stanie pomóc. Ciekawym przypadkiem jest z kolei Mortal Kombat 11. Dopiero przy nim przyszło mi na myśl, dlaczego jest obrócona kolejność przycisków L i R. Gdy zacząłem nad tym dumać i przypominać sobie różne gry oraz domyślne ustawienie przycisków, to np. taki blok często jest właśnie na R, a on jest zaraz obok głównych przycisków. Niestety, jak już wspomniałem, większość gier, w których knefle grzbietowe mają większe znaczenie, będą gorzej wypadały na sticku, i tak też jest z Mortalem. Samo wykonywanie ciosów specjalnych i ogólne operowanie postacią są super, ale problem pojawia się przy bloku, korzystaniu z otoczenia i super ataku specjalnym.

Być może jeszcze były jakieś gry, w które zagrałem na sticku, ale że zabranie się do tego tekstu zajęło mi sześć miesięcy, to coś mogło wypaść z pamięci. Tak czy inaczej, ogólnie o arcade stickach powiem tak: jeśli Cię kusiło, lubisz platformówki 2D, shoot’em upy czy kopaniny, to jak najbardziej warto. Miej tylko świadomość tego, że leci się po kablu, więc im dłuższy, tym lepszy (przedłużki pewnie zadziałają, ale mogą wpłynąć na jakość sygnału).

Jeśli chodzi o omawianego Mayflasha F500, to problem jest taki, że do tej pory ze stickiem do czynienia nie miałem. Tak więc… Pod względem responsywności wrażenia mam bardzo dobre. Przeskakując z graniem pomiędzy stickiem, pro padem i joyami konkretnie widziałem, jak jakość odbioru sygnału najlepiej wypada w tym pierwszym urządzeniu. Szczególnie miało to znaczenie przy kopaninach. W ich przypadku podmiana czworokątnej (japońskiej) formy ruchu na ośmiokątną (brytyjską) pokazało, że Azjaci od zawsze jadą na hardzie… Warto rozkręcić kontroler i zrobić tę zamianę, bo o wiele łatwiej wbija się wtedy górę, dół, lewo i prawo oraz przechodzi pomiędzy nimi. W przypadku ustawienia przycisków, cóż, jest to kwestia przyzwyczajenia, znalezienia swojego optimum i czasem możliwości zmiany ustawień przycisków w grze. Jednak im prostsze sterowanie, tym korzystanie z tej formy kontroli nad postacią wypada lepiej. Stick daje też dostęp do przycisków funkcyjnych Switcha, co jest na plus. W sumie jedyny minus, jaki przychodzi mi na myśl, to sporadyczne problemy z wykrywaniem F500 przez konsolę, konkretnie gdy już był wpięty do doka przy włączaniu konsoli.

To teraz tak. Jeżeli chcecie większego arcade sticka, to mogę powiedzieć, że ten jest wygodny – jest gdzie ręce położyć i dzięki swojej wadze nie lata. Poza tym, jeśli nie macie sześciu stów, to za dwie mniej możecie znaleźć ten. W Polsce go nie widzę, ale np. jest na niemieckim Amazonie; amerykański, jeśli dobrze przeczytałem, oferuje podobną cenę i bezpłatną wysyłkę. PlayAsia nie mogę Wam polecić, bo niemal drugie tyle co za sprzęt trzeba dać za przesyłkę kurierem i VAT jest pewny. Może więc dorwanie Mayflasha F500 będzie trochę kłopotliwe, ale gdyby ktoś się zdecydował, to myślę, że warto. Tylko dobrze pomyślcie, czy macie go gdzie trzymać, a zaznaczam to, bo sam mam problem… Jednak za jakiś czas będę w stanie powiedzieć, czy mniejszy stick jest warty rozważenia!


Arcade sticka do recenzji dostarczył nam sklepplay-asia-banner-szerokiPamiętajcie o kodzie MYPSVITA, żeby dostać 3% zniżki 🙂


Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *