Gry Roku 2019

Rok 2019 zbliża się ku końcowi. Okres ten to dobry czas na podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy w kontekście branży gier, a w naszym przypadku – konkretnie Switcha. Na moment przed Nowym Rokiem przygotowaliśmy dla was podzielone na sześć kategorii spisy naszym zdaniem najciekawszych tytułów, które pojawiły się na Switchu w 2019 roku.


Krowen


Najlepsza grafika:

Ori and The Blind Forest: Definitive Edition

Port, i to od Microsoftu, ale za to jaki! Płynniutka animacja, wysoka rozdzielczość, świetnie oddane barwy i przede wszystkim – wspaniały design budujący klimat przygody. To aż niewiarygodne jak ta gra doskonale wygląda, zarówno przenośnie, jak i na telewizorze.


Najlepsze audio:

Wiedźmin 3: Dziki Gon – Edycja Kompletna

Co tu dużo pisać – mimo lekko skompresowanego audio nasz poczciwy Geralt nadal ma się czym pochwalić – soundtrack jest bezbłędny, a odgłosy przecinanych potworów mięsiste. Najlepszy polski dubbing w historii gier wideo nie mógł się tutaj nie znaleźć. Punkt honorowy należy tutaj oddać Cadence of Hyrule.


Najlepszy co-op:

Po prostu Switch

Przeglądam swoją bibliotekę gier szukając czegoś, co zatrzymało mnie na podzielonym ekranie, i oprócz Cupheada nie widzę nic z datą premiery 2019. Marvel Ultimate Alliance 3 ma tak strasznie skopaną kamerę, że skończę grę sam, natomiast hity przy których bawię się z przyjaciółmi mają już ponad rok! Mario Kart 8, Super Smash Bros. Ultimate, Crypt of the Necrodancer, Mario Tennis Aces, Diablo III, Dragon Ball FighterZ, Rocket League… To wszystko już “starocie”, lecz nadal świetnie bawią zarówno na imprezach, jak i w spokojniejsze wieczory. Jak ten czas szybko leci…


Największe zaskoczenie:

Porty z innych konsol

Nintendo mocno zszargało kontakty z deweloperami 3rd party za czasów Wii U, teraz jednak nadrabia z nawiązką. Nigdy nie pomyślałbym, że ktokolwiek poświęci czas by przeportować na tabletowego Switcha gry, które wyciskają pot z PS4. A jednak! Mortal Kombat 11, Dragon Quest XI, Hellblade, Wiedźmin 3 – dla niektórych z tych gier wymieniano sprzęt, a tutaj możemy je wziąć wszędzie. Kij z tym, że niektóre są po prostu brzydkie – wszystkie nadal piekielnie grywalne.


Najlepsza gra niezależna:

Brak?

Albo jestem za stary, albo zwyczajnie nie nadążam. Na karcie pamięci ledwo skończone Dead Cells, Moonlighter i Wargroove czekają na swoją szansę, Hollow Knight czeka od premiery, a ja nadal nie mam w co ręce włożyć. Granie na pięciu platformach jednocześnie jest wymagające, kupka wstydu tylko rośnie, większość gier indie ląduje więc w bibliotece czekając na jutro, które może nigdy nie nadejść.


Gra Roku:

Cuphead

Oto gra, która jest dla mnie najlepsza właściwie w każdej z przedstawionych w plebiscycie kategorii. Ale gdybym wszędzie wpisał jedną grę, byłoby nudno. Cuphead to niesamowita gra łącząca wspaniałą, ręcznie rysowaną grafikę wzorowaną na wczesnym Disney’u, klimatyczną muzykę i trudną, lecz sprawiedliwą rozgrywkę. Co-op niesamowicie wciąga, zabijając mijające godziny przy wspólnej zabawie. No i jest po polsku!


Quithe


Najlepsza grafika:

Astral Chain

W tym przypadku padło na jedną z największych tegorocznych pozycji dla Switcha. Astral Chain wybija się ciekawą koncepcją świata przyszłości, który zostaje zainfekowany przez inny wymiar. Jednak największe wrażenie robią sekwencje czysto skupione na walce z wielkimi potworami. Platinum Games wie, jak zrobić efekciarską grę akcji, dzięki czemu czuć ich intensywność, a osiąga to w znacznej mierze dzięki oprawie wizualnej. Osobno trzeba też uznać jakość produkcji, bo gra przy swoim wyglądzie płynnie i wygląda bardzo dobrze w każdej formie gry, czy to w doku, czy w handheldzie.


Najlepsza muzyka:

Valfaris

Na genialną muzykę w tym roku raczej nie trafiłem, ale gdy myślę o porządnej ścieżce, której słucha się z przyjemnością podczas rozgrywki, to przychodzi mi na myśl Valfaris. Może dlatego, że muzyka jest punktem wyjścia dla tej produkcji? Tak czy inaczej mocny podkład idealnie łączy się z koncepcją tego brutalnego, piekielnego świata, pokazując, że każdy gatunek muzyki możne bardzo dobrze łączyć się z growym medium, gdy twórca ma konkretną wizję.


Najlepszy co-cop:

Heave Ho

Czasem jeżdżę na spotkania do kumpla z całym „słiczowym” zestawem, żeby pograć w kilka osób. Z tegorocznych gier najlepiej nam weszło Heave Ho. Prosta koncepcja w postaci dodarcia do mety, która wymaga współpracy graczy, wciągnęła nas od razu, pochłaniając nie wiadomo kiedy co najmniej dwie godziny! Zabawa była przednia, bo albo ktoś coś zmaścił, albo specjalnie posłał pozostałych trzech w przepaść, albo po prostu plansza była wymagająca. Jeśli szukacie pozycji, którą można włączyć też osobom, które na co dzień nie grają, Heave Ho jest strzałem w dziesiątkę.


Największe zaskoczenie:

Gato Roboto

O wiele łatwiej byłoby wybrać zawód roku, ale idziemy w opcję pozytywną, więc… kotki! A właściwie jeden dzielny, który musi pomóc swojemu właścicielowi, który został uwięziony w we wraku statku kosmicznego na nieznanej planecie. Produkcja jest super przyjemna w swojej prostej estetyce i daje sporo frajdy przy eksplorowania komnat pełnych pułapek. I aż dziwne, że Gato Roboto wyszło nagle i właściwie bez promocji ze strony Devolvera. Szkoda, bo właśnie o takie miłe gry nic nie robimy. W związku z tym, jeśli Gato Roboto Was ominęło, to przypominam, że to jedna z tych gier, w które warto zagrać na Switchu.


Najlepsza gra niezależna:

Children of Morta

W kategorii indyków Children of Morta wychodzi na przód, ponieważ ciekawie łączy hack’n’slasha z lekkim rogalikiem. Dosłownie musimy kierować rodziną, która przez wędrówkę po lochach próbuje uratować siebie i przy okazji świat. Każdy wypad jest inny dzięki rogalikowym elementom i, co ważne, nie tracimy nic ze zdobytego doświadczenia i waluty, dzięki czemu każda kolejna próba jest łatwiejsza. Na plus zasługuje też ciekawa otoczka AV i całkiem rozwinięta fabuła z kozacką, kwasową animacją kończącą. Tylko te bugi, które czekają na załatanie… Na koniec ciekawostka, poleciłem grę koleżance, bo lubi grać w co-opie z mężem i też im bardzo przypadła do gustu, więc można Mortę rozważyć też do wspólnej zabawy dla dwóch osób.


Gra roku:

Atelier Ryza: Ever Darkness & the Secret Hideout

W tej kategorii jako pierwsza przychodzi mi na myśl Ryza i jej alchemiczne początki. Twórcy zrobili bardzo wiele, aby gracz mógł dostosować sposób rozgrywki pod własne potrzeby. Można więc decydować, jak szybko chce się podróżować, automatycznie dobierać składniki w alchemii i czy nie martwić się limitem czasu. Poza tym bardzo dobrze grają ze sobą wszystkie inne elementy, jak mechanika walki, zbieranie składników czy nawet fabuła i postaci, które łatwo polubić. I wszystko to sielankowej otoczce wizualnej, która relaksuje, ciesząc oczy i uszy.


Maniak


Najlepsza grafika:

Gris

Materiały z gry mówią same za siebie. Niemal każdy screenshot zrobiony w tej grze można by było wydrukować, oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Prace Conrada Roseta wprawione w ruch przez Nomada Studio i silnik Unity wyglądają po prostu niesamowicie, co zdecydowanie pomaga w tytule, który historię opowiada niemal wyłącznie za pomocą obrazów.


Najlepsza muzyka:

The Legend of Zelda: Link’s Awakening

Link’s Awakening DX to moja ulubiona dwuwymiarowa część serii. Jaką inną grę mógłbym więc wybrać w kategorii muzycznej, jeśli nie remake przepełniony odświeżonymi wersjami moich najbardziej ukochanych utworów. Zamiast zlecić realizację ścieżki dźwiękowej ogromnej orkiestrze, Nintendo postawiło na mniejszą liczbę instrumentów, co pozwoliło uzyskać bardzo sielską i spokojną atmosferę. Soundtrack sam w sobie jest zresztą przepełniony niespodziankami dla fanów. A końcowe „Ballad of the Wind Fish” wciąż potrafi wywołać silne emocje.


Najlepszy co-op:

Luigi’s Mansion 3

W wielu wysokobudżetowych grach mam wrażenie, że lokalne tryby multiplayer zostają wrzucone na doczepkę. Luigi’s Mansion 3 jest wyjątkiem. Galaretowaty klon Luigiego – Gooigi, jest ważną częścią eksploracji przez większość kampanii. Jasne, możemy sterować obydwoma bohaterami samemu, ale zabawa z drugą osobą u boku jest jeszcze przyjemniejsza. Do tego dodajmy bonusowe tryby rywalizacyjne i bum – mamy idealną grę kanapową.


Największe zaskoczenie :

Blazing Chrome

Przy Blazing Chrome dwie poprzednie gry studia JoyMasher – Odallus oraz Oniken, wydają się być zaledwie eksperymentami. Po grze tej nie spodziewałem się zbyt wiele – ba, gdybym otrzymał kopii recenzenckiej, prawdopodobnie nawet nie zwróciłbym na nią uwagi przeglądając eShop. A jednak, ten list miłosny do trzeciej Contry okazał się być jedną z najcieplej przeze mnie wspominanych gier tego roku. Jeśli lubicie trudne side-scrollery, nie pozwólcie, aby Blazing Chrome was ominęło.


Najlepsza gra niezależna:

Baba Is You

Tak jak napisałem w jej recenzji, indyki najbardziej cenię za chęć do eksperymentowania. A w tym roku po prostu nie pojawiła się gra równie nowatorska co Baba Is You. Rozgrywka praktycznie chwyta sam koncept tego czym jest gra i wywraca go do góry nogami. To tytuł trudny, ale dzięki temu nawet niemal rok po premierze wciąż staram się rozwiązać wszystkie przygotowane przez twórcę zagadki. A gdy w przyszłym roku gra otrzyma edytor poziomów… no cóż, powiedzmy tylko, że przy Babie bawić się będę naprawdę długo.


Gra roku:

Fire Emblem: Three Houses

Nawet nie musiałem się zastanawiać. Żadna inna gra w tym roku nie dostarczyła mi takiej ilości zabawy i emocji co szesnasta część Fire Emblem. Tytuł ten stał się dla mnie prawdziwym „comfort food” i choć pierwszą z czterech kampanii ukończyłem zaraz po premierze, do gry wciąż chętnie powracałem przez resztę roku. Strategiczna część gry, jak to na gry Intelligent Systems przystało, jest wciągająca, ale tym za co w Three Houses będę wspominał najlepiej są postacie. Poziom dialogów i ich odegrania przez aktorów głosowych jest naprawdę wysoki i choć główny wątek fabularny nie jest poprowadzony idealnie, osobiste historie bohaterów wynagradzają to z nawiązką. W dodatku społeczność fanów wciąż jest bardzo aktywna, a i nawet angielscy aktorzy pracujący nad grą stali się w fandomie małymi celebrytami (ach tak, memy – DNA każdej gry wideo). W Three Houses na pewno będę grał dalej i z każdym dniem coraz bardziej nie mogę się doczekać zapowiedzianego dodatku fabularnego.


I tak właśnie wygląda lista naszych ulubionych gier tego roku. Znalazło się tutaj miejsce dla całkowicie nowych tytułów ekskluzywnych, wyczekiwanych i imponujących portów, a także mniejszych pozycji, które mogliście całkowicie przegapić. 2019 był dla Nintendo zdecydowanie udanym rokiem, a migoczące na horyzoncie Bayonetta 3, sequel The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Metroid Prime 4 i Animal Crossing: New Horizons jasno wskazują na to, że Switch wciąż dopiero się rozkręca.

A jak wy oceniacie mijający rok? Jakie są wasze ulubione gry wydane w tym okresie? Dajcie nam znać w komentarzu, a my życzymy wam – i sobie, aby rok 2020 był jeszcze bardziej bogaty w fantastyczne gry.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *